a dzisiaj znowu jest poniedziałek, ale inny niż te, co były, niestety

 

 

Nie będę nic pisała o wczorajszym wieczorze wyborczym,  o wynikach, które wczoraj padły,bo najgorsze wyrazy musiałabym pisać po kilka razy.
Więc przemilczę ten temat lepiej i….poczekam na lepsze czasy!!!!!!
Ale na znak protestu nie będzie dzisiaj wklejonego żadnego kwiatka.
Po prostu na niego nie zasłużyliśmy!!!!

Wczorajszy poranek i popołudnie było całkiem miłe. Rano tak pięknie słoneczko świeciło, gdy szłam do Komisji Wyborczej, aż napawało mnie to optymizmem, jak się potem okazało, całkiem niepotrzebnym optymizmem.
Nawet usiadłam sobie chwilkę na ławeczce i buzię do słonka wystawiłam.
Za to popołudniu byłam w ewentualnie moim przyszłym nowym mieszkanku, położonym co prawda prawie na obrzeżach miasta, ale osiedle to jest dosyć nawet zagospodarowane.
Co prawda do końca jeszcze nie wiadomo, czy na pewno przeniosę się tam mieszkać, bo to zależy od wielu różnych czynników, ale mieszkanie oglądnęłam. Jest ono zagospodarowane po poprzednich lokatorach, których już niestety nie ma, tak więc praktycznie nic ze sobą nie musiałabym nawet brać. Jedyny szkopuł jest tylko w tym, że jest dosyć daleko umieszczone od miejskiej komunikacji, musiałabym uskuteczniać  nieco dłuższe spacerki, co prócz zimowego okresu jest nawet dosyć wskazane, albo przesiadać się z autobusu na tramwaj. Oczywiście moja droga do pracy byłaby przez to znacznie wydłużona, ale coś za coś, mieszkałabym całkowicie sama!
Ale z drugiej strony czy ja wiem, czy tak do końca byłoby to dobre? Przecież nigdy, wyłączając oczywiście  krótszych, czy nieco dłuższych wyjazdów rodzinki na urlopy, nie mieszkałam całkowicie sama.
Muszę więc ten temat dobrze przemyśleć, wziąć wszystkie za i przeciw i wtedy dopiero zadecydować.
Ale to i tak jest jeszcze kwestia 2-3 miesięcy, gdy zostaną najpierw przeprowadzone wszystkie formalności prawne dotyczące tego mieszkania.
Pożyjemy, zobaczymy.
Ale na pewno mogłabym już wtedy zaprosić do siebie na kilka dni Ulkę, bo miałabym wtedy do dyspozycji aż 2 pokoje, jedną niedużą sypialnię, a drugi pokój to salon z aneksem kuchennym. No i jest jeszcze jedno wspaniałe pomieszczenie w tym mieszkaniu – zabudowany balkonik  z przesuwanymi oknami, tak więc w lecie mogłabym się grzać na tym baloniku, a jesienią i zimą popalać sobie papieroska 🙂
Więcej już nic nie piszę, bo nie chcę zapeszać. Tylko na pewno trochę trudno jest się przenosić z centrum Krakowa na jego obrzeże, ale do tego można się przecież przyzwyczaić, prawda?

No to budzimy się dzisiaj w innej rzeczywistości i…… trwamy.
Byle do następnych wyborów.
Przeżyliśmy komunizm, przeżyjemy i kaczyzm.
Mam nadzieję, że Polacy nie dadzą się całkowicie zniewolić i zawalczą o swoje.
Miłego poniedziałku, bo następny może być tylko gorszy!!