smutno mi…

 

Wszystko co było dla mnie dobre, miłe, kochane skończyło się 10 czerwca 2009r
A może i troszkę wcześniej, gdy moja siostra opuściła ul. Smoleńsk.
Powinnam się niby cieszyć, mam mieszkanie, a w niej Rodzinę, mam pracę, ale to wszystko nie to samo, jest inaczej.
To już nie jest tak samo, chociaż moich Bliskich mam też i na telefonie, a i nie tylko…
Dlaczego ostatnio jestem taka smutna?
Może to ten remont mieszkania pode mną tak mnie roztraja, wracają wspomnienia, które są coraz bardziej nachalne.
A mogłoby być całkiem inaczej, gdyby………
Ech, przeminęło z wiatrem, ale cierń w sercu pozostaje.
Gdyby mieć taki wehikuł czasu, wsiąść do niego, nastawić datę na przykład 20 lat wcześniej……. i  powrócić do tamtych lat……
To nie tylko moje  myśli z ostatnich dwóch dni, już nie raz mi takie myśli pod czaszką się tłukły. Starałam się je tłamsić, teraz aura za oknem niekorzystna chyba.
A może i nieuchronność 8 kwietnia nad tym zaważa? A może wszystko po trochu skupiło się na mnie ostatnio?
Dlatego lubię oglądać serial „Rodzina zastępcza” Tam zawsze jest to rodzinne ciepełko, za którym tak tęsknię……..
I nic  innego już nie jest ważne, ani polityka nawet mnie nie rusza, bo po co?, nieuchronność kolei rzeczy i tak jest nie do pokonania.
Jest smutne teraz  i kiedyś, a będzie jakieś jutro, pojutrze, może i w tym jutrze będę jeszcze tkwić, ale i tak nic w nim nie zmienię.
Coraz częściej wracam w myślach do słów mojej Przyjaciółki  ś.p. Majki, która też mawiała  „z czego mam się cieszyć, wszystko już jest za mną, już nic mnie innego niż jest nie czeka.” Wtedy jej nie rozumiałam, nawet próbowałam te jej słowa negować, dzisiaj wiem, że miała rację.

I jakiś taki pesymistyczny wpis przeznaczyłam na dzisiejszy czwartek. Mam nadzieję, że nie zarażę pesymizmem moich Czytelników.
Ale czasami człowiek musi…..inaczej się udusi……..

Dla odmiany nastroju zamieszczę sobie wiosenny  kwiatuszek. A co tam, może chociaż troszkę pokrzepię nim  moją zbolałą duszę