i znów zabiegana

 

 

Widocznie tak mają wyglądać moje czwartki – pełne zajęć.
Zaczynam go od wizyty u dentysty, ale nie boję się chociaż…… dzisiaj zobaczę efekty moich dentystycznych zabiegów, nie wspominając już o pustej kieszeni, która niestety była i jest  efektem tychże wizyt.
Ale cóż,  wszystko dla zdrowotności. No i oczywiście dla piękna. Bo nieco starszym można być, ale pięknym pozostać do końca, to jest to.
Oczywiście, przesada, nigdy nie będę Zofią Loren, Brigitte Bardot, czy chociażby Beatą Tyszkiewicz.
To nie dla mnie, za wysoka półka. Ale przynajmniej mogę jakoś podnieść nieco standard swojego wyglądu, oczywiście w miarę możliwości.
Już tyle dla siebie uczyniłam, czemu nie mogłabym jeszcze więcej?
Dlatego zaraz po pracy idę jeszcze do pedicure i do fryzjera, będę już robiła fryzurkę na święta, skrócę włosy, położą mi farbę…..
Właśnie zastanawiałam się nad kolorem, ale chyba nadal pozostanę blondynką, bo ten kolor jakoś pasuje do mojej facjaty.
Muszę też kupić koniecznie jutro rajstopy na święta, chyba czarne, bo będą pasowały do mojej  ślicznej sukienki.
Tak więc plany mam na dzisiejszy dzień całkiem ambitne.
Ot, po prostu trzeba coś robić, żeby całkowicie nie dać się zwariować.
Bo politycznie wiele się w kraju dzieje, ale ja biorę na przetrwanie i obserwowanie tego, co i kiedy z tego wyniknie, a że wyniknie, jestem tego pewna.
Trzeba tylko dać trochę czasu  temu rządowi, żeby się wreszcie do końca skompromitował i przekonał tych wszystkich swoich „ulubieńców”, że jednak byli w wielkim błędzie, że im zaufali. Ale spokojnie, przyjdzie na to czas……
Pogoda jaka jest, każdy widzi, bardziej listopadowa, niż grudniowa, może dlatego nie czuje się tej „aury”, jak zawsze mawiała Mieczysława Ćwiklińska w swoich filmach. No przedświątecznej aury na pewno jeszcze nie czuć, a przecież to już tak niedługo……

Życzę wszystkim udanego czwartku

Pierwsza środa bez Uli

 

Dzisiaj Ulka już ćwiczy dzielnie w tym swoim sanatorium, ale to nie znaczy, że zapomniałam o różyczce dla niej.
Odbierze ją sobie 30 grudnia. Dzisiaj różą w kolorze tęsknym – niebieska
Ulu, jestem z Tobą myślami i z niecierpliwością czekam na Ciebie.

Wczorajszy  dzień był dla mnie fatalny, brzuch dodał mi do wiwatu tak, jak chyba nigdy wcześniej.
Widocznie ukarał mnie za łakomstwo, czyżby za ten pyszny skądinąd oscypek
Dzisiaj już jest ciut lepiej, ale jakby miało nie być, skoro wczoraj i dzisiaj byłam na sucharkach?
Okazuje się, że też są zjadliwe.
Dzisiaj popołudniowa zmiana, za oknem okropnie ponuro, nawet nosa nie chce się z domu wyściubić, cóż trzeba…..
Ale za to jutro będę miała bardzo urozmaicony dzie, ale o tym w następnym już wpisie.

Życzę miłej środy

Krótko

 

Dzisiaj krótko, nawet bardzo króciutko, bo zaraz pędzą na wizytę do dentysty, a już robi się późno. Nie mogę się tam przecież spóźnić.
Małe dementi: Święty jednak przyszedł do mnie, hurra! Przyniósł mi serek – oscypek, prawdziwy, najprawdziwszy, prosto spod Zakopanego.
Teraz rozumiem, czemu  tak długo czasu zabrało mu to dojechanie do mnie z prezentem, pewnie odwiedzał grzeczne dzieci pod Tatrami, może pobawił się z nimi śnieżkami, pojeździł z nimi na sankach lub nartach, ulepił bałwana……
Ale wiem, że o mnie nie zapomniał i radość mi zrobił, tym bardziej, że nawet nie dołączył nawet malutkiej rózgi.
Znaczy się, że jednak byłam grzeczna!!!!!

