Róża


Ta przepiękna róża czekała na Ciebie Ulu cały tydzień. Gdy ostatnio napisałaś, że tak pięknej, jak ta poprzednia jeszcze nie miałaś od razu poszukałam sobie jej następczynię i odnalazłam tą biało – czerwoną. Cały tydzień dbałam, pielęgnowałam ją, żeby nic złego jej się u mnie nie stało i żebyś taką piękną i świeżą dostała właśnie dzisiaj. Prawda, że jest nie tuzinkowa? No i taka polska, biało – czerwona, jak nasza flaga. Tak po prawdzie to ona jest pąsowo – biała, ale na prawdę jest prześliczna.
Pamiętasz? kiedyś była taka książka, a potem film „Godzina pąsowej róży” – uwielbiałam tą książkę ( film też), bo dziewczyna za pomocą właśnie takiej róży przeniosła się do swojego rodzinnego domu około wiek w tył i miała mnóstwo z tym kłopotów, bo tylko ona miała świadomość cofnięcia się w czasie, a wszyscy domownicy umiejscowieni w swojej starej epoce traktowali  zachowanie Ani jako jej dziwactwa. Obawiam się, że każdemu z nas trudno było by się poruszać w całkiem innym, nie znanym nam świecie, obojętnie, czy byłaby to przeszłość, albo przyszłość. A szczególnie wtedy, gdy nagle wyląduje się w czasach, gdy panowały sztywne konwenanse. Ale tak patrząc z pewnego dystansu i tamte czasy były pełne uroku, romantyczne, kobiety zawsze stawiane były na piedestale, nikt nigdzie się nie spieszył, a w domach panowała miłość, dystans i szacunek do rodziców. No i te stroje: te krynoliny, szerokie u dołu szeleszczące suknie i obowiązkowo noszone gorsety, które pewnie uwierały i nieco przeszkadzały, ale wtedy nie wypadało nie tylko głośno narzekać, ale nawet i myśleć, że taki ciasny gorset to tylko utrudnienie w codziennym życiu. No i te wspaniałe kapelusze z falbankami i obowiązkowo śliczna, koronkowa parasolka w ręku, a obok kroczył wspaniały,  elegancki mężczyzna w dobrze skrojonym garniturze o nieco przedłużonym stanie, z muszką pod szyją i długim białym szalem i obowiązkowo z długimi, wspaniale zadbanymi wąsami, czasami z długą i zadbaną brodą i bokobrodami a na  głowie obowiązkowo nosił szapoklak.  Ach, gdzie te czasy?
Uleczko Kochana! Sama pewnie nieraz chciałabyś cofnąć czas, chociaż o to małe „troszkę”, niestety nie mamy takiego wehikułu czasu, ale te nasze środowe spotkania są w pewnym sensie cofaniem się do dobrych chwil wspólnie spędzonych w Krakowie, co prawda w ubiegłym wieku, ale jakże już nowoczesnym i innym, niż ten opisywany przeze mnie, och te  nasze spotkania, nie jednokrotnie obie  z wielkim sentymentem je wspominałyśmy.
A pamiętasz Ulu te nasze wspaniałe spotkania na Polchacie, w cudownym pokoiku 50+.?????? Ech to były czasy!!!
Nie ma już tego pokoiku, nie ma już Polchatu, a znajomi po rozpierzchali się gdzieś w świecie…..
Coś sentymentalna dzisiaj się zrobiłam, a wszystko za przyczyną tej przepięknej róży.
Całuski ze słonecznego i mroźnego  Krakowa Ci posyłam i chociaż wiem, że  często gościsz na mojej stronie , mówię, do spotkania w następną naszą środę, znów postaram się jakąś niespodziankę dla Ciebie przygotować. 🙂

 A teraz mam prośbę : Jeżeli ktoś czytał już blog Dawidka Spałka i ten blog polubił, proszę wysłać SMS na nr 7122 treść : C11296 (bez spacji)
Jego blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2014 Koszt jednego SMS to tylko 1.23zł, więc nie wiele, a jaką przyjemność rodzinie Spałków można sprawić.

  Oto link jego blogu http://dawidekspalek.com.pl
Z góry serdecznie dziękuję w swoim i w imieniu Dawidka i jego rodziny.
Na prawdę warto pomagać temu dzieciaczkowi.

A w Krakowie temperatura na minusie, nawet nie tak mocno, ale minus pięć jest. Wszystko przez tego  świstaka Phila!
Miłej środy.