I to nawet wielkie zaskoczenie, za oknem słonko świeci. Od razu weselej na duszy. No pewnie nie każdemu, taki na przykład pan prezes bardzo jest zasmucony, że jego „numer” z powodzią się nie udał i nawet w Sandomierzu, gdzie trochę jednak woda wylała, udało się ją poskromić. I jak tu za to winę na Tuska zwalać??
Czyli jeden wyborczy atut pisowi odpadł.
Cieszy się natomiast pewnie Magda, która już od samego rana w ogródku szaleje i poszkodowane wiatrem i ulewą kwiatki usuwa.
Ja też się cieszę, bo słonko bardzo lubię, chociaż nie jest pewnie jeszcze bardzo ciepło, ale na pewno znów nam kaloryfery powyłączają, bo na te kilka chłodniejszych dni nam ciepło w kaloryferach jednak puścili. Cieszy się i Pepa, która w plamie słońca na podłodze wygrzewać się lubi.
No to odpoczywajmy sobie przez te niedzielne godziny, bo jutro znów zaczyna się tygodniowa monotonia, a potem Euro wybory.
Ale jadu przez ten tydzień się wylewać będzie……