Dzisiaj mojej Przyjaciółce ULI życzę  BON VOYAGE   
Wiem, że dzisiaj, ani jutro nie przeczyta mojego bloga, ale będzie miała dobrą lekturę po powrocie ze sanatorium.
Baw się dobrze Ulu.

Aha, wczoraj wreszcie otrzymałam tę nową sukienkę, jest prześliczna, tylko coś jeszcze z brzuszkiem muszę zrobić, żeby go lekko schować.
Ale w sumie jestem bardzo zadowolona. Kiedyś dołączę odpowiednie zdjęcie, ale jeszcze nie teraz, bo to ma być niespodzianka.

No i jeszcze ciekawostka podana za gazetą Fakt. W jednej z podkarpackich wsi ksiądz proboszcz opodatkował każdą rodzinę obowiązkową opłatą  100 zł miesięcznie, a lista osób, które zapłaciły będą wywieszone w nawie kościoła. Prócz tego każda rodzina musi brać czynny udział przy budowie kaplicy przykościelnej, a jeżeli ktoś nie ma czasu, lub jest chory, musi wystawić za siebie zastępstwo.
No i co nie przewidywałam takiego obrotu sprawy?
Skądinąd wcale mi nie żal tych Pod-karpaczan, bo właśnie oni najliczniej na PIS zagłosowali. No to mają teraz to, co chcieli.
Tylko obawiam się, że takim haraczem będą teraz opodatkowani wszyscy wierzący i niewierzący w Polsce. Jeszcze chwila, jeszcze moment……..
Polacy wybrali PIS – Kler wybrał do płacenia podległych im głupków. I tyle w tym temacie.

No to się zbieram, życzę miłego wtorku.

rozczarowana

No i nie przyszedł do mnie św Mikołaj wczoraj. Jestem rozczarowana, tak bardzo się starałam, a Święty mnie nie docenił.
A może jednak za mało się starałam ? kto wie……
A może to dlatego, że w Krakowie zabrakło śniegu i sanie nie mogły dojechać?
Ale lepiej niech już tego białego puchu w mieście nie będzie, przynajmniej lepiej się chodzi, no i tak miło, gdy buzię można do słonka wystawić……
Dzisiaj już na pewno nie przyjdzie, bo to już nie pora na rozdawanie prezentów, trudno, poczekam na te moje Imieniny, bo już są całkiem niedługo, może tym razem zasłużę na prezent?

Jakoś kolejna niedospana noc za mną, nie wiem czemu muszę koniecznie budzić się o tej czwartej rano i…nie mam co ze sobą zrobić.
A gdy już trzeba naprawdę wstawać, wtedy właśnie najlepiej mi by się spało, paradoks taki już od dłuższego czasu trwa.
Nie wiem, podobnież starsi ludzie ( tonaprawdę ja?) tak mają. A zawsze sen był moją mocną stroną, przesypiałam całą noc bez żadnych przeszkód, bez bóli i utrapień……. a teraz co się porobiło? no co?

Wstał kolejny nawet słoneczny poniedziałek i bardzo dobrze, przynajmniej nie trzeba będzie chodzić okutaną w czapki, szale i rękawiczki.
Ale i tak chłód lekko daje o sobie znać.
Od rana miałam jakieś kłopoty z moim komputerem, nie wiem czemu nagle mi się wyłączył i pokazał error dysku. Myślałam, że już nic z tego nie będzie, ale udało mi się go jakoś uruchomić, przynajmniej na razie, może to tylko taki chwilowy błąd?.
Bo teraz mam dość spory kłopot z nawiązaniem kontaktu z panem Józiem, opiekunem mojego komputera, ciągle pan jest nieuchwytny, zapracowany, zabiegany. Ale w razie jakiejś większej awarii chyba będę mogła na niego liczyć, zresztą zawsze jeszcze w odwodzie mam laptop.
Tylko gdyby okazało się, że trzeba wymienić dysk (nie daj Boże) to znów trochę kasy z kieszeni mi wypłynie.
Ale tak już jest, po to jest kasa, skoro wpływa musi i wypływać.
Najwyżej kupię jeden sweter i jedną sukienkę mniej.

