Krystyna Lubicz umiera…

 

Okazuje się, że serial Klan skończy się jeszcze wcześniej, niż przewidywałam, na ogół odcinki ciągli do połowy czerwca, tym razem Klan skończy się już 29 maja i to tragiczną wiadomością, co prawda Agnieszka pojedzie do Stanów po swoją mamę i ją przywiezie samolotem, ale tuż przed lądowaniem Krystyna odda ducha w objęciach swojej córki. Będzie to tragedia dla całej rodziny, ale jej mąż Paweł i tak znalazł już zastępstwo w ramionach swojej miłości sprzed lat i teraz ten romans, który nie podoba się wcale dzieciom Pawła, będzie to wiodącą treścią nowych odcinków Klanu, na które musimy poczekać aż do września.
A wszystko to związane jest z chorobą alkoholową głównej odtwórczyni, czyli Agnieszki Kotulanki, która niestety, mimo prób nie udało jej się z nałogu powstać.
Szkoda, lubiłam tą aktorkę, a postać Krystyny wnosiła do serialu ciepło i pewien wdzięk typowy dla tej kobiety.
No to mamy już niedługo przerwę od seriali, pewnie i M jak miłość tez pod koniec maja się skończy, także Na dobre i na złe, aktorzy muszą odpocząć, by znów potem stanąć w plenerze do nowych odcinków, a nasz czeka nuda, nuda, ewentualnie powtórki….

Wczoraj miałam bardzo zły dzień, bardzo stresogenny, co chwilę dochodziła do mnie jakaś nowa psychiczna ” dobitka”, tak, że znów zasnąć długo nie mogłam, a obudziłam się już o wpół do szóstej rano, oby to się jakimś zawałem albo co gorsza udarem mózgu nie skończyło. Że też muszę wszystko od razu sobie do głowy przybierać…..

Ale dzisiaj już słonko od rana świeci i może będzie lepiej?, nie zawsze tak jest, że jaki poniedziałek, taki jest cały tydzień.

Nasi hiszpańscy goście już wyjechali, czyli dom powraca w normalny tryb codzienności. Nie żebym była przeciwna gościom, tym bardziej, że tych akurat mało co w domu widziałam, ale lubię spokój i ład, do którego zdążyłam się przystosować, wszelkie zaburzenia rytmu nerwowo niestety odbieram.

Życzę przyjemnego, wiosennego majowego wtorku.

na ostatniej prostej

 

Zupełnie jak na wyścigach, jesteśmy na ostatniej prostej do wyborów do UE. W niedzielę bieg się zakończy, ciekawe do kogo należeć będzie falstart, do kogo zwycięstwo.  No i dopiero teraz zacznie się obiecywanie gruszek na wierzbie, my damy to, a tamci dadzą wam figę z makiem, a ten jest chrześcijaninem i prawdziwym Polakiem, a tamten nie jest i t d….skądś to znamy?
Ale tym nie należy się przejmować,  nie dajmy się zwariować, czyli jak to śpiewa Wojciech Młynarski, róbmy swoje. W każdym razie iść na wybory iść trzeba i zagłosować na wybraną opcję też trzeba, przynajmniej po to, żeby potem mieć mandat do wyrażania swojej dezaprobaty.

Pogoda lekko nam się poprawiła, szkoda, że nie w weekend tak było, ale nie ma co narzekać, ten i następny tydzień zapowiada się cudownie.
Dzisiaj skoro świt oglądałam  na TVN VOD Player ostatni przed wakacjami odcinek Lekarzy. No i znów trzeba 3-4 miesiące czekać na następne odcinki. Nie rozumiem, czemu te seriale są robione w seriach po 13 odcinków tylko, czyżby na więcej odcinków zabrakło in nagle koncepcji?
A jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze, czyżby ktoś za bardzo mógł się na tym serialu na przykład wzbogacić? Nic jednak nie poradzę, muszę czekać. W następnym miesiącu, pewnie tak około polowy czerwca przyjdzie przerwa na Klan, M jak miłość, Na dobre i na złe i znów w TVP będzie pustka wypełniana na siłę jakimiś starymi odgrzewanymi kotletami, czyli powszechnie mówiąc nuda. Do tego powyłączali filmy, które sobie można było pooglądać np na You Tube czy na ostatnio zamkniętym Zalukaj.pl, na razie działa tylko 134. pl, też nie wiadomo jak długo, zresztą te strony do ściągania filmów są nie do końca uczciwe, pobierają spore opłaty za wysłany sms ( wyższe niż oficjalnie oferują) a potem znikają i szukaj wiatru w polu. Mam wrażenie, że związane jest to z ochroną rozpowszechnianie filmów  poza gestią dystrybutora  jedynie upoważnionego do dopuszczenia do projekcji danego filmu. Czyli coraz trudniejszy jest dostęp do oglądania fimów w internecie, ważniejszy jest bowiem  interes filmowców niż zwyczajnych zjadaczy chleba.

