A to dopiero wtopa. Ale jakoś tak szybko mi ten dzień dzisiaj przeminął.
Przeważnie na nic nie robieniu, no dobra, na nic ciekawego nie robieniu.
Tak sobie siedzę we fotelu i rozmyślam, co dalej będzie ze mną, co dalej będzie z Polską….
Właściwie do żadnych konkretów nie doszłam, więc pozostawiam to sobie samemu, niech się dzieje, co chce.
A może w jakiś cudowny sposób los się odwróci?
Kiedyś, gdy wszyscy uważali, że socjalizm nigdy się nie skończy, ja byłam zupełnie innego zdania i….wyszło na moje.
Teraz też jestem dobrej myśli, ten marazm kiedyś przecież skończyć się musi i to pozytywnie musi dobiec swojego końca, ta prawdziwa, a nie udawana sprawiedliwość wreszcie zwycięży.
Szkoda tylko, że tylu ludzi będzie jednak jeszcze trochę się pomęczyć, pocierpieć.
Oto moje słowo na sobotę.
Idę rozmyślać nadal.
A kiedy raptownie załomoczą w Twoje drzwi, nie otwieraj, to może być………….
