Zalśniłam wczoraj i w przenośni i w postaci realnej. Bowiem Zojka, córka Moniki, zrobiła mi tak przepiękny i lśniący makijaż (z brokatem), a do tego jeszcze i poprószyła mi pomalowane paznokcie też złotkiem,, że aż bił ode mnie blask, tym bardziej, że boki sukienki też się lekko skrzyły.
Obiecałam kiedyś. że pokażę swoje zdjęcie – i oto ono.
W ogóle przygotowywałam się do wczorajszego dnia niezwykle sumiennie i długo, robiąc różne potrzebne zakupy, a Zojka jest tak wspaniałą dziewczyną, że wczoraj zrobiła ze mnie prawie, że bóstwo. Trzeba przyznać, że dziewczyna bardzo się starała, sam makijaż robiła mi prawie godzinę, jak wytrawna kosmetyczka. Również i była przy okazji wytrawną manicurzystką, bo manicure też jej pięknie wypadł. Dziękuję Ci Zojka.
No dobra, może to nie była furora (muszę być nieco skromna), ale słyszałam wiele naprawdę wspaniałych i miłych słów na swój temat, jakie to przyjemne, jak mile łaskocze własne ego.
Ale muszę Wam powiedzieć, że warto było to wszystko co za mną przejść, chociażby dla tego jednego dnia, w którym poczułam się co najmniej, jakbym była księżniczką z bajki, mojej bajki.
Oczywiście humor w związku z tym mi dopisywał i do domu wróciłam dopiero po pierwszej w nocy.
Oczywiście nie obyło się i bez małych przygód, ktoś zgasił światło w łazience restauracji i tam mnie „uwięził”, niestety światło było na zewnątrz, więc zrobiło się nagle ciemno jak w… nie powiem gdzie, w związku z tym nie mogłam otworzyć drzwi.
Musiałam wołać „pomocy”, „help” i dopiero po 10 minutach ktoś łaskawie to światło zapalił i mogłam z niej nareszcie wyjść.
Zgłosiłam oczywiście problem u kelnerek, że niedopuszczalne jest, by światło gasło, zanim ktoś toaletę opuści, ciekawe, czy przejma się moją interwencją. Ale ponieważ do restauracji Eden na pewno w najbliższym czasie się nie wybiorę, będę dopiero mogła sprawdzić za rok, gdy nastanie następna Wigilijna Impreza w tym lokalu. Ale i tak na wszelki wypadek udam się tam z obstawą 🙂
Jedzonko było oczywiście wspaniałe, prócz tradycyjnego barszczu z uszkami i smażonego karpia był też i zimny i gorący bufet, połakomiłam się na dwa (słownie dwa) pierogi z kapustą z grzybami, a ponieważ nie jadłam ciasta, zjadłam sobie za to kawałek ananasa, kawałek melona i mandarynkę
Ale ogólnie mówiąc, jestem bardzo, a to bardzo z wczorajszego dnia zadowolona. No i oczywiście z okazji takiego święta pozwoliłam sobie na jednego drinka z wódki, wody mineralnej i cytrynki oraz lodu,
Oczywiście dzieliliśmy się wszyscy opłatkiem i składaliśmy sobie świąteczne życzenia i o ciekawe, od trójki dzieci mojego brata, czyli od Basi, Łukasza i Emila słyszałam te same życzenia: Ciociu już nie chudnij.
No proszę, jak Oni jednakowo wszyscy myślą, bo przecież nikt z nich nie słyszał, jakie życzenia mi poprzednik składał :-).
Po powrocie do domu zmitrężyłam jeszcze nieco czasu na przesyłaniu zdjęć z aparatu fotograficznego na komputer, a teraz będę miała sporo kłopotu, bo spora część zdjęć była prześwietlona (może nie potrzebnie używałam lampy błyskowej) i każde zdjęcie muszę teraz przeglądnąć i spróbować dostosować go do oglądania, dopiero wtedy będę mogła te zdjęcia przesłać na serwer.
Ale i tak straciłam na tym trochę czasu, więc spać poszłam dopiero około 4 rano.
Oczywiście w związku z tym nie poszłam na to spotkanie KODU na Rynek Gł, ale podglądałam na kamerce internetowej, jednak sporo tego luda tam jest. Ciekawa jestem, jak jest w innych miastach, pewno największy tłum jest na pewno w Warszawie.
I co teraz pisiorki na to powiedzą? Znów będą kłamać, że tam była tylko garstka wywrotowców, ludzi gorszego sortu?
Dzisiaj rano kurier przyniósł mi mojego nowego Iphone 6, który dostałam w związku z przedłużeniem umowy.
Jak to dobrze, że mam koło siebie Polę i Zojkę, bo one uruchomiły mi nowy telefon, pościągały kontakty ze starego Iphona i pościągały mi też niektóre aplikacje. Zojka założyła mi też ochronną płytkę szklaną na przód komórki i zamówiła mi ochronę na tył komórki (będzie specjalna, z podobizną Pepy,tak więc będę pewniejsza, że nic się mojemu nowemu telefonowi nie wydarzy złego.
No proszę, jednym słowem miałam miły piątek, a i dzisiejsza sobota też jest bardzo miła.
Życzę wszystkim miłego popołudnia, a duchem jestem z KOD-owiczami i na Krakowskim Rynku i w każdym innym miejscu, gdzie dzisiaj odbywa się protest przeciwko łamaniu przez rząd zasad demokracji
