nic nie muszę

 

Wczoraj miałam dzień pod tytułem „nic nie muszę”. Więc w związku z tym nie musiałam wchodzić na internet, nie musiałam pisać blogu, ani nie musiałam oglądać TV, czy „fascynować” się politycznymi rozgrywkami.
To wszystko dla odnowy mojego umysłu, bo znów zbyt mocno ostatnio mnie nerwy nadgryzły, musiałam się jakoś uspokoić.
Więc co ciekawego  w związku  tym robiłam?? Ano sporo sobie drzemałam, bo i pora roku ku temu jest skuteczna (przecież misie uwielbiają przespać zimę), trochę oglądałam sobie seriale na Ipli, czas jakoś nawet całkiem przyjemnie mijał.
Wieczorem zrobiłam sobie nastrój, czyli zapaliłam tylko mała lampkę na stole, która dawała taki ciepły, świeczkowy odblask, od razu przypomniałam sobie ten miły nastrój z naszego ostatniego spotkania z Magdą Italiana w moim domu. Ta sama lampka wtedy nam przyświecała.
Wieczorem było już nieco raźniej, przyszedł Ksawery z Dianą, siedzieliśmy w kuchni, popijali czerwone wino, a Monika przyrządziła przepyszną zapiekankę z dyni z makaronem i szpinakiem i sosem serowym, mówię Wam, niebo w gębie a gęba w niebie.
Oczywiście po tych trzech lampkach wina, które wypiłam zachciało mi się spać, przecież od alkoholu się całkiem odzwyczaiłam, a tu nagle aż trzy lampki wypiłam…sama się dziwię, jak to się stało, ale bardzo mi to wino smakowało.
Wstałam w środku nocy, chwilę się pokręciałam i znów poszłam w kimono, ale przynajmniej już przed ósmą rano byłam całkowicie wyspana.
Dzisiaj będzie ciąg dalszy imprezy, albowiem dzisiaj wszyscy będziemy lać wosk. Właśnie dzisiaj jest wigilia imienin św Andrzeja i wtedy wróżby w tym dniu poczynione spełniają się (lub nie!).
Wosk już mam przygotowany, ten z zeszłego roku, czekał u mnie w szafce na następne wróżby.
Ksawer i Diana  mają  przynieść jeszcze 2 butelki wina na grzańca, cynamon i goździki i wtedy wszystkie wróżby na pewno spełnią się.
To będzie na pewno bardzo udany wieczór.
Ważne są jeszcze sny, które do nas przyjdą nadchodzącą nocą, trzeba je będzie dokładnie zapamiętać, bo też spełnić się mogą.

Czytałam, że gdzieś w północnej Polsce spadło sporo nawet śniegu, U nas na szczęście nie jest biało, a temperatura powietrza jest na plusie.
Ba, nawet słonko już nam przyświeca, chociaz to dopiero 9-ta godzina.
Jest chłodnawo, ale nie zimno, nawet dało się wywietrzyć troszkę pokój po nocy i …nie zamarzłam. nie zmieniłam się w bałwanka.
Tylko ten chłód przestraszył Pepę, która rano do mnie przyszła w odwiedziny i wyłożyła się w swoim posłanku, które też ma i u mnie w pokoju. jednak widać było jej zbyt chłodno i uciekła z powrotem do siebie. ale gdy zobaczy słonko na pewno powróci, ona tak uwielbia się w nim wygrzewać.

No to życzę wszystkim przyjemnej niedzieli i dobrego  odpoczynku, szczególnie teraz przed świąteczną zawieruchą, bo już, już trzeba będzie się za świąteczne porządki zabierać.
A przyszłym tygodniu już św Mikołaj do nas przychodzi……. to tylko tak dla przypomnienia.