urodziny

 

Urodziny Moniki odbyły się już właściwie „nazajutrz”, albowiem Monika i Tomek powrócili z wojaży dopiero po 12 w nocy, czyli już dzisiaj, dzień po urodzinach
Biedna Mia nie bardzo wytrzymywała tej próby czekania i zasnęła, ale jakoś tuż przed wejściem rodziców do domu dziewczyny wraz z przebudzoną Mią ukryły się  w łazience, w kuchni były pogaszone światła. Ja miałam za zadanie wprowadzić Monę do kuchni, gdy weszłyśmy, dziewczyny ze śpiewem sto lat i z upieczonym przez siebie tortem z zapaloną świeczką weszły do kuchni. Widać było, że Monika była  bardzo wzruszona, mimo zmęczenia po podróży i mimo okropnego bólu zęba . Były oczywiście kwiatki ze serduszkiem z napisem dla kochanej Mamy i laurka i mój malutki skromny prezent….wydaje mi się fajny, całkiem pomysłowy i nie tuzinkowy, albowiem jest to voucher na  godzinny relaksacyjny masaż całego ciała w jednym z najlepszych krakowskich salonów urody.
Nie wiem jak Monika, ale ja z takiego vouchera byłabym na pewno zadowolona, szczególnie, że może go wykorzystać w dowolnie przez siebie wybranym terminie w przeciągu jednego roku.
Ale   z powodu już dosyć późnej pory ” impreza” trwała króciutko, pozostał tylko niedojedzony tort ( ja zjadłam  tylko 1 małą łyżeczkę, tylko tyle, co na spróbowanie) no i oczywiście rozwieszony na kartkach napis Happy Birthday.
Pewnie dzisiaj popołudniu będzie dalsza część urodzinowej imprezy, zwłaszcza, że widziałam przywiezioną butelkę czerwonego wytrawnego wina, a to akurat całkiem nie koliduje z moją dietą.

Wczoraj robiłam małą sesję fotograficzną Mii, występującej w wykonanej przez siebie masce karnawałowej, jedno zdjęcie, które chyba najbardziej mi się podobało  (Mia- Pantera) zamieściłam powyżej.

Znalazłam w Face Booku też bardzo fajne zdjęcie, które  bardzo mnie rozśmieszyło i też go tutaj zamieszczam:


Ot taki mały żart kalamburowy dla fajnego humorku  na dobrą , zimową  niedzielę.

Ulka! u nas też bardzo mroźnie, ale posyłam Ci ciepłe uśmiechy 🙂