Życzę przyjemnego poniedziałku.

HO HO HO

A  czy przyszedł dzisiaj do Was św Mikołaj?

Do mnie niestety nie dotarł, pewnie gdzieś tam zabłądził po drodze, bo przecież   akurat w tym roku zasługuję na ładny prezent, prawda?
Byłam taka dzielna, tyle rzeczy pożytecznych  dla siebie zrobiłam i nadal ciągle jeszcze robię……
A może święty pomyślał, że jestem już poza przedziałem czasowym, w którym rozdaje się prezenty?
Cóż, nos założyłam na kwintę i….czekam.
Wszak to niedługo już moje imieniny!!! Wtedy na pewno jakiś prezent dostanę, a kto z nas nie lubi prezentów otrzymywać?
 Ach ten moment, gdy człowiek rozwiązuje kokardkę, rozwija papier i…….. jest zadowolony, lub czasami zawiedziony, bo i tak bywa.

Dzisiaj pogoda całkiem nie mikołajowa, słonko mocno świeci, ale takie właśnie pogodne mają być te święta.
Za to jak na Wielkanoc sypnie śniegiem……….
Ale co ja tu o Wielkanocy już myślę, na razie przed nami najbardziej rodzinne święta Bożego Narodzenia.

Gdy pierwsza  Gwiazdka na niebie zaświeci wszyscy społem usiądźmy za stołem,
łamać się będziem opłatkiem z Ojcem Mamą Babcią z Dziadkiem
I znów będzie cieplutko, wesoło gdy cała rodzinka będzie wokoło
Hej Kolęda, Kolęda

W miłym oczekiwaniu na ten radosny dzień Wigilijny życzę dzisiaj wszystkim  spokojnej niedzieli

i znów leniwie

 

 

Kolejna sobota i koleje lenistwo? No może nieco usprawiedliwione, gdyż po wczorajszym „ucztowaniu” miałam kłopoty i wieczorem i co gorsze nocą z moim brzuszkiem, nie dawał mi spać bolał i…
Za eksperymentowałam i już wiem na pewno, że ani kiełbasa wiejska, ani sałatka jarzynowa dla mojego brzusia nie są dobre.
Bo czasami mi się wydaje, że już mogę normalnie wszystko zjeść, ale niestety to mi się tylko wydaje.
Dzisiaj jest już o wiele lepiej, przynajmniej mnie nic nie boli, ale z dietą na pewno dzisiaj muszę uważać, tym bardziej, że nawet cukier niepokojąco mi podskoczył do góry. No, może jest trochę ponad normę i tak nie tyle, co dawniej bywało, ale  to jest wyraźny sygnał : musisz uważać.
Co więc dzisiaj ciekawego będę robiła? Jeszcze dokładnie nie wiem, pewnie nie będę wychodziła z domu, bo lekko mi się jednak w głowie zawraca.
Nie nadałam wczoraj lotka, a dzisiaj znów jest spora kumulacja, może uda mi się Polę namówić, by nadała kupon, a jeżeli nie, to najwyżej nie wygram tych ewentualnych mil.lionów i w dodatku zaoszczędzę całe 4 złote.
A za oknem takie piękne słoneczko świeci……

Sumienność firm dostawczych jest naprawdę imponująca. Tę paczkę z sukienką mieli na pewno już dostarczyć mi do domu w piątek, tym czasem kurier podobno nie zdążył jej z punktu odebrać (czemu akurat moją, nie wiem), ale podobno w poniedziałek już na pewno…….
Poczekam cierpliwie. Te porządne, duże firmy jak np UPS czy DHL na takie numery by sobie nie pozwoliły.
Pani mi się starała wytłumaczyć, że teraz przed świętami mają sporo roboty, ale właściwie co mnie, jako potencjalnego klienta to obchodzi? Opłaciłam sobie kuriera i chcę tę przesyłkę dostać.I ju. Żadne tłumaczenia nie są adekwatne do brania odpowiedzialności firmy za  wykonanie zlecenia, za które się pobrało opłatę. Prawda?

