hej kto żyw na wały powodziowe hyżo

 

 

Trzeba wspomóc  przecież w działaniu dzielnego prezesa, który godziny ciężkie tam spędził, potopu wypatrując. Co prawda jakoś do tej pory nie było aż takiej zagłady powodziowej jaką pan prezes usilnie zaklinał, ale kto wie, kto wie…. Gdy jeszcze spłyną do wód owych  łzy obfite zrozpaczonych Łodzian, których w dniu wczorajszym pan prezes pozbawił swojego widoku w uroczym granatowym sweterku , na pewno wody wzrosną i z brzegów ku uciesze Jarka wystąpią ze swoich koryt, nareszcie z ulgą wszystkim z wysokości wałów będzie mógł Jarosław  uroczyście ogłosić:  oczywista oczywistość, to wina Tuska,
Ale wtedy będzie się działo, poparcie Tuska spadnie poniżej progu wyborczego, a może nawet poniżej zera?, a Pis uzyska co najmniej 99 procent poparcia,  jeden procent poparcia  wspaniałomyślnie Korwinowi Mikke oddając. I wreszcie stanie się stanie sprawiedliwa  sprawiedliwość na tym świecie, Jarosław dozgonnie na premierowskim tronie zasiądzie, a może jeszcze dołączy do owego fotela i prezydencki stolec i będzie sądził żywych i umarłych, na wieczne potępienie buntowników zsyłając. Niech mu ktoś wtedy spróbuje podskoczyć!
I już nigdy więcej  żaden szpieg z krainy deszczowców IV RP zagrażać nie będzie, gdyby chciał jednak  ów smok swoje kły znów pokazać, zaraz w ciemne lochy będzie wpędzony, a tam będzie tylko płacz i zgrzytanie zębów. HAWK!
Niech więc lud czarny raczy dojrzeć dobroć i łaskawość pana prezesa, który poświęcił się na tyle, że nawet swoją  kampanię wyborczą porzucił, byleby tylko prawdziwych Polaków z Tuskowej niewoli wyzwolić i od pogromu wodnej kipieli własną piersią uchronić.

Już dawno nie politykowałam, dzisiaj nie wytrzymałam, a dla koleżanki, która jak wiemy jest wielką miłośniczką Jarkowych poczynań dodaję, że żadne, ani jedno słowo w tym co napisałam nie jest nieprawdą. Ja tyko wiernie powtórzyłam to, co pan rzecznik Pisu niejaki Adam Hofman wszem raczył  z dumą ogłosić.

A wiecie, że dzisiaj znów mamy piątek, co zapowiada nam weekendowy odpoczynek. Co prawda pogoda nie gwarantuje nam kontaktu z łonem natury ( no chyba, żeby ktoś jednak na te wały powodziowe zdecyduje się wyruszyć), ale panie pewno posprzątają  z nudów w ten wolny czas mieszkanie na błysk, tata z gazetą ( i piwkiem) zasiądzie za gazetą, a dzieci….no właśnie, dzieci przecież podczas deszczu  podobno się nudzą… ale raczej  to jest już  mocno przebrzmiała nuta, teraz są komputery gry, muza….. jak tu się nudzić.
Ale już w połowie następnego tygodnia pogoda ulegnie poprawie, więc następny weekend będzie już  ( jeszcze) majowy, ciepły i radosny. A więc do następnego weekendu, tym bardziej, że wyborcze trudy nas czekają, trzeba więc się do tego wydarzenia odpowiednio nastroić.
Jakoś przetrwamy!