Koniec hulanek i swawoli, nadszedł dzień zastanawiania się nad tym, że czas przemija, trzeba więc łapać każdy dzień i wykorzystać go dla siebie i dla bliskich, bo to co nieuchronne, nadchodzi.
Takie jest przesłanie dnia dzisiejszego : Pamiętaj, że umrzesz, że kiedyś dojdziesz do końca drogi życia i pomału zaczniesz się wspinać po drabinie aż do nieboskłonu, gdzie twój los osądzony będzie już na wieki.
Mało jest takich dni w roku, gdy takie zastanowienie nas opadnie, gdzie mimo codziennej krzątaniny masz ten moment tylko i wyłącznie dla siebie, gdy wszystko nagle wszystko staje się ważne i nieważne zarazem.
I jutro co prawda ten dzień przeminie, podobnie jak i inne dotychczas przeminęły, ale pewnego rodzaju pył niepewności, przyszłości pozostaje gdzieś w kątku naszej duszy.
I może to właśnie jest ten sens życia, którego ciągle usilnie poszukujemy, lecz znaleźć nie możemy??
W ogromny pesymizm dzisiaj zapadłam, no dzień ku temu skłania, ale jednak pamiętam, że są i w tych smutniejszych dniach promyczki radości.
A takim promykiem jest zawsze w każdą środę moje spotkanie na blogu z Przyjaciółką Ulą.
Hallo Ulu! Dzisiaj posyłam Ci tą różę białą jak śnieg, jak nadzieja na dobre i uśmiechnięte jutro, jak kwiat bez skazy, który tylko Przyjacielowi ofiarować można.
Carpe diem Ulu, bo każdy taki dzień odpoczynku jest ważny, ciesz się pięknym widokiem, świeżym powietrzem, spacerami i miłym towarzystwem uroczego buldożka.
Wczoraj były całkiem miłe ostatki: przyszedł Xawer z Dianą, Jim, i Kasia z Jędrkiem, jedliśmy pizzę i faworki a potem graliśmy w fajną, ale nieco zwariowaną grę pod tytułem Dixit. To takie połączenie gry w karty z grą planszową, jedna osoba wymyślała hasło i kładła powiązaną z tym hasłem zakrytą kartę na środek, pozostali gracze ze swoich sześciu kart wybierali po jednej ze swoich zbliżonej wg. nich do hasła i też zakrytą kładli na pierwszej karcie. Następnie rozkładało się te wybrane karty na stole i każdy sztonami optował , która z tych kart była postawiona przez gracza wymyślającego hasło. A potem wg zdobytej punktacji, trzy punkty za dobre obstawienie karty wymyślonego hasła i po jednym punkcie, gdy ktoś postawił na przeze mnie wybraną kartę przesuwało się na planszy punkty – zajączki.
Utrudnieniem było to, że karty miały troszkę futurystyczne obrazki i całkiem nie łatwo było dobrać albo odgadnąć właściwą kartę , czasami było nawet kilka możliwych prawdopodobieństw obstawiania. Ale gra była przyjemna, trzeba było jednak było do niej podchodzić z humorem i na pewno z wyobraźnią.
Ta środa jest pogodowo ponura, jakby do przesłania dnia się przystosowała. Ale tak już jest, ponure dni przeplatane są słoneczną pogodą, więc jutro już będzie na pewno lepiej.
Na razie