Życzę przemiłej soboty wszystkim. Pewnie będę odsypiała nieco zarwaną nockę

napięty dzień

 

Dzisiaj mam bardzo napięty dzień, mnóstwo w nim zajęć już zaplanowanych i w dodatku jeden, który mi spadł przypadkowo.
Otóż zamówiłam z Allegro sukienkę, zapłaciłam za kuriera 16 zł i okazuje się, że muszę ją sama odebrać w jakimś tam punkcie w Krakowie. Niby niedaleko, ale zawsze z paczką trudno po Krakowie latać, zwłaszcza, gdy się nie wraca od razu z nią do domu.
Poszłam wczoraj po pracy po tę nieszczęsną paczkę i…. pocałowałam klamkę, punkt był już nieczynny. Byłam wściekła, bo specjalnie naddałam sobie drogi, by ją odebrać. A zresztą co to za zwyczaje przesyłać gdzie indziej, niż do domu paczkę. Dzisiaj też jej nie odbiorę, bo najpierw idę do dentysty, potem do  pracy, a potem idę na  na zebranie KOD-u, nie mogę z paczkami po całym Krakowie przecież gonić.
Wściekła jestem, tym bardziej, że i przez tę sukienkę i przez politykę nie mogłam wczoraj zasnąć, mimo, że byłam bardzo zmęczona.
Nie mam pojęcia, jak przetrwam ten dzisiejszy dzień, zwłaszcza, że jest ohydny i mglisty.

O polityce nie będę się tu wyrażać, bo znów jakiś pisowski bałwan zwymyśla mnie, jak onegdaj, na szczęście mam to prawo wyrzucić  jego komentarz, co z wielką radością uczyniłam.
Nie będzie  byle chłystek mnie pouczał, co jest słuszne, a co nie. Ja wiem jedno: źle się w Polsce dzieje, a ten, kto tego jeszcze nie widzi na własnej skórze niebawem się o tym przekona. Co prawda zazwyczaj w bajkach dobro przezwycięża zło, ale bywa tak i w życiu, trzeba być tylko cierpliwym i oczekiwać tej godziny, co nie znaczy wcale, że trzeba siedzieć z założonymi rekami. Nikt nie przewidywał, że kiedyś komuna upadnie, a jednak tak się stało, bo z założenia partia, która narzuca innym swój punkt widzenia w końcu nie wytrzyma naporu. Czekam, gdy usłyszę zna ostatnim już zebraniu PISu słowa: sztandar wyprowadzić. Tak już nie tak dawno było z niechlubną partią PZPR, teraz czekam na powtórkę w wykonaniu PISU.

A teraz zanurzam się w ponurość dzisiejszego dnia i zabieram się za siebie, by, ze wszystkim dzisiaj na czas zdążyła.
Dobrego czwartku

choć czas jak rzeka, jak rzeka płynie….

I

….pozostaje nam zawsze kolejna środa.

