a pod pomnikiem Mickiewicza ludzie się chętnie spotykają….
Wczoraj spędziłam przyjemne przedpołudniowe i wczesno – popołudniowe chwile z Martą z Jastarni.
Nie widziałam Marty ponad 12 lat, z małego dziecka zmieniła się w piękną, młodą i bardzo wesołą i życiowo zaradną dziewczynę.
Już kiedyś o Marcie wspominałam, ale przypomnę, że jest ona zawsze taka pogodna, taka uśmiechnięta, że swoim optymizmem potrafi zarażać inne osoby.
Nawet ja wczoraj zapomniałam przy niej o wszystkich moich problemach i czułam się naprawdę szczęśliwa i zrelaksowana, aczkolwiek przyznam, że trochę ta wyprawa po Krakowie mnie zmęczyła. Ale dałam radę, tak bardzo chciałam Marcie w miarę możliwości krótkiego czasu tak dużo pokazać……
Najpierw wypiłyśmy poranną kawusię w kawiarni Manga, gdzie dojechała ze swojego tymczasowego pobytu w Krakowie wraz ze swoimi znajomymi, którzy podrzucili ją autem w te właśnie rejony.

Potem z Martą pojechałyśmy autobusem w stronę miasta, aby pozwiedzać stary, poczciwy Kraków.
Pokazywałam jej nasze znane, zabytki, ale najbardziej zachwycił ją i mnie też, dziedziniec Collegium Maius, zwany także małym Wawelem.
Collegium Maius jest najstarszym budynkiem Akademii Krakowskiej, mieści się na rogu ul, św Anny i Jagiellońskiej.
Wiąże się on z rokiem 1400, gdy nastąpiła odnowa Krakowskiej Akademii, wtedy król Jagiełło odkupił od rodziny z Rzeszotar narożną kamienice, która w ciągu XV wieku rozbudowywana była dzięki dokupywanym sąsiednimi kamieniczkami, a wnętrze dziedzińca otoczono arkadowymi krużgankami o kryształowych, późnogotyckich sklepieniach. Nazwy Collegium Maius zaczęto używać od połowy wieku XV. Mieściły się tam sale wykładowe, biblioteki i mieszkania profesorskie.
Potem odwiedziłyśmy Rynek, podziwiałyśmy maszkary na Krakowskich Sukiennicach i wystająca ponad nimi wieżę Ratuszową.
Wysłuchałyśmy też hejnału z wieży Kościoła Mariackiego, który na cztery strony świata jest głoszony, na pamiątkę tego zdarzenia, gdy właśnie dawno temu, krakowski strażnik, gdy zobaczył, że Tatarzy stoją u wrót Krakowa, na trwogę zaczął trąbić melodię, która w pewnym monnecie została przerwana, gdy ów dzielny człowiek został ugodzony strzałą podstępnego Tatarzyna. I teraz również po kilu odegranych taktach melodia hejnału zostaje nagle przerwana.
Oczywiście nie omieszkałyśmy sobie z Martą zrobić zdjęcia na Krakowskim Rynku, tuż obok „Adasia”, czyli pomnika Adama Mickiewicza, przy którym zawsze umawiają się i młodzi i nieco starsi ludzie na spotkania.
W głębi zdjęcia widać dwie wieże Kościoła Mariackiego, budowane przez dwóch braci, niestety jeden z nich z zawiści, że drugiemu udało się w tym samym czasie wybudować wyższą wieżę, niż jego, ugodził go śmiertelnie nożem, a replika tego noża wisi właśnie obok Kościoła Mariackiego.
Pokazywałam Marcie też stare, urokliwe wąskie uliczki Krakowa, przeszłyśmy od Rynku przez ulicę Grodzką, po drodze mijając zabytkowe Kościoły : Ojców Franciszkanów, Ojców Dominikanów, a potem już na ulicy Grodzkiej Kościoły, o których niedawno w swoim blogu wspominałam : Kościół Wszystkich Świętych z umieszczonymi przed nim wspaniałymi rzeźbami świętych i Kościół św Andrzeja, przeszłyśmy na moja najbardziej ulubioną, urokliwą uliczkę Kanoniczą, na której mieszkał ongiś znany krakowski historyk i kronikarz Jan Długosz.
Ulica Kanonicza prowadzi pod Wzgórze Wawelskie.
Niestety miałyśmy już niewiele czasu na zwiedzanie Wawelu, ale przynajmniej z ulicy mogłyśmy podziwiać ten wspaniały królewski zamek z licznymi kaplicami, gdzie najsłynniejsza jest oczywiście Kaplica Zygmuntowska z zamieszczonym w niej Dzwonem Zygmunta, obwieszczającym zawsze o najważniejszych wydarzeniach w Krakowie. To właśnie Dzwon Zygmunta obwieścił Krakowianom wybór Kardynała Wojtyłę na Papieża, to on witał zawsze Jana Pawła II podczas Jego pielgrzymek do Krakowa, to on ogłosił nam tragiczną wiadomość o śmierci naszego Ukochanego Papieża Jana Pawła II.
Niedawno Dzwon Zygmunta zabrzmiał też w Krakowie podczas wizyty Ojca Franciszka, który przybył na Światowe Dni Młodzieży w lipcu tego roku.
Potem Plantami przeszłyśmy z Martą na ulicę Franciszkańską 3, gdzie mieści się Pałac Krakowskich Arcybiskupów i pokazywałam Marcie słynne okno z którego przemawiał do młodzieży Jan Paweł II, a potem papież Benedykt XVI i papież Franciszek podczas swoich krakowskich pielgrzymek.
Weszłyśmy też na dziedziniec Pałacu, tam pośród wypielęgnowanych kwiatowych rabat stoi okazały pomnik Jana Pawła II.
Naszą wędrówkę po Krakowie zakończyłyśmy na Krakowskich Błoniach, gdzie Marta czekała na „odbiór” przez jej krakowskich przyjaciół.
To był bardzo udany dzień, ciepły i słoneczny no i oczywiście piękny przez naszą wspaniałą wędrówkę.
A gdy powiedziałam Marcie, że ilekroć jestem na tych wszystkich krakowskich placach i ulicach, zawsze czuję tę moją wielką miłość do Krakowa, Marta powiedziała tylko : ja też czuję, że się w Krakowie zakochałam. Pięknie powiedziała, nieprawdaż?
Widać, że nasze miasto zrobiło na Niej olbrzymie wrażenie, rzeczywiście była nim zauroczona i szkoda tylko, że miałyśmy tak mało czasu do zwiedzania, bo tyle jeszcze ciekawych miejsc było do pokazania.
Może następnym razem uda mi się pokazać Marcie pozostałe urokliwe Krakowskie zaułki, krakowskie zabytki.
Oczywiście poczęstowałam Martę zakupionym słynnym krakowskim obwarzankiem, bo być w Krakowie i nie zjeść krakowskiego obwarzanka, to tak, jakby być w Rzymie i nie widzieć Papieża.
Jest to swoisty krakowski wypiek z ciasta najpierw gotowanego, a potem pieczonego z makiem, sezamem, serem, lub ze solą. Obowiązkowo każdy turysta powinien ten krakowski specjał wypróbować.
Miłego dnia moi Kochani życzę i wspaniałego i słonecznego całego miesiąca września.
Szczególnie pozdrawiam Martę, niech te dwa dni, które spędzi jeszcze w naszym pięknym Krakowie będą dla Niej miłe i pełne wspaniałych wrażeń




