adios 100 kilogramów!!!!

 FOR  EVER !!!!!!!

Wczoraj ważyłam nawet poniżej 99 kg, czyli jakieś 98.500 Brawo.
Czyli od operacji, a dzisiaj mija trzy miesiące, „znikło mi” 26 kilogramów!!!
Tera czekam na następną granicę, czyli poniżej 90- tki, a potem poniżej 80… i ciąg dalszy nastąpi.
Każdy mnie się pyta, czy trzymam nadal restrykcyjnie dietę. Otóż nie, nie muszę, mój żołądek sam reguluje, ile i jakie potrawy może otrzymać, inaczej robi bunt na pokładzie, a to do przyjemności raczej nie należy. Szkoda tylko, że niektóre jarzyny, jak na przykład szpinak, moje podniebienie lubi ( zawsze, nawet jako dziecko uwielbiałam szpinak), ale mój brzusio niekoniecznie go obecnie lubi, wyraźnie robi potem zamieszanie w moich wnętrznościach. Taki już ten mój nowy brzusio, a ja czy chcę, czy nie, muszę się z nim liczyć. On tu teraz rządzi!!!!

Wczoraj byłam u mojej pani doktor I-szego kontaktu, wprost oniemiała ze zdziwienia, gdy mnie zobaczyła. Zresztą druga pani doktor, która kiedyś też była anty mojej operacji, też nadziwić się nie mogła. Obie mnie pochwaliły i stwierdziły, że się z  tą oceną medyczną pomyliły i że bardzo dobrze się stało, że tak pięknie schudłam i oczywiście życzyły mi dalszych sukcesów.
Dostałam od pani doktór skierowania na masę badań, dzisiaj rano idę do przychodni, by mi je pobrano, a za kilka dni muszę z wynikami jeszcze do niej powrócić. Wtedy mnie zbada dokładnie, wczoraj tylko zbadała mi ciśnienie, które okazało się w normie.

Kiedyś założyłam sobie, że w miesiącu lipcu już pożegnam moje 100 kg i udało mi się, teraz zastanawiam się, ile czasu potrzebuję, bym zeszła poniżej dziewięćdziesiątki.
Oczywiście, że chudnę teraz powoli, ale gdzie mi się spieszy? Do setki lat brakuje mi jeszcze sporo, a ja jeszcze chcę i tą setkę przekroczyć – czemu niby nie? Jedna setka w dół, druga setka w górę……
Tak więc wczoraj miałam całkiem pomyślny dzień, mimo, że to był trzynasty dzień miesiąca, ale nawet piosenka mówi, że trzynastego wszystko zdarzyć się może.
W związku z moim sukcesem zamówiłam sobie w domu wysyłkowym nową sukienkę i nową bluzkę. Należy mi się przecież jakaś nagroda, prawda????

A tak w ogóle to nie jest źle, setka w kg przekroczona, trójka w Lotka wygrana, kto wie, może i inne moje marzenia zaczną się jeszcze spełniać.
Tylko by mnie te nogi tak nie bolały i tak nie piekły.
Kupiłam wczoraj w aptece specjalne skarpetki, które na kilka godzin wkłada się na umyte stopy i podobno świetnie złuszcza wszelakie zgrubienia na stopach, które właśnie potem tak okrutnie właśnie pieką.
Nazywa się ten preparat złuszczająca  maska do stóp, jednak ma taki  mankament, że jest droga, bo kosztuje około 12 zł, a te skarpetki niestety są jednorazowego użytku. Maska jest zrobiona na bazie aktywnych kwasów roślinnych, złuszczających zrogowacenia, normalizuje proces złuszczania, wspomaga odnowę  i regeneruje i intensywnie wygładza skórę stóp.
No, jestem bardzo ciekawa, jak będę na tą nowość reagowała, kupiłam sobie na razie 2 takie opakowania, chociaż na nich pisze, że regularne stosowanie takich skarpet zapobiega powstawaniu silnych zrogowaceń. Tylko na takie skarpety musiałabym wydać 30 x 12 zł, czyli miesięcznie musiałabym wydać 360 zł, kupa forsy!!!
No ale od czegoś trzeba zacząć, ja zacznę od jednego na razie opakowania i o ewentualnych efektach napiszę. Po pierwszych takim „skarpetkowym seansie” trudno cokolwiek więcej powiedzieć, ale fakt, że po ich założeniu czułam olbrzymią ulgę stóp, nie były takie zmęczone
Oczywiście bez leczniczego pedicure u Pani Eli się nie obejdzie, ale najpierw muszę sobie te bolące stopy jakoś przygotować.
Planuję wizytę u niej gdzieś w przyszłym tygodniu, bo i pani Krysia też będzie miała co robić , bowiem  już włosy mi sporo odrosły, trzeba je przyciąć lekko, by mi czupryna dęba nie stawała na głowie 🙂

Na razie gnam do przychodni na badania, a potem, prosto stamtąd do pracy. Muszę szybko się uwinąć, bo już mój brzusio mówi, że jest głodny, a tu trzeba być całkiem na czczo. Nawet lekarstw żadnych na razie nie zażywam, wszystkie muszę w pudełeczku zabrać ze sobą.
A jutro  popołudniu będę miała okazję przymierzać nowe ciuszki, już się na nie cieszę.
Życzę miłego wtorku