a gdzie wpis?

No właśnie, coś słabo się dzisiaj sprawuję. Ale to wszystko przez jakąś dziwną senność, która od kilku dni mną rządzi.
Najchętniej bym sobie pospała i już, Ostatnio nauczyłam się bardzo wcześnie jak na mnie chodzić spać, kilka minut po godz.22 jestem już grzecznie w łóżeczku, cos tam sobie pooglądam, ale oczywiście nie za długo i błogo zasypiam. Oczywiście potem  budzę się w nocy, ale po krótkiej wycieczce w WC właściwie nadal szybko zasypiam. No tak, już kiedyś pisałam, że jestem jak ten misiu, który chce przespać zimę.

Tylko na szczęście zimy jeszcze nie ma, za oknem słonko świeci, zwodzicielskie słonko, bo wydawałoby się, że jest bardzo ciepło, a jednak czuć ten jesienny chłód, zwłaszcza wieczorem, gdy się wraca z pracy.
Dzisiaj też rano wstałam, pozwiedzałam sobie mój Facebook i….poszłam jeszcze chwilkę podrzemać.
Od wczoraj mój żołądek znów zastrajkował i moim pożywieniem są głównie…suchary. Ale muszę się do jutra podleczyć, bo przecież jutro mam spotkanie z Magdą Italiana. Najpierw przyjedzie do mnie do pracy na zdjęcie rtg, a potem „wskoczymy” do trattorii obok na jakieś dobre i małe co nieco, więc mój brzusio musi być jutro w formie, żadnych grymasów z jego strony. Przecież na to spotkanie tyle dni czekałam….
I to właściwie tyle, co miałam dzisiaj do napisania, krótko, ale treściwie, może następnym razem uda mi się znów wysmażyć jakąś epistołę?
Życzę wszystkim miłego czwartku, a ja pomału zbieram się już do pracy.