wczorajszy dzień…

 

 

… o tak był bardzo udany i wykorzystany nawet mogę powiedzieć, że więcej, niż w 100 procentach.
Pozałatwiałam wszystko, co miałam załatwić i nawet ciut więcej, niż planowałam.
Trochę to kosztowało, ale…
Rano przede wszystkim poleciałam nadać lotka, żebym później o nim nie zapomniała, a była przecież kumulacja 12 milionów.
Co prawda tyle nie wygram, ale piątka by się przydała 🙂
Prosto z kolektury Lotto poszłam na umówioną wizytę do dentysty, a potem pojechałam do pracy. Byłam tam prawie pół godziny później niż zazwyczaj, ale myślę, że zostanę wytłumaczona, bo jednak dentysta to bardzo ważny lekarz, a dobre i ładne ząbki są konieczne do życia. Teraz mogę już uśmiechać się od ucha do ucha.
Ponieważ z fryzjerką i pedicurzystką umówiłam się dopiero na 15-stą, miałam jeszcze chwilkę czasu, by iść do modystki po nowy, dopasowany już do mojej nowej  figury biustonosz i inną bieliznę wyszczuplającą, a w sklepie z pończochami kupiłam dwie pary rajstop (czarne i grafitowe) oraz 3 pary podkolanówek (beżowe, grafitowe i czarne).
A i tak byłam  u fryzjera na kwadrans przed czasem, więc moment musiałam poczekać, mam zrobiony śliczny kolor blond włosów, no i mam jak zwykle krótko podcięte włoski. Pani Ela zrobiła mi porządek z moimi stopami, tak więc powrót do domu nie był już prawie w ogóle bolesny, ale i tak muszę jeszcze ze dwa dni poczekać na to, by te moje stopy jeszcze się oswoiły ze zmianami na nich.
Ale to jeszcze nie koniec zakupów, jeszcze odwiedziłam Rossmanna, gdzie kupiłam sobie lakier do włosów i parę innych drobiazgów.
Tak więc można było powiedzieć, że miałam wczoraj dzień szaleństw zakupowych.
No i oczywiście muszę się pochwalić, że gdy stanęłam na wadze oniemiałam ze zdumienia. Za cztery dni minie ósma miesięcznica od mojej operacji, a tu mam 38 kg miej, no ładny rekordzik. Co prawda mam jeszcze te 86 kg żywej wagi, ale nigdy, nawet w moich najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że kiedyś uda mi się je osiągnąć, a jednak się dało. No co prawda przy pomocy operacji, ale jednak……
A że jestem samochwała (ale nie ta co w kącie stała, tylko ta, co wreszcie z tego kąta wyszła), zamieściłam swoje zdjęcie w nowej fryzurce z nowym moim wisusem na Face Booku, ale to za mało, tutaj też umieszczam, aby podzielić się ze wszystkimi moją radością.
Bo naprawdę sama siebie podziwiam, ile udało mi się za te 10 miesięcy osiągnąć. No i żeby tak może nie tyle pozostało, tylko, żebym mogła nadal pomalutku te osiągnięcia kontynuować.
Zawsze w moim blogu zamieszczam jakiegoś kwiatka, to dzisiaj zamieszczam Kwiatuszka – Ewusię :-).
A co, kto mi zabroni???? No kto???

No, wczoraj to było wczoraj, a dzisiaj już wstał nowy dzień, na szczęście piątek  czyli weekend blisko.
Na niedzielę mam zaplanowane spotkanie z moją koleżanką, już zresztą dawno nie widzianą, z Asią, oczywiście jak za starych dobrych lat idziemy do Zalipianek.
Dzień wstał całkiem nawet pogodny, przynajmniej jasny, więc są i widoki na odrobinkę słoneczka.
Zastanawiam się, jak tam Ulce jest w tym sanatorium, cy też ma pogodę, ona tak lubi spacerować przecież, a w słotę nie jest to zbyt przyjemne.
Życzę wszystkim przyjemnego dnia a potem dobrego odpoczynku