Dom w malwy malowany………

A gdzie?? Oczywiście, że w Modlnicy.
Bo jakże by wyglądał dom na wsi bez urokliwych malw? Na razie czekamy na przesyłkę, by jak najszybciej je posadzić ( to znaczy Magda będzie sadzić, ja jej będę dopingowała)
Mam nadzieję, że pięknie obrodzą i będą  cieszyły oczy domowników i moje, gdy tą kawusię na tarasie popijać będę.
Tym bardziej, że coraz więcej kwiatków w Magdzinym ogrodzie przybywa, wczoraj powstał klomb, na którym zasadziła 30 cebulek trójkolorowych kwiatów, teraz czekamy, aż zaczną z ziemi kwiatki wyskakiwać. Bardzo się Magda namęczyła, musiała ze sporej powierzchni zdzierać trawę aż do korzeni, zasadzić cebulki i rozsypać korę, by trawa za szybko nie wyrastała no i przede wszystkim ogrodzić to wszystko pięknym płotkiem.
To będzie najpiękniejszy ogród w całej Modlnicy!!!!! Cieszę się, że tak troszeczkę będzie to i mój zaczarowany ogród, o którym tak marzyłam, gdy zeszłego roku siedziałam na tarasie i patrzyłam na pustą przestrzeń pokrytą trawą. Sporo o tym z Magdą rozmawiałyśmy, a w tym roku obie połknęłyśmy jakiegoś bakcyla i………  efekty już niedługo nas rozradują. Wszystko zresztą w odpowiednim czasie fotografiami będzie tutaj, w moim blogu udokumentowane.

A teraz dalszy ciąg sagi o maturze Martuni. Wczoraj pisała  egzamin z języka angielskiego, z którego była bardzo zadowolona, dzisiaj ma z tego języka egzamin ustny, potem jeszcze za kilka dni ustnie zdaje język polski i…….. będzie już w pełni dojrzała :-).
Teraz myśli o kontynuacji swojej nauki już poza domowym ogniskiem, więc będzie to jej pierwszy wielki krok w dorosłość. Trzymam za nią kciuki, musi się udać.
Tak to już jest, rodzice piastują i pielęgnują te swoje pisklęta a tu raptem stają się one dorosłe i fru z domu rodzinnego w świat wyfruwają. Takie jest właśnie życie.

Za oknem ohydnie, zimno, pada deszcz – wiadomo było, że tak będzie, bo mam umówioną wizytę u fryzjera, nie, nie  jest to jakaś specjalna okazja, po prostu na wiosnę  moje włosy niczym trawa porosły bujnie, trzeba je nieco ukrócić.
Ale całkiem możliwe, że na moment później, tak koło południa, słonko na chwile wychynie zza chmurki, ja zawsze jestem niepoprawną optymistką, czasami mi się to udaje.
No to  na wpół pełna energii ( znów zasnęłam dopiero o 3.30) zabieram się za swoje poranne zajęcia i wszystkim miłego dnia, mimo tego deszczu życzę.

P.S. z tego deszczu to chyba tylko Magda dzisiaj się cieszy, bo ogródek i dopiero co  zasiane roślinki „same” jej się podlewają 🙂

a w środę? obowiązkowo język obcy

 

 

Wiem, wiem, pamiętam Uluś o naszej środzie, popatrz, znów jeden tydzień szybciutko nam mija.
Mam nadzieję, że podzielisz się kwiatkiem z Danasoch, bo ona też lubi te nasze środy.
A może po prostu umieszczę dwa kwiatki, jeden dla Ulki, drugi dla Dany. Lubię to imię Dana, miałam kiedyś  koleżankę o tym imieniu, niestety odeszła..
Ale co tu będę o smutkach pisała, skoro dzisiaj radosna środa?
Cieszmy się więc  i radujmy kolejnym słonecznym dniem.
Najwięcej się cieszy chyba Magda, z którą znów wczoraj  zrobiłyśmy spore ogrodowe zakupy, teraz dziewczyna ma co kopać przynajmniej.Cel jest szlachetny i chociaż ona teraz martwi się, że jeszcze niewiele w jej ogrodzie widać, ale minie maj, czerwiec, a w lipcu……… kawa na tarasie będzie jeszcze więcej smakować w otoczeniu pięknych kwiatów, a tych nigdy nie za wiele, gdy się ma spory ogród.

