wspaniały obraz do rozmyślań

Pozwólcie, że raz jeszcze powrócę myślami do wczorajszego, bardzo wzruszającego dnia.
Bo czy można powiedzieć, ze pogrzeb był śliczny? Zdecydowanie TAK
Pisałam o tym na bieżąco, zaraz po uroczystości na Face, ale wspomnę i dzisiaj, bo wczorajszy dzień był obrazem prawdziwej Miłości, takiej przez duże ” M”
Oglądam serial „M jak Miłość”, ale to jest tylko film, oparty na napisanym scenariuszu.
Okazuje się, że i życie pisze bardzo ciekawe scenariusze, co wczorajsza uroczystość  nam udowodniła.
Udowodniła to, że jednak prawdziwa Miłość istnieje.
Otóż dwoje młodych ludzi, Ona 14 lat, On 19 lat poznają się gdzieś w przyszkolnym ogródku i odkrywają, że łączy ich wielka Miłość. Te same dwie bratnie, artystyczne dusze świetnie się do siebie dopasowują, są jak te dwie połówki jabłka. I odtąd razem przez 49 lat kroczą przez życie, szczęśliwi, spełniając swoje marzenia i nadzieje, zawsze sobie bez reszty siebie oddając w każdym momencie życia.
Ale nadszedł niestety smutny koniec, okazuje się, że On niestety śmiertelnie zachorował. Ona nadal się Nim opiekuje, na pewno przerażona, że niebawem może nadejść moment, gdy ich losy zostaną rozłączone. I On też pewnie martwił się, co będzie gdy Ona pozostanie sama. Chcą jeszcze spełnić swoje być może ostatnie marzenie, wspólnie zobaczyć  ukochane morze, wybierają się więc w drogę, na której obydwoje  spotykają śmierć.
Ich samochód ulega tragicznej katastrofie, On umiera w szpitalu w tym samym dniu, Ona podąża za Nim cztery dni później.
I znów są szczęśliwi razem już na zawsze, już nic i nikt  ich nie rozdzieli.
Prawdziwa Love Story, do której scenariusz napisało życie.
Aż trudno uwierzyć, że taka Miłość istniała na prawdę, że to tym razem nie jest fantazyjny wymysł reżysera, ale to było realne życie dwojga osób, których dane było mi poznać i w których pogrzebie wczoraj uczestniczyłam.
Było to zarazem i tragiczne i wzniosłe, gdy na cmentarzu Ich syn łamiącym się ze wzruszenia głosem opowiedział wszystkim historię Ich życia, nie jeden z uczestników łezkę uronił.
Również i liczny udział Ich rodziny, przyjaciół i znajomych z całej Polski potwierdzał, jak wspaniałymi byli ludźmi.
Mszę św celebrował ksiądz, który kiedyś był kolegą ze szkolnej ławy Zmarłej,  on też Ich odprowadził do miejsca Ich wiecznego spoczynku, a tam też pięknie opowiadał nam o młodzieńczych latach tej pary, którą znał już przecież nieomalże pół wieku.
Bardzo wzruszający był moment, gdy z taśmy popłynął głos Kasi, śpiewającej nam Jej pożegnalną pieśń, którą kiedyś ktoś nagrał, a wczoraj  nam  ją jeszcze przed złożeniem Ich prochów do grobu  udostępnił
Nawet pogoda uszanowała ten dzień, wczoraj cały czas towarzyszyło  nam słoneczko tak, jakby i ono uśmiechało się życzliwie  po raz ostatni do tej pary.
A potem, przy rodzinnym spotkaniu, które odbywało się w Restauracji Browar, Tomek puścił nam wybrane slajdy z Ich życia, począwszy od czasu, gdy byli jeszcze sami małymi dziećmi, potem kolejno uwidocznione były Ich  lata młodzieńcze, gdy Ich miłość rozkwitała, aż po czasy, gdy przyszedł na świat Ich jedyny syn, a później wnuki. Oczywiście slajdom też towarzyszyły piosenki w wykonaniu Zmarłej – piękne pamiątki po swoim wspaniałym życiu pozostawili Rodzinie.
Uwieńczeniem tej części artystycznej było wykonanie przez Ich wnuczkę Mije popisowej solówki z musicalu Dorotka w Krainie Oz, pieśni „Poza tęczą”.
I tu nie mogłam już powstrzymać łez, przypomniałam sobie jej czerwcowy występ w Arena Kraków, gdzie odgrywała główną rolę Dorotki, występ, na którym byłam ja ale również i Dziadkowie Mii, pamiętam, jak bardzo byli wzruszeni i jak bardzo z niej dumni. I pewnie wczoraj też na nią z Niebios spoglądali z dumą, gdy Ich ukochana wnuczka przed całą Ich rodziną też pięknie, jak wtedy odśpiewała tą wspaniałą pieśń, która wczoraj miała dodatkowy wymiar, gdyż właśnie to Oni są już teraz  w tej Krainie szczęścia,  o której śpiewała Dorotka, gdzieś daleko, za tęczą, gdzie spełniają się wszystkie sny.
Cały wczorajszy dzień i wieczór byłam pod ogromnym wrażeniem tego, co się kiedyś, w Ich młodości zaczęło, a wczoraj dokonało już końca dzieła.
Już dalszej części Ich  historii życie nie napisze, teraz pozostała Im tylko wspólna wieczność.
Mieli piękne życie, zasłużyli sobie więc na tak piękny, jak wczoraj pogrzeb, chociaż na pewno pragnęliby razem jeszcze kroczyć po tym naszym wspaniałym świecie.
Chociaż kto wie, może ten dla nas jeszcze niewiadomy, a dla Nich już dostępny świat jest jeszcze bardziej wspaniały, jeszcze bardziej szczęśliwy?
Oni tą wiedzę już posiadają, my na nią jeszcze musimy poczekać…….

Dzisiaj piątek, a więc ostatni dzień pracy w tym tygodniu. Na razie jest przeraźliwie zimno, na termometrze około 1-2 stopnie. Na szczęście już mamy włączone kaloryfery, chociaż jednak nie ustrzegłam się całkowicie przed przeziębieniem.
Może potem znów jak wczoraj słonko zaświeci i zrobi się zdecydowanie cieplej?
Takiego słonecznego i ciepłego piątku wszystkim dzisiaj życzę.