a tak sobie dzisiaj pomarzymy o……. wiośnie? o lecie? Dzisiaj wszak mamy pierwszy dzień grudnia.
Takie kropelki przypominają mi rosę w ciepły letni dzień, albo deszcz, jak kto woli. Ale wtedy jeszcze było tak ciepło, tak miło.
No, aż tak nie narzekajmy, wczoraj od rana do wczesnych popołudniowych godzin było bardzo przyjemnie, i ciepło i bezdeszczowo, dopiero potem skądś tan przywiał lekko lodowaty wiatr, tak więc wracając pod wieczór z pracy nawet lekko zmarzłam.
No bo niestety muszę przekroczyć dwie jezdnie alei, a tam niestety przy przejściu przez przełączkę światło bardzo krótko działa, zawsze trzeba trochę poczekać, zwłaszcza, że ten ruch przez aleje trwa nico dłużej, więc i dłużej na zielone światło trzeba poczekać. Przez przez te jezdnie za jedna zmianą światła jest możliwe tylko dla młodych osób, które i tak biegiem muszą tą odległość pokonać.
A tam na alejach jest akurat taki „przeciąg”, nawet wtedy, gdy nie wieje wiatr, a gdy ten już jest, można nawet dobrze sobie podmarznąć.
A potem się dziwię, że nad ranem budzi mnie zatkany nos, nie mogę oddychać, muszę wstać z łózka już po godzinie piątej, a śmiało mogłabym sobie do siódmej – ósmej pospać, niestety, nie da się. Nos rządzi.
Dzisiaj grudniowy wiatr hula mocno, wyje mi za oknami, aż nieprzyjemnie się w środku człeka dzieje. Ale dobrze, że chociaż śnieg nie pada. Rano padał deszcz, teraz jakby nieco się przejaśniało, no i bardzo dobrze, bo przy takim wietrze nawet nie można porządnie rozłożyć parasolki, od razu ją wywija na drugą stronę.
Wczoraj dostałam zaproszenie na Małopolskie spotkanie KOD-u, oczywiście zgłosiłam swój udział. Odbędzie się on w ten czwartek o 17.30, jestem ciekawa, o czym będziemy rozmawiać, oczywiście o demokracji, ale czy rzeczywiście uda się cokolwiek zmienić? Chociaż z drugiej strony widać, ze obecny rząd już nie czuje się tak całkiem bezkarny, o KOD-zie zrobiło się ostatnio dosyć głośno nie tylko w Polsce, ale również i zagranicą. Jednak taki ruch jest potrzebny, aby przykrócić nieco arogancję władzy. Nawet PAD doszedł do wniosku, że trzeba z opozycją rozmawiać, a nie stawiać wszystkich przed faktami dokonanymi, dzisiaj ma się odbyć spotkanie prezydenta ze wszystkimi Klubami Parlamentarnymi, aby wspólnie wypracować consensus w sprawie wyboru sędziów TK. Wcześniej Kaczyński chciał siłą przeprowadzić unieważnienie wyborów 3 sędziów, który to wybór nastąpił pod koniec kadencji ubiegłego jeszcze rządu i zgodnie z Konstytucją właśnie od tych 3 sędziów prezydent powinien był odebrać przysięgę, niestety zgodnie z nowymi zasadami nowego rządu odmówił, co jest niegodne z Konstytucją. Owszem, poprzedni rząd również nie dopełnił konstytucyjnych warunków i powołał 5ciu a nie trzech kończących właśnie kadencję sędziów, ale to nie oznacza wcale, że następny rząd bezkarnie może sam wg swojego modelu dokonywać jakichkolwiek manipulacji w tym temacie. Zresztą najbliższe dni pokażą, na ile nowy rząd chce sobie pozwolić, ale teraz już czują oddech na plecach, pewnie całkowitej samowoli się nie dopuszczą, bo co prawda, wg ostatnich sondaży ich poparcie rzekomo wzrosło do ponad 40 procent, ale teraz dla rządu dopiero się zaczną schody, gdy będą musieli zacząć się wywiązywać z danych przed wyborami obietnic, na które jednak nie mają pokrycia. To może spowodować ogólnopolski bunt, nawet tych, którzy dotąd Pis popierali, ale poczują się przez nich oszukani.
Jednym słowem, nie ma im czego zazdrościć, ale chcieli rządzić, to teraz mają ambaras. Wiem, że głównie chęć zemsty powodowała tym zakusom na rządzenie, już zaczyna pomału rozrastać się wizja nowego śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, ale też muszą wiedzieć, że liczba osób wierzących w zamach gwałtownie się zmieniła, już w tej sprawie nie mają takiego samego poparcia, jak kiedyś, a poza tym pewnie są i obawy, że zawsze w jakiś sposób, przy konsultacjach zagranicznych specjalistów (jak pierwotnie zapowiadali) mogą wyjść na jaw rzeczy, które niekoniecznie dobrze by świadczyły o organizacji przez jakby nie było kancelarię prezydenta tej wyprawy, a może jeszcze wyszłaby na jaw rozmowa obu braci, przeprowadzona przez prezydenta z pokładu samolotu. Oj wtedy byłoby już raz na zawsze po karierze nie tylko Jarosława, ale też i całego Pisu, który pilnie tej teorii wybuchowo – zamachowej nadal się trzyma.
W każdym razie, czekamy, co przyniosą nadchodzące dni, nadchodzące miesiące.
Ja jestem wciąż optymistką, pełną dobrych nadziei.
A teraz już zbieram się do pracy (bez niej nie ma podobno kołaczy ) i życzę wszystkim udanego wtorku.