Hallo Poznań, hallo Uleńka!!!
I znów się dzisiaj spotykamy pod znakiem kolorowej róży, jakie to miłe!
Niestety nie mogę Ci dzisiaj Ulu podesłać nawet najmniejszego promyczka słonka, bo niebo u nas zachmurzone i łzawe, mają być przelotne opady deszczu.
Ale za to posyłam Ci promienne uśmiechy  i serdeczne pozdrowienia wprost ze środka Krakowa  

Wiem, że już prawie siedzisz na walizkach, przed Tobą bardzo miły, ale i pracowity w ćwiczenia czas, Nie pamiętam dokładnie, kiedy wyjeżdżasz (napisz mi proszę raz jeszcze), ale mam nadzieję, że tam gdzie jedziesz też będzie dostępny internet i do niego chociaż raz, w środę zaglądniesz.
W każdym bądź razie życzę Ci przyjemnie spędzonego czasu w miłym towarzystwie, przede wszystkim współmieszkanki, bo od tego pobyt też bardzo jest uzależniony, by nie chrapała w nocy (sama wiem, jakim byłam z tego tytułu utrapieniem dla tych, które ze mną w pokoju mieszkały, właśnie z powodu chrapania), by była miła podczas dnia i chętnie z Tobą „spacerkowała” z kijkami, a może jeszcze znajdzie się do towarzystwa jakiś miły pan, kto wie, kto wie……..
No to trzymaj się Uluś cieplutko i……. nie zapomnij o mnie.
Ja na pewno w każdą środę będę o Tobie pamiętała, najwyżej potem pozbierasz za jednym zamachem wszystkie pozostawione dla Ciebie tutaj różyczki.

Dzisiaj środa, idę na popołudniową zmianę, więc przynajmniej porządnie się wyspałam, stąd zresztą opóźnienie w dzisiejszym wpisie w moim blogu.
Byłam tez rano zrobić sobie zdj rtg zatok (przecież sama sobie nie zrobię), na szczęście są tylko lekko katarem przymglone, ale stanu zapalnego nie ma, nie muszę znów poddawać się antybiotykoterapii. I całe szczęście, bo i tak rano sporo tych tabletek zażywam, siódma by doprowadziła mnie chyba do wściekłości, a ja jestem niespotykanie spokojny człowiek, no chyba, że…..
Muszę kończyć już mój blog, bo Mia dosłownie siedzi mi na głowie, żebym oglądnęła jej układ taneczny a potem wysłuchała jej koncert, który będzie dawała na audycji w szkole w najbliższą sobotę.
A propos Mii, znów wygrała casting do serialu telewizyjnego „Ostatnia szansa” z Małgorzatą Kożuchowską w roli głównej, właśnie wczoraj była na pierwszym nagraniu w Warszawie.
Życzę wszystkim przemiłej środy.

a tak sobie……. w grudniu

a tak sobie dzisiaj pomarzymy o……. wiośnie? o lecie? Dzisiaj wszak mamy pierwszy dzień grudnia.
Takie kropelki przypominają mi rosę w ciepły letni dzień, albo deszcz, jak kto woli. Ale wtedy jeszcze było tak ciepło, tak miło.
No, aż tak nie narzekajmy, wczoraj od rana do wczesnych popołudniowych godzin było bardzo przyjemnie, i ciepło i bezdeszczowo, dopiero potem skądś tan przywiał lekko lodowaty wiatr, tak więc wracając pod wieczór z pracy nawet lekko zmarzłam.
No bo niestety muszę przekroczyć dwie jezdnie alei, a tam niestety przy przejściu przez przełączkę światło bardzo krótko działa, zawsze trzeba trochę poczekać, zwłaszcza, że ten ruch przez aleje trwa nico dłużej, więc i dłużej na zielone światło trzeba poczekać. Przez przez te jezdnie za jedna zmianą światła jest możliwe tylko dla młodych osób, które i tak biegiem muszą tą odległość pokonać.
A tam na alejach jest akurat taki „przeciąg”, nawet wtedy, gdy nie wieje wiatr, a gdy ten już jest, można nawet dobrze sobie podmarznąć.
A potem się dziwię, że nad ranem budzi mnie zatkany nos, nie mogę oddychać, muszę wstać z łózka już po godzinie piątej, a śmiało mogłabym sobie do siódmej – ósmej pospać, niestety, nie da się. Nos rządzi.
Dzisiaj grudniowy wiatr hula mocno, wyje mi za oknami, aż nieprzyjemnie się w środku człeka dzieje. Ale dobrze, że chociaż śnieg nie pada. Rano padał deszcz, teraz jakby nieco się przejaśniało, no i bardzo dobrze, bo przy takim wietrze nawet nie można porządnie rozłożyć parasolki, od razu ją wywija na drugą stronę.

