Oj przepraszam Cię Irsila, pomyliłam niki, ten wpis o ciuchach miał być kierowany do Kogoś o niku mmzd (Magda), która coś pisała o mamie koleżanki. Raz jeszcze serdecznie Cię przepraszam za to nieporozumienie, nie chciałam Cię urazić. Mam nadzieję, że mi wybaczysz, bo nie kierowałam się przecież złymi intencjami.
Dzisiaj wstał znów poniedziałek. Dla mnie dość „zabiegany” poniedziałek, bo po pracy wybieram się do mojego lekarza I – szego kontaktu z kontrolną wizytą, pewnie przepisze mi kilka badań, potem muszę na drugi dzień pojechać wykonać te badania no i na trzeci dzień znów muszę powrócić z wynikami do pani doktór. Tak więc trochę „zachodów” z moim zdrowiem znów będzie, ale po pierwsze, rzeczywiście mam dosyć ziemistą skórę, a po drugie i trzecie kręci mi się często bez powodu w głowie no i jestem ciągle senna. Teraz już trudno tą senność zrzucić na wysoki poziom cukru, no chyba, że mój glukometr całkowicie oszalał i pokazuje złe wartości. Ale nic wskazuje na to, żebym miała zepsuty aparat do mierzenia poziomu cukru.
Wkrótce wszystko się okaże. Dzisiaj mija już trzy miesiące od mego pójścia do szpitala, a jutro trzy miesiące, gdy mnie zoperowali. Ale ten czas zasuwa, a wydaje mi się tak niedawno…………
Nie można powiedzieć, żeby poniedziałek nas rozpieszczał. W nocy przebudziła mnie olbrzymia ulewa, nie mogłam potem długo usnąć.
Zmęczył mnie jakiś okropnie koszmarny sen, tak więc wstałam całkiem do niczego. W dodatku rano znów strzeliła mi szyba, tym razem w oknie, znów muszę szukać pomocy szklarza.
Podobno, gdy tłucze się szkło to dobry znak, ale to oznacza też kłopoty i…wydatki. Czy ja już tak w każdym miesiącu te szyby będę wymieniała?
Za oknem szaro i ponuro, nieco przez to chłodniej, niecałe 20 stopni.
A gdzie te upały, które wieszczył mi VIP? Mój wentylatorek czeka i się nudzi!
No nie chcę wcale wielkich upałów, wystarczy mi tak o jakieś 5-7 stopni więcej.
Ale najważniejsze, by nie padał deszcz.
Mimo niesprzyjającej aurze, życzę całkiem udanego poniedziałku i samych miłych dni w nadchodzącym tygodniu.
Trzynastego wszystko zdarzyć się może….dzisiaj stłukła mi się szyba, a xxx lat temu trzynastego lipca…….ach, nie warto o tym pisać, ale pamiętam!