ostatni dzień lipca

 

A jednak czas leci stanowczo za szybko, dopiero co była wiosna, a tu już kończy nam się lipcowy czas. Dzieciom pozostał tylko jeszcze miesiąc do powrotu do szkolnych ław, nie wiele wiec czasu radości mają jeszcze przed sobą, a potem tylko obowiązki i obowiązki…..
Ale tak już jest, niech dzieciaki od małego uczą się obowiązków, bo to im potem na całe życie pozostanie.

Nie lubię, gdy ktoś z bliskich wyjeżdża gdzieś w świat, zwłaszcza na motorze, bo to dla mnie jest najgorszy z możliwych środków lokomocji, zawsze wtedy bardzo się denerwuję,
Ale podróżującym życzę szerokiej i szczęśliwej drogi 🙂

A co poza tym? Okazuje się, że niestety będę (lub nie, to zależy od…) uczestniczyła w remoncie tej mojej łazienki. Kwota dla mnie nie bagatelna, ponad 630 zł. I żebym miała jakoś porządnie tą łazienkę zrobioną, a tu za 600 zł mam istną ruinę, zabetonowane rury w podłodze i na ścianach, resztę płytek zamazianych betonem, nijak nie chcące się domyć, nawet tym przemysłowym płynem.
Jednym słowem sodomia i gomoria. Nie wiem, co mam dalej z tym zrobić, bo w lotka jakoś ciągle wygrać nie mogę, a tu pieniążków brak.
Co prawda wczoraj dzwoniła Pani z Banku PKO BP i obiecywała mi długoterminową pożyczkę na bardzo korzystnych ratach, bo około 100 zł miesięcznie, ale i ta pożyczka to pryszcz w porównaniu z tym, co potrzebuję, by tą łazienkę do stanu używalności przywrócić. Już sama nie wiem….

Ale co będę w piątek tym zawracała sobie głowę. Wzorem Scarlett O’Hara odłożę to myślenie na później.
Na razie cieszę się nadchodzącym już tuż, tuż weekendem. I wszystkim tego życzę.