No jeszcze raz dzisiaj powrócę do „mojej” Martusi. Czemu ją tak lubię? bo poznałam ją jako małą dziewczynkę, miała wtedy chyba 5-6 lat, gdy przyjechała po raz pierwszy do Krakowa, a dzisiaj proszę, piękna, młoda i zdolna dziewczyna o niesamowicie kręcących się włosach i wspaniałych, dużych oczach. Takich pukli włosów to można jej pozazdrościć……..
Znów ją wczoraj zaczepiłam na Face, przyznam, ze nie była ze siebie za bardzo po swoich matematycznych wyczynach zachwycona, ale ja uważam, że to po prostu taka kokieteria z jej strony, na pewno poszło jej nieźle, ale w końcu nie każdy musi być od razu matematycznym geniuszem.
Napisałam jej więc, że wcale nie musiała napisać tej matmy na szóstkę, ja się zadowolę jej silną czwórka, no powiedzmy czwórką z plusem.
Dzisiaj Marta zdaje język, o ile się nie mylę, będzie to język angielski, ale tu dziewczyna jest raczej pewna siebie. Co nie znaczy wcale, że nie będę  trzymała za nią kciuków.
Muszę się wprawiać, bo w przyszłym roku aż dwie ” moje” dziewczyny Daria i Matylda będą się męczyć o tej porze roku z maturalnymi egzaminami, dopiero wtedy będą mnie ręce od trzymania tych kciuków bolały. Ale to dopiero za rok, pewnie już pomału zaczynają się do tego czasu przygotowywać, bo obie dziewczyny są bardzo sumienne w nauce i na tyle ambitne, że muszą dostawać najwyższe oceny, aby potem dostać się na prestiżowe studia. One tak już po prostu mają i już, ale to całkiem dobre podejście do życia, prawda?

Miłego dnia wszystkim życzę, znów słonecznie i pełno wiosennie się zapowiada

Ile?

zadanie dla maturzystów:


Ile ślicznych kwiatuszków jest na tym zdjęciu???
  ( tyle szóstek na maturalnym świadectwie życzę)

Dzisiaj bardzo ważny dzień dla maturzystów : MATEMATYKA!!!
Na pewno więcej osób jej się boi, niż wczorajszego egzaminu z języka polskiego, który jednak do najłatwiejszych nie należał.
Młodzież nie tyle przeraziła się  częścią związaną z lekturami; z Weselem, czy z Potopem ( przypuszczam, że oba tematy były bardzo dokładnie w szkole opracowane), raczej większe kłopoty mieli z Platonem, z którym się wczoraj zetknęli i musieli tłumaczyć jego filozoficzne poglądy, zresztą był też i wiersz tak nam znany ks Twarowskiego : kochajmy ludzi, myślę, że Platon jednak dla niektórych zabrzmiał dosyć ostro i z tego powodu powstawały młodzieżowe frustracje, ale jednak i z tym tematem sobie jakoś poradzili.
Rozmawiałam chwilę wczoraj na Face z Martą, która stwierdziła, że nie było wcale źle, jednak bardziej obawia się dnia jutrzejszego ( czyli dzisiejszego) i matematyki.
Dlaczego ta matematyka musi zawsze być  zmorą, szczególnie dla tych, którzy mają raczej skłonności humanistyczne , a nie skłonności do  nauk ścisłych..
Dla takich osób kiedyś wyłączono nawet z programu maturalnego kiedyś ten ciężki orzech do zgryzienia, niestety na krótko, znów do obowiązku zdawania matematyki powrócono.
A może i słusznie, chociaż dla wielu osób jakieś większe matematyczne działania nie będą w życiu konieczne, bo kto po latach będzie myślał o różnych funkcjach, graniastosłupach, czy sześcianach na tyle, że będzie je musiał stosować w praktyce, najwyżej ci, dla których inżynieria  będzie przydatna i wymagająca do dalszej nauki i  pracy, humanista prędzej zainteresowany będzie właśnie Platonem, lub innym filozofem, albo wielkim poetą czy  pisarzem.
Nie mniej człowiek wykształcony jakieś podstawy matematyczne posiadać powinien, nie koniecznie w jej szczegóły się wgłębiając.
Pamiętam, że i na mojej maturze obowiązkowa matematyka była dla mnie zmorą, szczególnie ta część geometryczna, więc dałam na niej się skusić ściągą, nota bene podaną mi przez moją profesorkę z matmy  i…. egzamin pisemny z matmy oblałam, musiałam zdawać go dodatkowo ustnie, ten na szczęście poszedł mi nie najgorzej.
Ale tak to już z egzaminami bywa, raz jest dobrze, raz trochę lepiej.
Ale mam nadzieję, że i dzisiaj i Marcie i innym maturzystom, za których też  trzymam kciuki pójdzie wyśmienicie i potem tylko ten egzamin pozostawi w pamięci uśmiech wspomnień. Bo na pewno takich różnych w życiu egzaminów jeszcze sporo będą zdawali, ale ten  maturalny jest szczególny, dający przepustkę w dorosłe już samodzielne życie. No i właśnie on kształtuje przyszłość tych, którzy wczoraj, dzisiaj i jeszcze kilka innych dni będą wylewać z siebie siódme poty i morze swojej  zdobytej dotąd wiedzy.
Słonko dzisiaj  od rana pięknie świeci, dodając im animuszu do walki z niewiadomymi wychylającymi się z mroków matematycznej czeluści, jest dzisiaj sprzymierzeńcem zdającej młodzieży.

