A raport na dzień dzisiejszy brzmi : mamy środę, obowiązkowa róża jest, Ulki ciągle brak.
Ale myślę o Tobie Ulu, mam nadzieję, że miło i pożytecznie dla zdrowia spędzasz ten czas w sanatorium.
No i cieszę się, że już niedługo znów tutaj w blogu się spotkamy.
A tym czasem dbaj tam o siebie i fizycznie i psychicznie, bo dobre towarzystwo i uśmiech są najlepszym lekarstwem dla duszy człowieka.
Wczorajszy dzień miałam bardzo intensywnie spędzony, nawet sama się zdziwiłam, ile zdążyłam zrobić.
Dawniej wszędzie musiałam poruszać się taksówką, wczoraj, z wyjątkiem podrzuceniem mnie autem z pracy do pętli tramwajowej, wszystko załatwiałam per pedes i miejskimi środkami komunikacyjnymi. Dla mnie było to nie lada wyczyn, a jednak podołałam wszystkiemu.
Rano byłam na wizycie u pani doktor stomatolog, która troszkę podleczyła mi te bolące dziąsła (jutro też do niej idę), potem pojechałam po pracy, a po niej pojechałam jeszcze a ul Stradom, gdzie kupiłam sobie całkiem fajne czarne półbuty. Wyglądają całkiem przyzwoicie,,zrobione są z miękkiej skórki i są (chyba) bardzo wygodne. Adres do tego sklepu dała mi koleżanka z pracy, Alina, poleciła mi ten sklep, jako naprawdę warty zainteresowania, gdyż sprowadzają tam również i obuwie dla osób z kłopotami stóp, ale nie jest to takie z kolei toporne, jak np. obuwie ortopedyczne. No i rzeczywiście sobie takie wybrałam, Potem wsiadłam w tramwaj i podjechałam pod Jubilat, by nadać sobie kuponu Lotka, a wracając do domu zahaczyłam jeszcze o kosmetyczkę, która zrobiła porządek z moimi brwiami. I co ciekawe, jeszcze miałam potem siłę, aby ugotować sobie zupę – niesamowite, gdzie się podziała ta niedzisiejsza nieruchawa Ewa?
Wczoraj pani kosmetyczka opowiadała mi, że jej tata też w październiku poddał się tej operacji i już schudł ponad 15 kilogramów i teraz się cieszy, że wreszcie może swobodnie się poruszać.
Tak, sama wiem po sobie, że życie wtedy diametralnie się zmienia, dawniej zazdrościłam, że ktoś poszedł sobie tam czy gdzie indziej coś załatwiać, a ja byłam uzależniona od taksówek. Jeszcze tylko żebym ciut lepiej chodziła…….. Ale tak sobie pomyślałam, że skoro już przyzwyczaiłam się do takiego nieco „koślawego” chodzenia, pewnie mi to już a zawsze pozostanie. Chociaż muszę więcej zadbać o te moje biedne stopy, częściej chodzić do pedicure, dobierać lepsze obuwie, może i moje stopy nieco ożyją??
Ale i tak jest o niebo lepiej, niż jeszcze rok temu i z tego muszę się cieszyć, w końcu nikt mi nie każe brać udziału w maratonie, prawda?
Dzisiaj nieco ponuro za oknem, mgła czyni ten dzień takim nieciekawym, a na żadne promyki słoneczka nie ma co nawet liczyć.
Zaraz Zojka zrobi mi próbny makijaż przed piątkową Firmową Wigilią, muszę już do niej iść, bo już kilkakrotnie mnie wzywała.Ma dziewczyna talent w tym kierunku, to trzeba przyznać.
Życzę przyjemnej środy.
