ciekawostka


Taki kwiatek – ciekawostkę dzisiaj sobie umieściłam w blogu
A za oknem coraz większy kawałek wiosny, już ją nawet w kościach czuję, a raczej nie czuję, jakoś mniej mnie bolą kostki, chociaż gdy wczoraj na szczęście w domu wylądowałam na podłodze miałam kłopoty z uklęknięciem na oba kolana, aby potem wstać. Pozycja klęcząca jest dla mnie niedostępna, nie dość, że ból niesamowity, to jeszcze skurcz to raz w jednej, to raz w drugiej nodze łapie, koszmar. Dlatego tak panicznie boję się wszelakich upadków. Jakoś jednak ten ból pokonałam i udało mi się wstać na dwie nogi, ale ten stres jeszcze pozostał we mnie na długi dzień. Strasznie uciążliwe  jest kalectwo, wiem coś o tym.
Dlatego nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie tak dawno  sprawa pani Ochojskiej, która nie mogła wejść do Pendolino, gdyż stopnie są za wysokie, a ona niestety chodzi o kulach była tak lekko poprzez nieżyciowe przepisy potraktowana, ( ciekawe, czy ja też miałabym kłopoty z wejściem do takiego wagonu) Wystarczyło trochę empatii ze strony drużyny Pendolino, które ma aspiracje bycia najnowocześniejszym środkiem przejazdu, a nie potrafi, lub nie chce potrafić rozwiązać problemy osób niepełnosprawnych, którzy powinni pozostać  pod szczególną opieką innych ludzi, których takie nieszczęście nie spotkało. Zresztą dużo jest takich przeszkód, które dla pełnosprawnych osób jest niezrozumiałe, że dla kogoś  innego mogą być bardzo wielką przeszkodą. Już kiedyś wspominałam, że Kraków jest w miarę przyjazny niepełnosprawnym, są i tramwaje i autobusy niskopodłogowe, bardzo podobał mi się pomysł  wstawienia w zestaw tramwajowy ze stopniami jednego wagonu niskopodłogowego dla osób właśnie mających kłopoty ze wsiadaniem, a którzy przez swoje kalectwo nie mogą być przecież wykluczeni z normalnego życia. Wracając do Pendolino, pomyślałam, czy nie można było jednego wagonu tak przerobić, by osoby niesprawne nie musiały być upokarzane przez zmuszanie ich o prośby pomocy przy wsiadaniu i potem w dodatku słyszeć odmowę tej pomocy. Czy ktoś wyobrażał sobie jak czuła się wtedy pani Janina? Najgorsze właśnie wtedy jest to upokorzenie i brak możliwości odmiany takiej sytuacji. To zrozumie tylko ten, kto to nacodzień przeżywa. A wystarczyłoby posobnie jak w tym tramwaju jeden wagon przeznaczyć dla niepełnosprawnych z ułatwionym wejściem i zejściem z wagonu, nie tylko dla tych osób na wózku. I wystarczyłoby, aby przy takim wejściu czuwały 2 osoby, które ewentualnie dyskretnie  pomagałyby tym, którzy sami sobie radę nie dają. Ludzie, mamy XXI wiek, a czasami najprostsze sprawy okazują się barierą nie do pokonania. A już takie nowoczesne pociągi jak Pendolino powinny być wyposażone nie koniecznie w kontakty pod każdym siedzeniem, ale właśnie w urządzenia ułatwiające podróż również i tym szczególnym osobom. Ale tak to jest, gdy nie całkiem kompetentne siedzą za biurkiem i wymyślają cuda, nie widząc rzeczy najprostszych.
Ogólnie nie jest może tak całkiem źle, ale do doskonałości jeszcze jest daleko, wystarczyłoby tylko posadzić odpowiednią osobę na odpowiednim miejscu, nie tylko w tej dziedzinie zresztą. Na przykład  właśnie osoba niepełnosprawna miałaby pewnie wiele świetnych pomysłów, może ktoś jednak kiedyś wpadnie na ten pomysł i wdroży go w życie?
I tyle moich „filozoficznych rozmyśleń nad trudną codziennością”.
Ogólnie mówiąc pozostaje mi tylko życzyć wszystkim miłego wtorku. I do zaś 🙂