A dla rozluźnienia napiętej maturalnej atmosfery zamieszczam taki maturalny żart:

Matura 1950: Na obrazku drwal, który rąbie drwa. Zadanie: Oblicz, ile drewna uzyska z 1 ha lasu, zakładając że ścina się 50 drzew a drewno wysycha w tempie ok. 20% rocznie.

Matura 1998: Na obrazku drwal, który rąbie drwa. Zadanie: Oblicz, ile drewna uzyska z 1 ha lasu, zakładając że ścina się 50 drzew.

Matura 2014r: Na obrazku drwal, który rąbie drwa. Zadanie: Pokoloruj drwala… 🙂

Ha, ha, ha, dobry kawał, nieprawdaż?

No to moi Kochani Maturzyści, głowa do góry, pióra w rękę i do zadań !!!
A zmartwienia pozostawcie swoim Rodzicom i mnie, Dobrej Ciotce Ewie, tak tylko na wszelki wypadek, bo wiem, że wszystko będzie O.K.

Wszystkim niezdającym i nie  koniecznie zainteresowanym w dzisiejsze maturalne boje też pięknego i słonecznego dnia życzę




wszystko co dobre…..

 

No nie, jeszcze się nie kończy, na szczęście mamy jeszcze dzisiaj niedzielę, z której chyba będziemy się cieszyć bo…
Rano obudziłam się po godzinie siódmej i miłe zaskoczeniem, za oknem słonko, chociaż miała być fatalna pogoda.
Wiem od Hanuli, że wczoraj w Warszawie padało, u nas deszcz lał przyzwoicie, tylko w nocy i nikomu nie szkodził.
Fakt, zimno było, bo temperatura około 10 ( niecałych) stopni po tych kilku 20 sto stopniowych dniach, to omalże mróz, ale dało się wytrzymać.
Szczególnie, gdy ktoś w ciszy domowego ciepełka ( jeszcze działa u nas kaloryfer, słabo, bo słabo, ale działa) spędza te dni samotnie, w ciszy, nie licząc oczywiście telewizora, który też właściwie można wyłączyć.
Tak więc jak pisałam cicho, spokojnie, domownicy wyjechali, pies pojechał na „wczasy” z Ksawerym do Makowa, a ja z własnej i nieprzymuszonej woli zamknęłam drzwi na klucz i sobie przebywam w najciekawszym z możliwych towarzystw, czyli sama ze sobą.
Czy się nudzę? nie, mam do dyspozycji komputer, telewizor, a gdy się troszkę jednak  znudzę, zawsze pozostaje własny, wygodny tapczanik i sen.
Tylko zielona kropka na Facebooku i mój wpis w blogu świadczy, że wciąż jeszcze żyję, ale mam to co chciałam…..
Wczoraj wzruszyła mnie Pola, która słała mi z Niemiec ( gdzie pojechała na te 3 dni z rodzicami) SMS-y pytając co robię, chwilkę sobie po esemesowałyśmy sobie-miłe to, że jednak ktoś o starej ciotce pamięta i sprawdza, czy żyje……

Na koniec ciekawostka dotycząca nadużywania antybiotyku, który niekoniecznie ma działanie pozytywne. Podstawowa wiadomość, to że przy zwyczajnym wirusowym zakażeniu typu grypa nie trzeba podawać antybiotyku, gdyż ten działa tylko na bakterie i to dokładnie  powinny być  one podane w zawężonym spectrum, czyli na pewien rodzaj choroby odpowiedni antybiotyk  i tylko na wyraźne polecenie lekarza, gdyż częste i niepotrzebne nadużywanie tego leku powoduje, że  bakterie  mają zdolność układania się w specjalne szczepy uodporniające się na dany antybiotyk.
Jest to ważna wiadomość, gdyż bardzo często pacjenci wyłudzają od lekarz niepotrzebne im wcale leczenie. Bardzo ciekawie o tym dzisiaj opowiadał pewnien pan doktor w TVN – 24, niby to rzeczy oczywiste, okazuje się jednak,że nie dla wszystkich.

