rozczarowana

No i nie przyszedł do mnie św Mikołaj wczoraj. Jestem rozczarowana, tak bardzo się starałam, a Święty mnie nie docenił.
A może jednak za mało się starałam ? kto wie……
A może to dlatego, że w Krakowie zabrakło śniegu i sanie nie mogły dojechać?
Ale lepiej niech już tego białego puchu w mieście nie będzie, przynajmniej lepiej się chodzi, no i tak miło, gdy buzię można do słonka wystawić……
Dzisiaj już na pewno nie przyjdzie, bo to już nie pora na rozdawanie prezentów, trudno, poczekam na te moje Imieniny, bo już są całkiem niedługo, może tym razem zasłużę na prezent?

Jakoś kolejna niedospana noc za mną, nie wiem czemu muszę koniecznie budzić się o tej czwartej rano i…nie mam co ze sobą zrobić.
A gdy już trzeba naprawdę wstawać, wtedy właśnie najlepiej mi by się spało, paradoks taki już od dłuższego czasu trwa.
Nie wiem, podobnież starsi ludzie ( tonaprawdę ja?) tak mają. A zawsze sen był moją mocną stroną, przesypiałam całą noc bez żadnych przeszkód, bez bóli i utrapień……. a teraz co się porobiło? no co?

Wstał kolejny nawet słoneczny poniedziałek i bardzo dobrze, przynajmniej nie trzeba będzie chodzić okutaną w czapki, szale i rękawiczki.
Ale i tak chłód lekko daje o sobie znać.
Od rana miałam jakieś kłopoty z moim komputerem, nie wiem czemu nagle mi się wyłączył i pokazał error dysku. Myślałam, że już nic z tego nie będzie, ale udało mi się go jakoś uruchomić, przynajmniej na razie, może to tylko taki chwilowy błąd?.
Bo teraz mam dość spory kłopot z nawiązaniem kontaktu z panem Józiem, opiekunem mojego komputera, ciągle pan jest nieuchwytny, zapracowany, zabiegany. Ale w razie jakiejś większej awarii chyba będę mogła na niego liczyć, zresztą zawsze jeszcze w odwodzie mam laptop.
Tylko gdyby okazało się, że trzeba wymienić dysk (nie daj Boże) to znów trochę kasy z kieszeni mi wypłynie.
Ale tak już jest, po to jest kasa, skoro wpływa musi i wypływać.
Najwyżej kupię jeden sweter i jedną sukienkę mniej.

Życzę przyjemnego poniedziałku.