brak symbiozy z prognozą pogody

 

I całe szczęście. Zapowiadali nawet opady śniegu, a tu słonko od rana wesoło świeci.
No, ale nie chwal dnia przed wieczorem, który już niestety około 16-stej zapadnie, bo przecież mamy teraz najkrótsze dni w roku.
Przykre jest, gdy już o 16 robi się ciemno, od razu człowiekowi spać się chce i traci zapał do życia.
Ale wracając do tego śniegu, już podobno sporo w sobotę w Zakopanem go napadało, a to tylko około 100 km od Krakowa.
Więc spodziewałam się, że rano białe dachy zobaczę, a tu…….. miłe rozczarowanie.
Miłe, bo wcale śniegu nie lubię, niech sobie pada tam, gdzie ludzie jeżdżą na nartach, im tez coś od życia przecież się należy.
A podobno już i w sobotę i w niedzielę podejmowane były takie próby, chociaż tylko spadło około 20 cm śniegu i spod niego jeszcze resztki trawy wystawały.
Ale dla chcącego nic trudnego, trzeba zadowolić się tym, co się ma, gdyż nie każdego na szaleństwa narciarskie w Alpach stać.
Ale w grudniu troszkę na pewno popada, bo jakoś Wigilia i Święta bez śniegu dziwnie wyglądają. Chociaż w tym roku, jak pamiętam i Wielkanoc w śniegu była. To może coś się nam w kalendarzu pomerdało?
W przyszłym roku dzieci z Małopolski jako pierwsi rozpoczynają  zimowe ferie, no to życzę im sporo  tego białego puchu pod deskami, niech sobie poużywają.
A co jak tak szybko już do następnego roku gnam, jeszcze trochę tego przed nami, chociaz na pewno szybko zleci.
Do Świąt jeszcze miesiąc i jeden dzień. czyli można powiedzieć, że już tuż, tuż. Znów zacznie się świąteczne szaleństwo – ja już mam zamówienie na imieninowy kokosowy tort i oczywiście na kutię, już muszę zacząć rozglądać się za pszenicą.

Dzisiaj mamy poniedziałek, więc to nie jest dobry czas na politykowanie, chociaż ostatnio trochę się w tym temacie znów ożywiłam, jednak znów postanowiłam się wyciszyć, tym bardziej, że jak widać, na razie żadnych pozytywnych zmian nie ma. Podczas ostatniego wywiadu w TVP, w programie Minęła dwudziesta pani redaktor przeprowadzała (fakt dość ostrym, ale zdecydowanym tonem) wywiad z ministrem Kultury profesorem Glińskim. Redaktorka zapędziła trochę pana ministra w kozi róg, więc ten odgrażał się jej, że  dziennikarka zostanie odpowiednio potraktowana i…rzeczywiście kierownictwo TVP odsunęło dziennikarkę od prawa wykonywania swojego zawodu, czyli od prowadzenia wywiadów. Cóż, cenzura zadziałała, podobnie niedługo i będzie pewnie z internetem, gdyż PIS już szykuje odpowiednią ustawę o cenzurze.
Musimy jakoś to przetrwać, chociaż pewnie łatwo nie będzie.
Byleby tylko nie kazali przynosić zaświadczenia od księdza, że w niedzielę obowiązkowo byłam na mszy św.
Czy to nie jest zniewolenie narodu? Czy naprawdę musimy wszystko pod dyktando robić? Czemu zakazali wystawienia sztuki we Wrocławiu, rzekomo „siejąca” pornografią? Sceny łóżkowe są w wielu filmach dla dorosłych, a ogląda go ten, kto chce oglądać.
Również nie każdy musi być obecny na tym przedstawieniu, a jeżeli jest, to jest jego wolna i nieprzymuszona wola. Nikt nam nie może zabronić co mamy lub nie mamy oglądać, słuchać, czy czuć.
Ktoś kiedyś mówił, że za PO mieliśmy terror, dopiero teraz zobaczymy i na własnej skórze odczujemy, co prawdziwy terror oznacza.
Dosyć o polityce (a jednak nie zdzierżyłam), ale nie mogę się z takim bezwolnym narzucaniem czyjejś woli pogodzić i już.
Ja to jestem JA, ( tu pewnie VIP „coś dorzuci” od siebie- nawet wiem o : Ewa W. ha ha ha) i nie zmienię się za powodem czyjegoś widzimisię.

No to zbieram się pomału do pracy, oczko już podmalowane ślicznie, ale niestety jutro znów będę bez malunków, jako, że idę do kontroli do okulisty.
Coś czuję, że jeszcze będę miała to oczko poprawiane laserem, bo mgła nadal na nim mi przeszkadza.
Miłego dzionka