Miłego tygodnia i miłego poniedziałku.

zaskoczenie

 

I to nawet wielkie zaskoczenie, za oknem słonko świeci. Od razu weselej na duszy. No pewnie nie każdemu, taki na przykład pan prezes  bardzo jest zasmucony, że jego „numer” z powodzią się nie udał i nawet w Sandomierzu, gdzie trochę jednak  woda wylała, udało się ją poskromić. I jak tu za to  winę na Tuska zwalać??
Czyli jeden wyborczy atut pisowi odpadł.
Cieszy się natomiast pewnie Magda, która już od samego rana w ogródku szaleje i poszkodowane wiatrem i ulewą kwiatki usuwa.
Ja też się cieszę, bo słonko bardzo lubię, chociaż nie jest pewnie jeszcze bardzo ciepło, ale na pewno znów nam kaloryfery powyłączają, bo na te kilka chłodniejszych dni  nam ciepło w kaloryferach jednak  puścili. Cieszy się i Pepa, która w plamie słońca na podłodze wygrzewać się lubi.
No to odpoczywajmy sobie przez te niedzielne godziny, bo jutro znów zaczyna się tygodniowa monotonia, a potem Euro wybory.
Ale jadu przez ten tydzień się wylewać będzie……

wesoła sobota

Mimo, że za oknem ponuro w naszym domu wesoło. Dzisiaj mija już tydzień, gdy przyjechało do Poli dwóch Hiszpanów na wymianę szkolną
Przez cały tydzień mało co ich widać w domu, bo wychodzą z niego koło 8 rano  na swoje zajęcia, wracają późnym popołudniem, nawet powiedziałabym wieczorem.
Ale dzisiaj dzień wolny od zajęć szkolnych, wiec wszyscy siedzą w domu, do tego jeszcze przyszedł ich kuzyn Leon, koleżanka Julka , no i oczywiście jest też z nimi Zoja i usiłująca prym wodzić ( jak zwykle) Mia. Wszyscy mimo barier językowych jakoś świetnie się porozumiewają, ach ta młodość !. Co chwilę z ich pokoju dochodzi wesoły śmiech, okrzyki  na przemian w języku polskim, hiszpańskim, angielskim, widać tą wielką komitywę, pewnie gdyby było jeszcze kilka takich dni, Mia, Leon i Zoja nauczyliby się perfect języka hiszpańskiego, zakładając, że jednak największe szanse miałaby Pola, która przecież ma ten język jako przedmiot szkolny.
Całkiem fajny jest taki pomysł językowej wymiany, teraz Hiszpanie przyjeżdżają poznać Kraków, poznać polską rodzinę, polskie zwyczaje, pewnie po wakacjach Pola będzie na takim 2 tygodniowym wyjeździe do Barcelony.Tylko pozazdrościć.
A co poza ty? pogoda jak widać, trochę siąpi, trochę pada, dobrze, że już tego wiatru takiego nie ma, bo ta wichura nieco podobno niektóre  kwiatki połamała,ale prognoza od przyszłego tygodnia jest bardziej optymistyczna, mam nadzieję, że ciepełko i roślinkom i ludziom  wydatnie posłuży.
To by było na tyle na sobotni wpis, mimo niezbyt przyjemnej aury fajnej soboty życzę.

hej kto żyw na wały powodziowe hyżo

 

 

