A niedzielę spędziłam sobie w Modlnicy. W południe i jeszcze chwilę był OK, potem niestety zerwał się chłodny wiatr, a po nim nawet deszcz.
Ale cóż, przecież taką niedzielę nam przewidzieli. Nie ma więc co narzekać.
Ale jednak troszeczkę tego świeżego powietrza do płuc nałapałam na tym tarasiku siedząc ( tym razem bez kawy, robiłam sobie kawową przerwę) i obserwując jak Magda rabatkę malwami pięknie obsadza. Przyznać muszę, że jestem dla niej pełna uznania, coraz lepiej jej to „ogrodnictwo” wychodzi i jeszcze trochę i…zacznie startować do konkursu „Najpiękniejsze ogrody”.
Ale jeszcze troszkę na to musimy poczekać.
Noc dzisiaj miałam byle jaką, tzn w miarę szybko zasnęłam, ale kilkakrotnie w nocy się budziłam, nawet udało mi się po cichutku, aby nikogo nie zbudzić, oglądać na laptopie mój ulubiony serial „Lekarze”, miałam trochę trudności z zalogowaniem się na laptopie na TVN Player, ale dobrze pogrzebałam w mojej poczcie i znalazłam w końcu spam z odpowiednim linkiem.
W związku z tym jestem jakby nieco niedospana, pewnie zdrzemnę się chwilkę na własnym tapczaniku po powrocie z pracy.
Bo nie ma jednak jak własny, wypróbowany tapczanik, prawda?
Miłego poniedziałku życzę i również takiego całego tygodnia
