Dzisiaj środa, a więc róże muszą być. Ale dzisiaj takie nietypowe, bo z dedykacją dla Ciebie, Ulu.
Chcę Ci przez nią powiedzieć, że zawsze o Tobie pamiętam, zawsze jestem i sercem i duszą z Tobą, nie tylko w naszą ulubioną środę.
Ale gdyby te zamieszczone obok dedykacji różyczki były dla Ciebie za małe, za skromne, dołączam jeszcze jedną śliczną różę, aby dopełnić radość Twoim oczom i Twemu sercu. Może to zabrzmi, jak co najmniej wyznanie miłosne, ale dobrze wiesz, że łączy nas już od lat szczególna nić Przyjaźni, jakże bardzo potrzebnej w naszym życiu.
Zatem oto dla Ciebie dzisiejsza róża w pełnym rozkwicie i w pełni piękna, tak, jak pełna i piękna jest nasza Przyjaźń.
Przyznaję, że w każdą środę wielokrotnie zaglądam, czy już przeczytałaś mój blog i czy zostawiłaś w nim jakieś słowo dla mnie.
Ale rozumiem też, że masz inne swoje ważne zajęcia i bardzo z tego się cieszę, bo wiem, że siedzenie w pustym domu nie ma dobrego wpływu na nasze psyche. Co prawda mój dom nigdy nie jest pusty, zawsze tętni życiem, no chyba tylko na chwilę zamiera, gdy Monika i Tomek wychodzą do pracy, a dzieciaczki do szkoły, ale na ogół ja wychodzę prawie równo z nimi, albo troszkę później, gdy idę na popołudniową zmianę. Czasami tak bywa, że dziewczynki już wracają ze szkoły, gdy ja właśnie idę do pracy, czasami jednak się mijamy, jak to we życiu bywa. Ale można rzec, ze jesteśmy razem i mam do kogo otworzyć usta. Podczas wakacji, gdy wszyscy wyjechali, też nie byłam sama w domu, przychodziła i Julka i Ksawer z Dianką, bardzo lubiłam wtedy popijać z nimi w kuchni dobrą herbatę i pogawędzić miło….
Zawsze pytałam Dianę, czy Ksawra : „a herbata będzie?”i zawsze słyszałam odpowiedź „oczywiście Ciociu”
Człowiek to istota stadna jednak, a nie wiem, czy przyzwyczaiłabym się łatwo do samotnego zamieszkania, gdybym w tego lotka trafiła tą szóstkę jednak i mogła sobie kupić mieszkanie. Właściwie całe życie z kimś mieszkałam, najpierw z Rodzicami i Rodzeństwem, potem z Siostrą i jej mężem i dziećmi, no a potem już z Moniką i jej Rodzinką . Właściwie podczas ich pobytu tutaj tylko Mia przyszła na świat, starsze dziewczynki, Pola i Zoja były kilkuletnimi dziećmi, gdy razem zamieszkałyśmy. Ale tak się przyzwyczaiłam, jakby i one tu się urodziły. No oczywiście nie mogę pominąć obecności Pepy w naszym domu, też mi się wydaje, że jest tu od zawsze, chociaż sunia ma dopiero 3 lata.
Pewnie, że wspólne mieszkanie miewa i swoje minusy, ale te zawsze jakoś szybko przemijają, po prostu o nich się zapomina, a przynależność do Rodziny jest dla mnie bardzo ważna.
Pewnie, że Magda, Jacek i Ich dzieci są dla mnie bardzo ważni, ale niestety, podobnie jak Daria, czy Wika z Maćkiem i jego żoną mieszkają daleko ode mnie. Z tym, że z Magdą mam codzienny, no prawie codzienny (czasami mijamy się zmianami) kontakt w pracy na Żabińcu (jak ongiś po przeprowadzce z moją Siostrą Anią), a prócz tego jestem u nich bardzo częstym gościem i jak już nie raz pisałam, czuję się w ich domu tak jak u siebie, nie wspominając już o wspólnych świętach i wszystkich rodzinnych uroczystościach w Ich rodzinie. Wtedy muszę być tam obowiązkowo.