Dzisiaj na 6 kontynentach, w 32 krajach ( 34 lokalizacji biegów) rozpocznie się w tym samym  czasie  wielki bieg Wings for Life World Run>
U nas start tego wielkiego biegu rozpocznie się w Poznaniu na Malcie.
Dystans tego  biegu to 70 km, a cel tego biegu to zbiórka pieniędzy dla zdrowia  ( przerwany rdzeń kręgowy),czyli jak zwykle cel zbożny i szlachetny
Ciekawa jestem czy nasz Łukasz też dzisiaj bierze udział w tym biegu ?
Życzę wszystkim miłej niedzieli

3 Maja

Dzisiaj Kościół Katolicki czci święto Najświętszej  Maryji Panny Królowej Polski

Módlmy się, żeby przeprowadziła Polskę przez ten  trudny czas bez większych bolesnych ran

Dzisiaj obchodzimy również rocznicę Konstytucji  uchwalonej 3 Maja 1791 r, a regulującej ustrój prawny Rzeczpospolitej Obojga Narodów.


Z tej okazji odbędzie się w Polsce wiele stosownych politycznych uroczystości, państwowych i pozapaństwowych, jak zwykle przy wielkich uroczystościach Polacy nie potrafią się porozumieć. Przykre.

A dzisiaj i w naszej rodzinie mamy święto. Otóż dzisiaj  dzień urodzin obchodzi moja bratanica Basia.
A ponieważ Basia tutaj też zagląda, więc dla niej tego kwiatka zamieszczam z najserdeczniejszymi życzeniami, aby zawsze wszystkie Jej marzenia i zamierzenia się spełniały i żeby zawsze była taka szczęśliwa, jak jest obecnie w gronie swoich ukochanych Najbliższych.

   100 LAT BASIU !!!!

jakie to miłe

 dzisiejszy kwiatuszek ze specjalną dedykacją dla Danasoch

 

 

Jakie to miłe, że prócz mnie i Uli jeszcze Danasoch  polubiła środy 🙂
Specjalnie dla Niej też pięknego kwiatuszka zamieszczam, chociaż już jest czwartek 🙂
Tak Danusiu ( a tak mniemam masz na imię) każdy dzień tygodnia jest piękny i środa i czwartek, szczególnie, gdy jest początkiem weekendu.

Dzisiaj 1-szo majowe święto, kto o nim jeszcze pamięta?
Minęły na szczęście czasy tych obowiązkowych udziałów w pierwszomajowych pochodach, gdy obecność była obowiązkowa i sprawdzana i skrupulatnie zapisywana w specjalnym kajeciku wysłanników I-szego sekretarza partii danej placówki, a  kogo na nich nie było, miał potem pod górkę.
Dzisiaj każdy świętuje jak chce, na spacerach, na jakichś piknikach na trawie, czy wieczorkiem na rodzinnych lub przyjacielskich grillach, część ludzi pojedzie odpocząć w innych częściach kraju, lub nawet świata
Ale nie ma już tych przymusów, rano pochód, potem spacer wzdłuż kramów, na które z okazji święta ” rzucili” pomarańcze, czy banany, czasami jakieś czekolady, czy czekoladki bez kartek.
No i lud głodny takich witaminek rzucał się i kupował „dla dziecka” te  rarytasy, teraz tego towaru do woli w każdym sklepie znajdziesz, nie musisz mieć do tego specjalnych okazji.
Na dobrą sprawę obowiązkową watę cukrowa też teraz można spotkać ( raczej prędzej na jakichś odpustach), więc troszkę się nam na korzyść zmieniło, z tym, że prędzej ojcowie w tym” świątecznym dniu”  kupują   dzieciakom raczej  lody, niż cukrową watę, czy owoce , a sobie oczywiście obowiązkowo kupują  piwko pod kiełbaski z grilla, bo jakże inaczej można by się bez tego obejść.
Ale to tylko taka krótka reminiscencja z dawnych  świąt pierwszomajowych, w porównaniu do dzisiejszego sposobu świętowania, może obecny  sposób spędzania tych dni jest milszy przez to, że nie jest taki obowiązkowy?
Teraz ludzie nazywają zresztą te 3 dni wolne majówką, a nie żadnym świętem, no chyba, że  3 maja jest wyjątkiem, ale ten dzień zawsze dla Polaków będzie dniem specjalnym.
Tylko dlaczego wciąż straszą nas tymi ulewami i burzami, zimnem i śniegiem w Tatrach???

No to niech nam się święci to robotnicze  święto, niech  nam żyje 1 Maja

P.S. Byłabym zapomniała o 10 leciu wstąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej.
Wtedy bardzo się cieszyłam, a dzisiaj……………….. to ciągle wielki znak zapytania