Ile?

zadanie dla maturzystów:


Ile ślicznych kwiatuszków jest na tym zdjęciu???
  ( tyle szóstek na maturalnym świadectwie życzę)

Dzisiaj bardzo ważny dzień dla maturzystów : MATEMATYKA!!!
Na pewno więcej osób jej się boi, niż wczorajszego egzaminu z języka polskiego, który jednak do najłatwiejszych nie należał.
Młodzież nie tyle przeraziła się  częścią związaną z lekturami; z Weselem, czy z Potopem ( przypuszczam, że oba tematy były bardzo dokładnie w szkole opracowane), raczej większe kłopoty mieli z Platonem, z którym się wczoraj zetknęli i musieli tłumaczyć jego filozoficzne poglądy, zresztą był też i wiersz tak nam znany ks Twarowskiego : kochajmy ludzi, myślę, że Platon jednak dla niektórych zabrzmiał dosyć ostro i z tego powodu powstawały młodzieżowe frustracje, ale jednak i z tym tematem sobie jakoś poradzili.
Rozmawiałam chwilę wczoraj na Face z Martą, która stwierdziła, że nie było wcale źle, jednak bardziej obawia się dnia jutrzejszego ( czyli dzisiejszego) i matematyki.
Dlaczego ta matematyka musi zawsze być  zmorą, szczególnie dla tych, którzy mają raczej skłonności humanistyczne , a nie skłonności do  nauk ścisłych..
Dla takich osób kiedyś wyłączono nawet z programu maturalnego kiedyś ten ciężki orzech do zgryzienia, niestety na krótko, znów do obowiązku zdawania matematyki powrócono.
A może i słusznie, chociaż dla wielu osób jakieś większe matematyczne działania nie będą w życiu konieczne, bo kto po latach będzie myślał o różnych funkcjach, graniastosłupach, czy sześcianach na tyle, że będzie je musiał stosować w praktyce, najwyżej ci, dla których inżynieria  będzie przydatna i wymagająca do dalszej nauki i  pracy, humanista prędzej zainteresowany będzie właśnie Platonem, lub innym filozofem, albo wielkim poetą czy  pisarzem.
Nie mniej człowiek wykształcony jakieś podstawy matematyczne posiadać powinien, nie koniecznie w jej szczegóły się wgłębiając.
Pamiętam, że i na mojej maturze obowiązkowa matematyka była dla mnie zmorą, szczególnie ta część geometryczna, więc dałam na niej się skusić ściągą, nota bene podaną mi przez moją profesorkę z matmy  i…. egzamin pisemny z matmy oblałam, musiałam zdawać go dodatkowo ustnie, ten na szczęście poszedł mi nie najgorzej.
Ale tak to już z egzaminami bywa, raz jest dobrze, raz trochę lepiej.
Ale mam nadzieję, że i dzisiaj i Marcie i innym maturzystom, za których też  trzymam kciuki pójdzie wyśmienicie i potem tylko ten egzamin pozostawi w pamięci uśmiech wspomnień. Bo na pewno takich różnych w życiu egzaminów jeszcze sporo będą zdawali, ale ten  maturalny jest szczególny, dający przepustkę w dorosłe już samodzielne życie. No i właśnie on kształtuje przyszłość tych, którzy wczoraj, dzisiaj i jeszcze kilka innych dni będą wylewać z siebie siódme poty i morze swojej  zdobytej dotąd wiedzy.
Słonko dzisiaj  od rana pięknie świeci, dodając im animuszu do walki z niewiadomymi wychylającymi się z mroków matematycznej czeluści, jest dzisiaj sprzymierzeńcem zdającej młodzieży.

A dla rozluźnienia napiętej maturalnej atmosfery zamieszczam taki maturalny żart:

Matura 1950: Na obrazku drwal, który rąbie drwa. Zadanie: Oblicz, ile drewna uzyska z 1 ha lasu, zakładając że ścina się 50 drzew a drewno wysycha w tempie ok. 20% rocznie.

Matura 1998: Na obrazku drwal, który rąbie drwa. Zadanie: Oblicz, ile drewna uzyska z 1 ha lasu, zakładając że ścina się 50 drzew.

Matura 2014r: Na obrazku drwal, który rąbie drwa. Zadanie: Pokoloruj drwala… 🙂

Ha, ha, ha, dobry kawał, nieprawdaż?

No to moi Kochani Maturzyści, głowa do góry, pióra w rękę i do zadań !!!
A zmartwienia pozostawcie swoim Rodzicom i mnie, Dobrej Ciotce Ewie, tak tylko na wszelki wypadek, bo wiem, że wszystko będzie O.K.

Wszystkim niezdającym i nie  koniecznie zainteresowanym w dzisiejsze maturalne boje też pięknego i słonecznego dnia życzę