Dawidek w bąbelkowej kąpieli, ale frajda, co?
Sama bym do takiej kipieli z wielką przyjemnością wskoczyła.
Od razu przypominają mi się Święta Wielkanocne, spędzane kilka lat temu w Bukowinie Tatrzańskiej, podczas których chodziliśmy do Bukowińskiej Termy.
Wspaniała sprawa, basen na zewnątrz budynku z cieplutką wodą, na buzi lekko odczuwalny chłód powietrza i widok na śnieg lezący na szczytach gór.
Bo akurat tamte święta były na samym początku kwietnia i były śnieżne. Pewnie i w tym roku też będzie śnieżnie, bo Wielkanoc wypada bardzo wcześnie.
A taka kąpiel bardzo by mi się przydała, to wspaniały masaż na moje obolałe kolana i mój biedny, schorowany kręgosłup.
Tylko do Bukowiny jest kawałek drogi, muszę gdzieś bliżej sobie znaleźć podobne wodne zabiegi.
Dzisiaj tłusty czwartek:
Tłusty czwartek jest dniem, rozpoczynającym ostatni tydzień karnawału. Data tłustego czwartku jest ruchoma, ponieważ zależy od daty Wielkanocy. Wypada on niecały tydzień przed środą popielcową, po której następuje czterdziestodniowy post. W tym roku tłusty czwartego przypada na 12 lutego. Obecnie ten dzień z powodzeniem można nazwać świętem pączka. Są one wówczas wszechobecne, królują na ladach i wystawach, kusząc swoim zapachem i wyglądem. Ale nie zawsze tak było.
Tłusty czwartek najprawdopodobniej wywodzi się od „tłustego dnia”, obchodzonego raz w roku w starożytnym Rzymie. W tym dniu Rzymianie hucznie świętowali odejście zimy i z radością witali pierwsze dni nadchodzącej wiosny zabawami, zawodami i biesiadami. Na ucztach spożywano tłuste potrawy, mięsa, wino oraz „pączki” zrobione z ciasta chlebowego, nadziane słoniną i smażone na tłuszczu. Chrześcijanie zaakceptowali ten zwyczaj i wpletli go w rok liturgiczny.
Tłusty czwartek w Małopolsce zwany też był „combrowym czwartkiem”. Znana jest legenda o krakowskim burmistrzu, żyjącym w XVII w., który szczególnie srogo i surowo traktował kobiety targujące na krakowskim rynku. Burmistrz zmarł w tłusty czwartek. Od tego czasu przekupki świętując „odejście” znienawidzonego człowieka, co roku urządzały na rynku zabawy i tańce. Jego nazwisko miało brzmieć właśnie „Comber”.
Tłusty czwartek jest zwiastunem zakończenia karnawału, który trwa do tradycyjnego wtorkowego „śledzika” przed środą popielcową. Potem następuje Wielki Post trwający od środy popielcowej do mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek. Dawniej Wieki Post w tradycji chrześcijańskiej był czasem szczególnym. Był to okres pokuty i oczyszczenia oraz modlitwy i przemyśleń. W okresie postu nie spożywano mięsa i tłuszczy, obowiązywała wstrzemięźliwość od wszelkich uciech. Pewnie dla tego karnawał, a szczególnie jego ostatni tydzień, zwany „tłustym tygodniem” obfitował w huczne biesiady. Przed postem opróżniano spiżarnie z mięsa i tłuszczy. Bogacze suto się objadali, pewnie trochę „na zapas”. Biedni często musieli pozbyć się zwierząt, ponieważ na przednówku brakowało już paszy.
No to nie zważając na żadne diety ( dzisiaj jest specjalna dyspensa) oddajemy się dzisiaj rozkoszy podniebienia i wcinamy nie tylko pączki, ale również i pyszne, delikatne faworki, zwane także chrustem.
Dawniej prawdziwe gospodynie same smażyły pączki i nadziewały je prawdziwą ucieraną różą, same tez smażyły faworki, a w domu rozpościerał się wspaniały zapach tych pyszności.”
Dzisiaj panie domu pracują zawodowo i nie mają czasu na przesiadywaniu w kuchni, bo takie wypieki potrzebują sporo czasu, dlatego dzisiaj licznie oblegane są wszystkie cukiernie, gdzie przez całą poprzednią noc wypiekane były przez cukierników te pyszności.
W niektórych większych miastach w gazetach ukazują się rankingi najlepszych pączkowych wyrobów. Pączki są badane organoleptycznie i pod względem wagi i lekkości wyrobu a też i na zawartośćnadzienia w pączku. A najlepsza cukiernia dostaje specjalny dyplom uznania. Nawet sposób rozmieszczenia farszu w pączku i jego zawartość mają wpływ na dobrą ocenę. Marmolada jest zdecydowani nie wskazana. Najlepsze są te prawdziwe z ucieraną różą, potem może być czekolada, ajerkoniak, kawa, już nawet nie wiem co jeszcze można wymyślić.
Pamiętam, jak moja ukochana ciocia Irena zawsze zbierała w Zawoi kwiaty róż, a potem je ucierała z cukrem i potem do pączków dodawała.
Zawsze od niej taki słoiczek z ucieraną różą dostawałam.
Za oknem nareszcie słonko pięknie świeci, jak radośnie.
Życzę więc radosnego i słonecznego Tłustego Czwartku