I właśnie niedługo będą urodziny Jasia i znów do Modlnicy pojadę, byleby tylko wtedy pogoda dopisała, bo miło by było usiąść jeszcze trochę w promieniach słonecznych i bez wiatru na tarasiku i wypić poranną kawę, czy porozmawiać z Rodziną. A i dzieci pewnie byłyby szczęśliwsze, gdyby jeszcze mogły sobie po trawce pobiegać.
A na początku ulicy , gdzie mieści się nasza przychodnia już wykańczają mieszkania, już nie długo będą do odbioru. Na pewno jeszcze nie wszystkie mieszkania są sprzedane i mam dylemat, co zrobić, gdy wygram jednak te duże pieniądz w Lotka?
Już wczoraj ustaliłyśmy z Magdą, że kupuję wtedy cztery pokoje i urządzam w swoim nowym mieszkaniu wspólną Wigilię.
Ba, tylko jak trafić te dobre numery, bo do tej pory jakoś szczęście mnie w tej materii omija.
Zresztą nawet gdy wykupią te akurat mieszkania nie będzie dużo zmartwienia, bo już tuż obok budują następne domy i to już prawie na przeciwko mojej przychodni. Nawet w pantoflach mogłabym wychodzić wtedy do pracy. Ale mam marzenia co?
Ale Magda zawsze twierdzi, że należy marzyć, bo z czasem one się spełniają. A ja podobno byłam w czepku urodzona.
No może się przekonamy, czy to jest prawda, czy nie.
A wtedy dopiero będę się martwić z kim w tym czteropokojowym mieszkaniu zamieszkam, a nuż jakiś Książę z Bajki się pokaże?
Jednak warto być optymistą, bo to zdecydowanie poprawia nasze humory.
Tak samo, jak poprawia humor nowa odzież. Przyznaję, nieco poszalałam znów ostatnio, bo zamówiłam przez internet fajny, długi pulower, buty, oczywiście w firmie dr.Orto (to są jedyne buty, które mogę nosić) i i…. kurtkę skórzaną z przodem z wełny, taką na nadchodzące chłodniejsze dni.
Pulower mają mi dostarczyć już dzisiaj, a buty i kurtkę w przeciągu kilku dni, mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu.
Muszę troszkę przystopować z tym gwałtownym uzupełnianiem odzieży, bo…. many, many, no chyba, że jednak trafię jakąś fortunę w tego lotka.
Gram też w loteriadę paragonową, każdy otrzymany w sklepie paragon powyżej 10 zł rejestruję na specjalnej stronie. Co prawda wygrane tam są nie pieniężne, a rzeczowe, można wygrać laptopa, albo np. samochód. To fajna zabawa, nic nie kosztuje, trzeba tylko pamiętać zarejestrować taki kupon i potem go schować i przetrzymać. Polecam, nic nie wygrywa tylko ten, kto w nic nie gra, albo kto ma prawdziwego życiowego pecha.
Kiedyś pisałam już, że po przesadzeniu zginęła mi niestety paprotka i mój piękny asparagus.
Marzyłam o kupnie nowej paprotki, już nawet się nawet za nią rozglądałam, a wczoraj Monika przyniosła mi do pokoju piękną paprotkę z mieszkania Rodziców Tomka.
Jeżeli małe marzenia się spełniają, to dlaczego te duże marzenia się nie mogą spełniać ?
Wczoraj przeczytałam na Face Booku taką poradę: weź pierwszą książkę, która Ci wpadnie do ręki, otwórz ją na 44 stronie i przeczytaj 3 od góry zdanie, ono będzie skierowane do Ciebie.
I tak zrobiłam. Moje zdanie brzmi:Kolejna przerwa, jesteś na prawdę nie z tej ziemi.
Chyba coś w tym prawdy być musi…….
Serdecznie wszystkich środowo pozdrawiam i miłego dnia życzę. Skoro nie ma słonka na niebie (a może tylko na razie ), niech będzie ono dzisiaj przynajmniej w Waszych sercach.

