Jak to dobrze, że dzisiaj jest jednak niedziela. Obudziłam się dzisiaj nad ranem i usilnie próbowałam sobie przypomnieć, czy dzisiaj jest niedziela, czy już poniedziałek. Wiadomość, że jednak to niedziela bardzo mnie ucieszyła, mogłam jeszcze się trochę dłużej zdrzemnąć.
Sobota też należała do miłych dni zeszłego tygodnia, przyszedł w odwiedziny do mnie Maciek z dwoma córkami, Darią i Wiktorią (i z psem Putkiem) i przynieśli wspaniałe W-Z etki.
Siedzieliśmy, popijaliśmy kawusię, zakąszając ciastkiem i rozmawialiśmy. Daria trochę podłubała przy moim Iphonie, bo kiedyś wpisałam do systemu Aple hasło, którego nie pamiętałam (przynajmniej tak mi się wydawało) i nie mogłam skorzystać z niektórych usług, na przykład nawigacji, gdie znajduje się moja komórka w czasie, gdy ją poszukuję, a jeszcze gorzej, gdy ją ktoś by ukradł, A tak system dokładnie namierzy mi miejsce, gdzie znajduje się złodziej z moją komórką. Mogę też ją w ten sposób też zablokować, tak, że ani złodziej, (ani niestety i ja) nie będzie mógł z niej korzystać. To jest całkiem fajny wynalazek firmy Aple, jak Maciek mówił, teraz złodzieje nie kradną raczej Iphonow, bo wiedzą, że za wiele pożytku z tej kradzieży mieć nie będą.
Putek szukał, gdzie mógł się schować ten pies, którego ślady wyraźnie w tym mieszkaniu czuje, był wyraźnie niezadowolony, że jego poszukiwania spaliły na panewce.
Dzisiaj niestety musiałam wypić kawę samotnie, nie licząc oczywiście rozmowy telefonicznej z Magdą w trakcie popijania tego smakowitego napoju, ale to jednak nie to samo. Zdecydowanie wolę realne, a nie telefoniczne towarzystwo podczas picia kawy.
A za oknem kolejny, piękny dzień. A ja go spędzę na oczekiwaniu na Monikę, która (nie wiem dokładnie) ma albo dzisiaj, albo jutro rano wrócić z Zawoi.
Reszta rodziny, łącznie z psem nadal pozostaną w Zawoi, tak więc znów czeka mnie spokojny, cichy tydzień.
Ponieważ nie ma doktora Łukasza, cały ten tydzień, za wyjątkiem środy, gdy jest doktor – chirurg popołudniu i jestem wtedy potrzebna do robienia zdjęć) będę chodziła na poranną zmianę, czyli całe popołudnia będę miała dla siebie. I bardzo dobrze.
A od jeszcze następnego tygodnia rozpocznie się już normalny, codzienny domowy harmider, życie powróci do normy.
A propos Ulu, zimowisko Twojej Rodzinki tak bardzo krótko trwało…….
No to idę cieszyć się tymi resztkami błogiej, domowej ciszy, a wszystkim obojętnie czy w domu, czy na zimowisku, przemiłej niedzieli życzę.