Trzeba wspomóc  przecież w działaniu dzielnego prezesa, który godziny ciężkie tam spędził, potopu wypatrując. Co prawda jakoś do tej pory nie było aż takiej zagłady powodziowej jaką pan prezes usilnie zaklinał, ale kto wie, kto wie…. Gdy jeszcze spłyną do wód owych  łzy obfite zrozpaczonych Łodzian, których w dniu wczorajszym pan prezes pozbawił swojego widoku w uroczym granatowym sweterku , na pewno wody wzrosną i z brzegów ku uciesze Jarka wystąpią ze swoich koryt, nareszcie z ulgą wszystkim z wysokości wałów będzie mógł Jarosław  uroczyście ogłosić:  oczywista oczywistość, to wina Tuska,
Ale wtedy będzie się działo, poparcie Tuska spadnie poniżej progu wyborczego, a może nawet poniżej zera?, a Pis uzyska co najmniej 99 procent poparcia,  jeden procent poparcia  wspaniałomyślnie Korwinowi Mikke oddając. I wreszcie stanie się stanie sprawiedliwa  sprawiedliwość na tym świecie, Jarosław dozgonnie na premierowskim tronie zasiądzie, a może jeszcze dołączy do owego fotela i prezydencki stolec i będzie sądził żywych i umarłych, na wieczne potępienie buntowników zsyłając. Niech mu ktoś wtedy spróbuje podskoczyć!
I już nigdy więcej  żaden szpieg z krainy deszczowców IV RP zagrażać nie będzie, gdyby chciał jednak  ów smok swoje kły znów pokazać, zaraz w ciemne lochy będzie wpędzony, a tam będzie tylko płacz i zgrzytanie zębów. HAWK!
Niech więc lud czarny raczy dojrzeć dobroć i łaskawość pana prezesa, który poświęcił się na tyle, że nawet swoją  kampanię wyborczą porzucił, byleby tylko prawdziwych Polaków z Tuskowej niewoli wyzwolić i od pogromu wodnej kipieli własną piersią uchronić.

Już dawno nie politykowałam, dzisiaj nie wytrzymałam, a dla koleżanki, która jak wiemy jest wielką miłośniczką Jarkowych poczynań dodaję, że żadne, ani jedno słowo w tym co napisałam nie jest nieprawdą. Ja tyko wiernie powtórzyłam to, co pan rzecznik Pisu niejaki Adam Hofman wszem raczył  z dumą ogłosić.

A wiecie, że dzisiaj znów mamy piątek, co zapowiada nam weekendowy odpoczynek. Co prawda pogoda nie gwarantuje nam kontaktu z łonem natury ( no chyba, żeby ktoś jednak na te wały powodziowe zdecyduje się wyruszyć), ale panie pewno posprzątają  z nudów w ten wolny czas mieszkanie na błysk, tata z gazetą ( i piwkiem) zasiądzie za gazetą, a dzieci….no właśnie, dzieci przecież podczas deszczu  podobno się nudzą… ale raczej  to jest już  mocno przebrzmiała nuta, teraz są komputery gry, muza….. jak tu się nudzić.
Ale już w połowie następnego tygodnia pogoda ulegnie poprawie, więc następny weekend będzie już  ( jeszcze) majowy, ciepły i radosny. A więc do następnego weekendu, tym bardziej, że wyborcze trudy nas czekają, trzeba więc się do tego wydarzenia odpowiednio nastroić.
Jakoś przetrwamy!

zagadka ( nie tylko dla Ulki)

Zgadnij jaki dzisiaj mamy dzień?

