cicho sza, ale cisza….aż w uszach huczy…… 🙂
Czyli nie bardzo jest w związku z tym o czym chyba pisać? Nie koniecznie, bo…….można trochę porozmawiać na przykład o rzeczach ziemsko – nie ziemskich.
Wczoraj odwiedziłam Cmentarz Rakowicki, byłam w Zarządzie Cmentarza, aby wyrazić zgodę na remont grobowca moich pradziadków no i oczywiście odwiedziłam grób moich Rodziców. Piękne są Rakowice, szczególnie o tej porze roku. Usiadłyśmy z Magdą na ławeczce, wokoło szumiały wspaniale wysokie drzewa, ptaszki sobie świergoliły, ale….ale i tak wcale mi się nie podobało, że tam kiedyś będę leżała. Nie, nie chodzi mi konkretnie o ten cmentarz, ale w ogóle o cmentarz, koszmarna jest taka wizja, że to też będzie kiedyś moje wieczne mieszkanie……
Na szczęście nie było wiele chodzących po alejkach ludzi, chociaż z kaplicy co chwilę dochodził odgłos pogrzebowej mszy św, a potem te głosy dzwonów i pieśń „Niech Aniołowie zawiodą cię do raju………… „
Popatrz Magda, znów ktoś sobie dzisiaj tu „zamieszka” – mówiłam. Tak, ten, którego z Kaplicy wyprowadzali na miejsce wiecznego spoczynku tam sobie potem pozostał, reszta poszła do swoich domów, niektórzy zasmuceni, inni z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wobec zmarłego. I jeszcze tylko na zakończenie odbyła się modlitwa za uczestnika tego pogrzebu, który pierwszy z obecnych ten nasz padół opuści, ale każdy wierzył, że to nie o niego chodzi.
Taki jest obrządek pogrzebowy. A życie dalej się toczy…….. to prawda życie jest dla żywych, śmierć dla zmarłych, taki jest porządek tego i tamtego świata.
Wczoraj nareszcie doszedł do mnie ten nowy wiatraczek. Oczywiście było w nim masę niedoróbek, tak, że ze złożeniem jego było trochę kłopotów, nie rozumiem, czemu takie firmy takie niedokończone produkty wysyłają, rozumiem, że nie był drogi, ale od razu z tego powodu nie musiał być przecież bublem? Nigdzie w zachodnim kraju producent nie odważyłby się tak wadliwego produktu swojemu klientowi wysłać. Na szczęście po trudach i znojach udało się jakoś ten wiatrak złożyć, (zostało tylko kilka śrubek i podkładek do nich, nie wiadomo do czego miałoby to pasować) i całe popołudnie i wieczór mogłam cieszyć się miłym chłodem, czyli udało mi się zdążyć przed kanikułą, która już wczoraj się rozpoczęła, dzisiaj będzie zresztą podobnie, chociaż prognozy straszą troszkę burzami. Co prawda” my się burzy nie boimy”, niestety ja tak, na wszelaki wypadek zawsze, gdy burza jest blisko lub koło mnie, wyłączam TV, komputer, a czasami nawet i całą płytę, mając w pamięci ta burzę, która po uszkadzała mnie i innym lokatorom na każdym piętrze sprzęt elektroniczny. Wolę na zimno dmuchać.
Miłej i słonecznej soboty życzę wszystkim i dobrego odpoczynku