Wczoraj dostałam zaproszenie na Małopolskie spotkanie KOD-u, oczywiście zgłosiłam swój udział. Odbędzie się on w ten czwartek o 17.30, jestem ciekawa, o czym będziemy rozmawiać, oczywiście o demokracji, ale czy rzeczywiście uda się cokolwiek zmienić? Chociaż z drugiej strony widać, ze obecny rząd już nie czuje się tak całkiem bezkarny, o KOD-zie zrobiło się ostatnio dosyć głośno nie tylko w Polsce, ale również i zagranicą. Jednak taki ruch jest potrzebny, aby przykrócić nieco arogancję władzy. Nawet PAD doszedł do wniosku, że trzeba z opozycją rozmawiać, a nie stawiać wszystkich przed faktami dokonanymi, dzisiaj ma się odbyć spotkanie prezydenta ze wszystkimi Klubami Parlamentarnymi, aby wspólnie wypracować consensus w sprawie wyboru sędziów TK. Wcześniej Kaczyński chciał siłą przeprowadzić unieważnienie wyborów 3 sędziów, który to wybór nastąpił pod koniec kadencji ubiegłego jeszcze rządu i zgodnie z Konstytucją właśnie od tych 3 sędziów prezydent powinien był odebrać przysięgę, niestety zgodnie z nowymi zasadami nowego rządu odmówił, co jest niegodne z Konstytucją. Owszem, poprzedni rząd również nie dopełnił konstytucyjnych warunków i powołał 5ciu a nie trzech kończących właśnie kadencję sędziów, ale to nie oznacza wcale, że następny rząd bezkarnie może sam wg swojego modelu dokonywać jakichkolwiek manipulacji w tym temacie. Zresztą  najbliższe dni pokażą, na ile nowy rząd chce sobie pozwolić, ale teraz już czują oddech na plecach, pewnie całkowitej samowoli się nie dopuszczą, bo co prawda, wg ostatnich sondaży ich poparcie rzekomo wzrosło do ponad 40 procent, ale teraz dla rządu dopiero się zaczną schody, gdy będą musieli zacząć się wywiązywać z danych przed wyborami obietnic, na które jednak nie mają pokrycia. To może spowodować ogólnopolski bunt, nawet tych, którzy dotąd Pis popierali, ale poczują się przez nich oszukani.
Jednym słowem, nie ma im czego zazdrościć, ale chcieli rządzić, to teraz mają ambaras. Wiem, że głównie chęć zemsty powodowała tym zakusom na rządzenie, już zaczyna pomału rozrastać się wizja nowego śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, ale też muszą wiedzieć, że liczba osób wierzących w zamach gwałtownie się zmieniła, już w tej sprawie nie mają takiego samego poparcia, jak kiedyś, a poza tym pewnie są i obawy, że zawsze w jakiś sposób, przy  konsultacjach zagranicznych specjalistów (jak pierwotnie zapowiadali) mogą wyjść na jaw rzeczy, które niekoniecznie dobrze by świadczyły o organizacji przez jakby nie było kancelarię prezydenta tej wyprawy, a może jeszcze wyszłaby na jaw rozmowa obu braci, przeprowadzona przez prezydenta z pokładu samolotu. Oj wtedy byłoby już raz na zawsze po karierze nie tylko Jarosława, ale też i całego Pisu, który pilnie tej teorii wybuchowo – zamachowej nadal się trzyma.
W każdym razie, czekamy, co przyniosą nadchodzące dni, nadchodzące miesiące.
Ja jestem wciąż optymistką, pełną dobrych nadziei.
A teraz już zbieram się do pracy (bez niej nie ma podobno kołaczy ) i życzę wszystkim udanego wtorku.