 

Patrząc na tego ślicznego kwiatka od razu widać, że to środa, moja, Uli i Dany ulubiona środa!!!!!!
Ulu, środowe jak zwykle  pozdrowienia z Krakowa. U mnie wszystko w porządku, a co u Ciebie? Jak się masz po tym długim rodzinnym weekendzie?
Pewnie już o nim zapomniałaś, no tak, to już było dawno, dawno temu, ale w czerwcu też taki dłuższy weekend będziemy mieli i myślę, że znów na wsi ( podobnie jak chyba ja) wylądujesz. Całuski więc do Poznania zwyczajowo posyłam i krakowski uśmieszek 🙂
Dana i Ciebie serdecznie środowo pozdrawiam i uśmieszek Ci posyłam 🙂
Pozdrawiam też Hanulkę, jeżeli przed wyjazdem zdąży zaglądnąć do mojego blogu i miłego urlopu życzę

No więc w Krakowie pada deszcz. Nie leje jak z cebra, to ma nastąpić dopiero w nocy, ale sobie dobrze pada.
I dobrze, pewnie aniołki zdecydowały, że przez 2 dni wyręczą Magdusię w podlewaniu ogródka i ześlą na ziemię dobry, odżywczy deszcz.
Poza tym nic  ciekawego się nie dzieje, aaa, byłabym zapomniałam, miałam dzisiaj sen z……Jarosławem Kaczyńskim w roli głównej, śniło mi się, że byłyśmy z Magdą wspólnie z nim na wakacjach w jakimś pensjonacie  i naliczałam mu dwa miesiące  urlopu na jakimś arkuszu, a Jareczek bardzo z tego był zadowolony.Czyżby to był jakiś znak z nieba? Miałabym się przepisać do wyznawców PISU??? NEVER!!!!!, chociaż w tym moim śnie Jaruś był taki spokojny, wręcz pokorny.
Że też takie masakry muszą mi się przyśnić.
Pozdrawiam i dobrego humorku dzisiaj życzę, skoro nie będzie pięknej pogody może trochę ją humorek rozpogodzi?

a wczoraj…

 

Wczoraj miałam jakiś całkiem niespecjalny dzień, może to wynik niedospanej poprzedniej nocy?
A może to wina pogody? W sumie jak nie ma na kogo, to zawsze na pogodę można winę zwalić, prawda?
Ostatnio coś ciągle tylko o tej pogodzie piszę, ale nadciągają chłodni Ogrodnicy, Pankracy, Serwacy i Bonifacy, a po nich ( też podobno) zimna Zośka, jak więc na pogodę sobie nie narzekać, skoro nawet zapowiadają, że będzie prać żabami i temperatura będzie około 10 stopni.
Tak ma być prawie do końca maja, za to w czerwcu upały, jak przed rokiem, ponad 30 stopni I jak tu żyć?, nie może być tak normalnie???
Przecież mamy klimat nie tropikalny, a umiarkowany.

Ostatnio w necie pokazują się fajne oferty dla seniorów, nawet znalazłam całkiem umiarkowanie fajne turnusy w Wiśle, dobrze by było z tego skorzystać, niestety w tym roku na pewno mi się nie uda, spróbuję w przyszłym. Nawet Banki same pchają się z ofertami pożyczek rozłożonych na życzliwe raty, więc na opłatę by starczyło, to dobra nawet propozycja, tylko niestety to znów zobowiązanie na kilka miesięcy, człowiek już dawno o turnusie zapomni, bóle kolan i kręgosłupa powrócą, a ratę nadal trzeba spłacać. Ale nie każdy Carringtonem się rodzi. Nie będę sobie  teraz tym głowę zawracać, przeczekam ten rok, a nuż wygram w tego upragnionego lotka, wtedy nie do Wisły ale do SPA gdzieś za granicę pojadę, pomarzyć zawsze wolno. Zresztą tą ewentualną wygraną mam już tak zagospodarowaną, że pewnie i by jej na spełnienie moich marzeń zabrakło 🙂

A co poza tym? życie porównać można do tej  sentencji z Nocy i dni, wypowiedziana przez Barbarę Niechcic.: życie składa się z nocy i dni, a czasami bywają niedziele. Kiedyś będzie następna taka mila, słoneczna i ciepła niedziela na znajomym mi tarasiku. Słoneczko i ciepełko, jak o tym marzę, ale nie ukrop z nieba, tak normalnie ciepło, by miło było.
A na razie praca, dom, serial, sen, ot taka szara codzienność, ale nie ma co narzekać, mogłoby być jeszcze gorzej, grunt, że człowiek ma ręce do roboty, nogi, które co prawda czasami odmawiają posłuszeństwa, ale jednak są dwie w miarę zdrowe, a że czasami zakuje w kolanach czy w biodrze, cóż, latka ( i nie tylko) swoje robią, pan doktor Glinka wszystko kiedyś skutecznie wyleczy.

