Wczoraj miałam jakiś całkiem niespecjalny dzień, może to wynik niedospanej poprzedniej nocy?
A może to wina pogody? W sumie jak nie ma na kogo, to zawsze na pogodę można winę zwalić, prawda?
Ostatnio coś ciągle tylko o tej pogodzie piszę, ale nadciągają chłodni Ogrodnicy, Pankracy, Serwacy i Bonifacy, a po nich ( też podobno) zimna Zośka, jak więc na pogodę sobie nie narzekać, skoro nawet zapowiadają, że będzie prać żabami i temperatura będzie około 10 stopni.
Tak ma być prawie do końca maja, za to w czerwcu upały, jak przed rokiem, ponad 30 stopni I jak tu żyć?, nie może być tak normalnie???
Przecież mamy klimat nie tropikalny, a umiarkowany.
Ostatnio w necie pokazują się fajne oferty dla seniorów, nawet znalazłam całkiem umiarkowanie fajne turnusy w Wiśle, dobrze by było z tego skorzystać, niestety w tym roku na pewno mi się nie uda, spróbuję w przyszłym. Nawet Banki same pchają się z ofertami pożyczek rozłożonych na życzliwe raty, więc na opłatę by starczyło, to dobra nawet propozycja, tylko niestety to znów zobowiązanie na kilka miesięcy, człowiek już dawno o turnusie zapomni, bóle kolan i kręgosłupa powrócą, a ratę nadal trzeba spłacać. Ale nie każdy Carringtonem się rodzi. Nie będę sobie teraz tym głowę zawracać, przeczekam ten rok, a nuż wygram w tego upragnionego lotka, wtedy nie do Wisły ale do SPA gdzieś za granicę pojadę, pomarzyć zawsze wolno. Zresztą tą ewentualną wygraną mam już tak zagospodarowaną, że pewnie i by jej na spełnienie moich marzeń zabrakło 🙂
A co poza tym? życie porównać można do tej sentencji z Nocy i dni, wypowiedziana przez Barbarę Niechcic.: życie składa się z nocy i dni, a czasami bywają niedziele. Kiedyś będzie następna taka mila, słoneczna i ciepła niedziela na znajomym mi tarasiku. Słoneczko i ciepełko, jak o tym marzę, ale nie ukrop z nieba, tak normalnie ciepło, by miło było.
A na razie praca, dom, serial, sen, ot taka szara codzienność, ale nie ma co narzekać, mogłoby być jeszcze gorzej, grunt, że człowiek ma ręce do roboty, nogi, które co prawda czasami odmawiają posłuszeństwa, ale jednak są dwie w miarę zdrowe, a że czasami zakuje w kolanach czy w biodrze, cóż, latka ( i nie tylko) swoje robią, pan doktor Glinka wszystko kiedyś skutecznie wyleczy.
Wczoraj w Krakowie rozpoczęły się Juwenalia, czas zabaw dla studentów przed sesją zakończenia roku akademickiego.
Rozpoczął się bardzo uroczyście, wspaniale odtańczonym na płycie Rynku Krakowskiego polonezem, które rozpoczęły zebrane w krakowskie stroje Słowianki, do nich dołączały się kolejno studenci, a także i zostali zaproszeni do pląsów wszyscy, którzy w tym czasie na Rynku przebywali, widziałam nawet kilka starszych osób, niektórzy siwi, którzy też w tany ruszyli. Najbardziej podobała mi się starsza para z parasolkami, wyglądali bardzo dostojnie na przeważającym tle młodzieży. Wodzirej przez mikrofon proponował kolejne kroki i kolejne figury, a wszyscy bardzo byli zadowoleni.
Kto jest zainteresowany może oglądnąć sobie video z tego wydarzenia : http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,15949557,Poczatek_juwenaliow_w_rytmie_poloneza__WIDEO_.html#LokKrakTxt
Dzisiaj trzynasty dzień miesiąca, na szczęście wtorek, a nie piątek, ale i tak będę tak na wszelki wypadek unikała czarnych kotów na mojej drodze.
No to miłego dnia.
P.S. A na Kasprowym Wierchu spadło około 20 cm świeżego śniegu, no to jak w Krakowie ma być ciepło?