do okulisty marsz

Dwa miesiące oczekiwania w kolejce na NFZ do okulisty minął mi nawet całkiem szybko.
Nie, nie mogę narzekać, gdzie indziej są o wiele dłuższe kolejki.
Dzisiaj idę do Kliniki profesora Zagórskiego, aby usunąć te przeklęte resztki zaćmy w lewym oku i sprawdzić, jak wygląda sprawa w oku prawym.
Nawet nie pamiętam dokładnie, kiedy byłam na operacji tego oka, na pewno ponad 10 lat temu, bo zarówno lewe jak i prawe oko miałam operowane jeszcze, gdy pracowałam w Szpitalu Kolejowym. Tak liczę, że pierwsze oko miałam operowane około 2001 roku, drugie 2003 roku.
To lewe oko miałam operowane na Klinice Okulistycznej w Krakowie i od razu zapowiedziano mi, że będę kiedyś musiała w nim  dokonać poprawki.
Było one operowane tradycyjną metodą, czyli operacyjnie usuwana była stara soczewka i na to miejsce wklejono mi nową. Pamiętam, że leżałam wtedy na Klinice ponad tydzień. Dzisiaj przeszkadza mi na tym lewym oku  tzw. zaćma wtórna, którą właśnie likwiduje się przy pomocy lasera.
Muszę spytać się VIPa, może pamięta dokładnie rok zabiegu, wszak codziennie dzielnie  odwiedzał mnie wtedy w szpitalu.
Dwa lata później już prywatnie miałam usuwaną zaćmę w prawym oku, już nowoczesną metodą fakoemulsyfikacji, czyli na rozdrobnieniu soczewki przy pomocy ultradźwięków, następnie na odsysaniu resztek i dopiero wtedy na zakładaniu na to miejsce nowej soczewki.
Tak, jak przy pierwszej metodzie stosuje się dosyć bolesne  iniekcje do nerwu ocznego, aby go znieczulić, tak przy metodzie drugiej znieczulenie podawane jest tylko w postaci kropelek do oczu, a sam zabieg trwa krótko i jeszcze w tym samym dniu byłam w domu.
Oczywiście ta druga operacja nie była przeprowadzana na NFZ, ale była pełnopłatna. Miałam trochę kłopotów z zebraniem odpowiedniej gotówki, ale od czego ma się Rodzinę i Przyjaciół? Pomogli i dzięki temu teraz widzę na oba oczy. Ciekawa jestem tylko, czy w tym prawym oku również nie odrosła
ta błonka, otaczająca soczewkę, dzisiaj  wszystkiego się oczywiście dowiem.

Z innej beczki Wysłałam wczoraj list do pana od rogali:

Pan jest widać  na prężna firmę i zarabia niezłe pieniądze, a ja jestem emerytką, która u pana zamówiła niedostarczoną na czas przesyłkę.
Dla pana 39 złotych to pieniądz śmiało na piwo mogące być przeznaczone, dla mnie 39 zł jest dosyć znaczna suma.
Ale nie o pieniądze tylko chodzi, tylko o morale, których pan nie posiada, skoro odważył  się pan po prostu ukraść moje pieniądze.
Bardzo źle to świadczy nie tylko o panu, ale i o pana firmie.
Odwoływałam się do Biura Ochrony Konsumenta, które oznajmiło mi, że został pan dwukrotnie upomniany o zwrot pieniędzy.
Widać ma pan w nosie wszystko i wszystkich. Sorry, ale taki człowiek jak pan nie powinien prowadzić żadnej firmy.
Podstawą prowadzenia prywatnego interesu jest uczciwość, tej niestety panu brakuje.
Na czyjejś krzywdzie nigdy pan się nie dorobi i kiedyś odwróci się to przeciwko panu.
Nie chcę już  zwrotu tych 39 złotych, mam tylko prośbę, by oddał pan je jakiejś biednej osobie, potrzebującej pieniądze na chleb. Ja sobie dam radę.
Ale zdania o panu nie zmienię, jest pan po prostu złodziejem i już.

Chyba napisałam  mu do słuchu!!! Ale odpowiedzi nie oczekuję. Jest na to zbyt prymitywny.

Chyba jednak bardzo denerwowałam się dzisiejszą wizytą u lekarza, bo już przed czwartą rano się obudziłam i rozpoczęłam swoje urzędowanie.
Co prawda po godzinie szóstej jeszcze jakąś godzinkę się zdrzemnęłam (zadziałał mój „usypiacz”, czyli serial „Rodzina Zastępcza”, ale ogólnie czuję się dosyć rozbita, bo i pogoda nie jest na żaden euforyczny stan  odpowiednia.
To poprawię sobie i Wam humor kawałem, który dzisiaj nad ranem zamieścił ktoś na Face Booku.

Małżeństwo z czterdziestoletnim stażem leży wieczorem w łóżku, odwrócone do siebie plecami.
 Nagle żona się odzywa:

– Janek, a pamiętasz, że gdy byliśmy młodzi przed snem zawsze trzymałeś mnie za rączkę?
Mąż odwrócił się do żony przodem, chwycił ją za rękę, chwilkę potrzymał i znów odwrócił się do niej plecami.
Za chwilę ona znów się odzywa:
– Janek, a pamiętasz, że wtedy przed snem zawsze całowałeś mnie w policzek?
Mąż znów się odwrócił, pocałował żonę w policzek i znów położył się na drugim boku.
Po chwili mąż  znów słyszy:
– Jaśko, a pamiętasz, że przed snem zawsze ząbkami  delikatnie łuskałeś moje uszko?
Na to mąż gwałtownie się zrywa z łóżka, więc żona się go pyta
-Jaśko, gdzie ty idziesz?
– po zęby odpowiada jej mąż.
I na koniec jeszcze tradycyjnie kwiatka załączam, żeby ten dzień był naprawdę miły i radosny.