Wczoraj w Krakowie rozpoczęły się Juwenalia, czas zabaw dla studentów przed sesją zakończenia roku akademickiego.
Rozpoczął się bardzo uroczyście, wspaniale odtańczonym na płycie Rynku Krakowskiego polonezem, które rozpoczęły zebrane w krakowskie stroje Słowianki, do nich dołączały się kolejno studenci, a także i zostali zaproszeni do pląsów wszyscy, którzy w tym czasie na Rynku przebywali, widziałam nawet kilka starszych osób, niektórzy siwi, którzy też w tany ruszyli. Najbardziej podobała mi się starsza para z parasolkami, wyglądali bardzo dostojnie na przeważającym tle młodzieży. Wodzirej przez mikrofon proponował kolejne kroki i kolejne figury, a wszyscy bardzo byli zadowoleni.
Kto jest zainteresowany może oglądnąć sobie video z tego wydarzenia : http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,15949557,Poczatek_juwenaliow_w_rytmie_poloneza__WIDEO_.html#LokKrakTxt

Dzisiaj trzynasty dzień miesiąca, na szczęście wtorek, a nie piątek, ale i tak będę tak na wszelki wypadek unikała czarnych kotów na mojej drodze.
No to miłego dnia.
P.S. A na Kasprowym Wierchu spadło około 20 cm świeżego śniegu, no to jak w Krakowie ma być ciepło?

I znowu poniedziałek

 

 

A niedzielę spędziłam sobie w Modlnicy. W południe i jeszcze chwilę był OK, potem niestety zerwał się chłodny wiatr, a po nim nawet deszcz.
Ale cóż, przecież taką niedzielę nam przewidzieli. Nie ma więc co narzekać.
Ale jednak troszeczkę tego świeżego powietrza do płuc nałapałam na tym tarasiku siedząc ( tym razem bez kawy, robiłam sobie kawową przerwę) i obserwując jak Magda rabatkę malwami  pięknie obsadza. Przyznać muszę, że jestem dla niej pełna uznania, coraz lepiej jej to „ogrodnictwo” wychodzi i jeszcze trochę i…zacznie startować do konkursu „Najpiękniejsze ogrody”.
Ale jeszcze troszkę na to musimy poczekać.
Noc dzisiaj miałam byle jaką, tzn w miarę szybko zasnęłam, ale kilkakrotnie w nocy się budziłam, nawet udało mi się po cichutku, aby nikogo nie zbudzić, oglądać na laptopie mój ulubiony serial „Lekarze”, miałam trochę trudności z zalogowaniem się na laptopie na TVN Player, ale dobrze pogrzebałam w mojej poczcie i znalazłam w końcu spam z odpowiednim linkiem.
W związku z tym jestem jakby nieco niedospana, pewnie zdrzemnę się chwilkę na własnym tapczaniku po powrocie z pracy.
Bo nie ma jednak jak własny, wypróbowany tapczanik, prawda?
Miłego poniedziałku życzę i również takiego całego tygodnia

Fascynajce

 

Moja ogrodowa fascynacja ciągle rośnie. Znajduję co raz więcej pięknych roślinek, które można by zasadzić  w naszym ( Magdy) cudownym ogrodzie.
Na przykład ten orlik, czy nie jest cudny?
Tylko czy na pewno one wszystkie tak pięknie wzrosną jak na zdjęciach??
Już wiem, będę sobie tutaj w moim blogu ‚sadzić” te piękne kwiatki, przynajmniej na pewno „urosną” i nie trzeba ich w dodatku podlewać i o nie się martwić, czy zmarnieją, czy nie 🙂

