Te siedem dni minęło jakby sen, niespostrzeżenie i szybciutko.
I dzisiaj znów mam tutaj rendez – vous z moją Ulką 🙂
Witaj Uleczko w ten jakże miły dzionek, bo mimo, że u Ciebie chyba łzawy, a w Krakowie nawet lekko słoneczny, ale i tak jednak dla nas radosny, wszak to nasza środa!!!
Posyłam Ci słodkie buziaczki ze ślicznego Krakowa i oczywiście bardzo romantyczną różę, bo bez niej każda środa byłaby nieważna, prawda?
Ciekawa jestem, czy już myślisz o Świętach? Co prawda jest przed nami jeszcze ponad miesiąc do tej daty, ale sama widzisz po tych naszych środowych spotkaniach, jak czas szybko leci.
Magda, jej Rodzina no i oczywiście ja mamy już zarysowane plany spędzenia i Wigilii i całych Świąt, ale wszystko jeszcze wymaga dopracowania.
Teraz jest przed nami ta przyjemna, rodzinna część roku. Przypominam Ci tylko, że już musisz zacząć być bardzo grzeczna, bo św Mikołaj już z nieba patrzy i może potem przynieść Ci tylko rózgę, gdy coś mu się nie spodoba.
Ale znając Ciebie, Ty zawsze jesteś bardzo serdeczna, więc na pewno Święty nie będzie miał z Tobą żadnych kłopotów. Ale na wszelki wypadek bądź teraz w tej materii szczególnie ostrożna 🙂
Raz jeszcze posyłam Ci pozdrowienia i …do „zobaczenia” za tydzień, na spotkaniu w naszej następnej środzie.
A teraz zmieniam temat i powrócę do dnia wczorajszego.
Otóż nie taki straszny diabeł, jak go malują.
Chodzi o moją wizytę w Klicie Okulistycznej. Przyjmowała mnie przemiła pani doktor, bardzo młodziutka, ale już widać, że doskonale w swoim „fachu” wykształcona.
Po wnikliwym badaniu obu oczu podjęła decyzję o konieczności usunięcia tzw katarakty wtórnej laserem.
Przyznam, troszeczkę się bałam, ale tylko troszeczkę. I niepotrzebnie, bo samego zabiegu nawet się nie czuje, tym bardziej, że to oko wcześniej jeszcze dodatkowo było znieczulane kropelkami.
Położyłam brodę na specjalnej podpórce aparatury, głowę miałam dodatkowo unieruchomioną specjalną taśmą. Okazało się, że miałam dosyć grubą warstwę pozostawionej po operacji osłonki, którą trzeba było kilkakrotnie potraktować strumieniem lasera. Potem jeszcze miałam pomiar ciśnienia w obu oczach, okazało się , że wszystko jest w porządku. Potem założoną miałam maść z detreomycyną do lewego oka i musiałam zgłosić się jeszcze do recepcji, gdzie wyznaczono mi datę badania kontrolnego za tydzień, podczas którego dopiero okaże się, czy ta resztka zaćmy została wystarczająco usunięta, czy jeszcze raz trzeba będzie potraktować ją laserem.
Z „namaszczonym” okiem nieco trudno mi się szło po ulicy, ale jakoś dotarłam do apteki, gdzie wykupiłam zaordynowaną maść i dotarłam też do autobusu. Jeszcze wtedy czułam się doskonale, pewnie dlatego, że oko wciąż jeszcze było znieczulone. Było gorzej, gdy znieczulenie przestało działać. bo ciągle miałam uczucie, że coś uwiera mnie w oko i czułam tam nawet lekki ból . Oczywiście przed snem znów założyłam sobie maść do oka, tak będę musiała robić przez jakieś dwa trzy dni, dopóki oko się nie podgoi. Pani doktor wytłumaczyła mi, że te pozostałości z tej błonki będą się naturalnie same usuwały, a część ich pozostanie na dnie oka. Pewnie dlatego czułam tą przeszkodę w oku?
Oczywiście do czasu wygojenia się oka mogę zapomnieć o makijażu, nie mogę go przecież niczym drażnić. A tak się już do tego malowania przyzwyczaiłam……, trudno, poświęcę się jakoś, dla zdrowotności. Wszak i tak na żadną randkę w najbliższym czasie się nie wybieram 🙂
Wczoraj przyszły z Bonprixu 2 sweterki w rozmiarze 44-46, jeden nieco grubszy golf, a ta druga to sweterkowa bluzkę z długim rękawem i z dekoltem w serek. I… oba były dla mnie w sam raz, niesamowite, przecież już tak nie chudnę!!!
Jeszcze spodziewam się przesyłki ze sklepu internetowego Ulla Popkin, tym razem będzie to T-shirt z długim rękawem i koszulka flanelowa, ciekawe, czy tutaj te rozmiary też się sprawdzą?
Wczoraj zostałam znów obdarowana zielonymi kwiatami w doniczkach,pozostałość po Rodzicach Tomka, między innymi mam jeszcze jedną paproć, kiedyś martwiłam się, że nie mam ani jednej, dzisiaj mam ich aż trzy sztuki. Będę miała co podlewać!!!!!!
A w pokoju mam teraz tak zielono, jakbym w oazie jakiejś mieszkała.
Dzisiaj wyjątkowo, jak na środę idę na poranną zmianę, więc już muszę się zbierać, bo zaraz po godzinie 10- tej mam już zapisanego pacjenta.
Miłego dnia