Dzisiaj jest raczej dosyć chłodna sobota, niby słonko świeci, ale wiaterek jest nieco mroźny.
A obiecywali bardzo ciepła sobotę, dopiero jutro deszczyk ma nam zdrowo popadać.
Ech, maruda ze mnie.
Miłej soboty

jak to nigdy nic z góry nie wiadomo


Dzień  zaczął się deszczem, a skończył się……. wizytą w Modlnicy.
No nie całkiem do końca  dnia byłam w Modlnicy, późnym wieczorem wróciłam jednak do Krakowa, albowiem miałam tu pewne zobowiązania, ale……..
Zaczęło się niewinnie, od kupienia dwóch fajnych wysokich wazonów na taras, a skoro były już wazony, musiały być też koniecznie i w nim kwiaty, a dokładnie kompozycje kwiatowe, Pojechałyśmy więc do kwiaciarni, gdzie pan dobrał nam specjalnie wybrane kwiatki, by ta kompozycja się podobała.
No i oczywiście wylądowałam w Modlnicy, a że pogoda była dosyć nawet dla mnie łaskawa ( chociaż czasami zrywał się nieco chłodniejszy wietrzyk, gdy słonko za chmury się skryło) i całe popołudnie przesiedziałam na tarasie i oczy ze zdumienia przecierałam, jak tam już jest pięknie, a jak będzie pięknie, gdy te wszystkie kwiatki nam urosną , ho ho ho,
Tak więc co prawda mówi się nie chwal dnia przed wieczorem, ale jednak czasami można też dodać nie machnij ręką z zawodem skoro świt, bo nawet  dzień  zaczynający się ponuro może skończyć się słonecznie i miło.
No fakt, wiosna i lato na wsi ( no może jeszcze i początek jesieni) jest całkiem fajny, gorzej, że zima u nas trwa omalże pół roku ( śnieg, deszcz, mokre i śliskie jezdnie), chociaż trzeba przyznać, że w tym roku i ona była dla nas łaskawa i szybko sobie odeszła,pozwalając na miłą wiosenną działalność w ogródkach i na tarasach. Tam, gdzie wczoraj kupowałyśmy te kwiatki był akurat niesamowity ruch, ciągle coś ktoś kupował, widać, że wiosenne szaleństwo ogarnęło nie tylko mnie i Magdę.
A dzisiaj? Nie przewiduję niczego szczególnego, na razie kwiatowe zakupy odkładamy na bok, chociaż ta pokusa ciągle w człowieku tkwi…..

Mam prośbę do wszystkich moich miłych Gości: otóż w Gdańsku odbywają się eliminacje do wyboru Miss na wózku. Moja kandydatka to koleżanka Martuni-Monika Florczuk. Proszę, wejść na stronę : http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fjedyna-taka.pl%2Fmiss%2C6%2Cmonika-florczuk.html&h=JAQF-Ftke i potem SMS-em na nią zagłosować, będziemy z Moniką, Martunią  bardzo wdzięczne,
A swoją drogą jakie to piękne, że nie zapomina się o młodych ładnych dziewczynach, które nieszczęście do wózków inwalidzkich przykuło, a one też czują się piękne, chcą być kochane i chcą coś w życiu osiągnąć. I jak to dobrze, że jest ktoś, kto uważa, że nie można ich całkowicie wyeliminować ze społeczeństwa, nie można zrzucić z przysłowiowej skały  w Sparcie. Już sama niepełnosprawność jest wystarczającym  złym doświadczeniem i bardzo dobrze, że potrafią takie osoby z tego się otrząsnąć, jak ze złego snu i chcą żyć tak jak wszyscy inni. Właśnie, to nie oni są inni, to my jesteśmy inni przez to, że o wiele łatwiej nam sięgnąć po to, co osoby mniej lub całkiem niepełnosprawni osiągają sporym wysiłkiem. I jeszcze jedna wielka zaleta tych osób tkwi w tym, że potrafią wykazywać się wiele większa empatią, może dlatego, że sami wiedzą ile tej serdeczności i ile zrozumienia i druga osoba potrzebuje.
Niech więc i nasza wrażliwość pozwoli wysłać SMS-a, aby uradować tą miłą i śliczną dziewczynę. Dziękuję.

A skoro dzisiaj piątek, to oznacza, że już niedługo, za kilka godzin rozpoczynamy weekend.
I musi on być ciepły i słoneczny, bo  moja bardzo krótko ścięta fryzurka nie ochroni mnie od wichury i zimna.
Miłego piątku