spacer po Ikei

Wczoraj byłam na zakupach w Ikei z Magdą, gdzie  uzupełniałyśmy mój stan gospodarski w nowym mieszkaniu.
Pewnie jeszcze więcej będę potrzebowała, na razie zadawałam się tym, co mam, wiadomo, w przeciągu jednego czy dwóch dni nie da się powiedzieć : no wszystkie potrzebne rzeczy w mieszkaniu już mam, to przyjedzie z czasem, gdy będzie akurat czegoś brakowało, będzie okazja do pozbywania się pieniążków 🙂
Najważniejsze, że mam czajnik bezprzewodowy, kubki, i 2 talerzyki, komplet do jedzenia i komplet noży do krojenia, co jeszcze potrzeba?
Oj, nie wiem na razie…
Ale co się nachodziłam po tej Ikei to moje. Dobrze, że byłam tam z Magdą, bo chyba sama tam bym zginęła, tyle tam zakamarków, sal, wind, schodów, a ażeby cokolwiek kupić najpierw trzeba wszystko to obejść, najpierw trzeba pooglądać wystawki, które propagują towary dostępne w sklepie, a dopiero na samym końcu są magazyny, gdzie można to wybierać i ładować
Ciekawostką jest to, że jeżeli masz zamiar zapłacić kartą płatniczą, możesz podejść do stanowiska samoobsługowego, gdzie sam (pod kontrolą jednak pracowników) dokonujesz skanów towaru i sam obsługujesz zapłatę kartą.  Zawsze można skorzystać z pomocy obsługi, a jeżeli nieprawidłowo na przykład umieszczasz kartę w czytniku wyświetla ci się Error i komunikat, że zaraz podejdzie ktoś z pomocą.
Przyznam, że byłam tą wycieczką” nieco zmęczona, ale jeżeli chcesz coś zdobyć, musisz się namęczyć.
Zresztą takie zmęczenie to nic wielkiego, bo co ma powiedzieć na przykład Jacek, mąż Magdy, który wczoraj po powrocie z pracy zabrał się za dźwiganie i przewożenie ciężkich tafli kamiennych, które pozostały po starym tarasie. Podziwiałam go, bo naprawdę sporo wysiłku musiał w to włożyć. Taka jedna płyta sporo waży,  a troszkę tych tafli było.
No tak, ale jeżeli ktoś ma własny dom zawsze jest narażony na ciągłą przy nim pracy.
I wie to pewnie nie tylko Magda i Jacek, ale Ci wszyscy, którzy mają to szczęście być posiadaczami własnego domu.
W samym ogródku przy domu jest sporo przecież roboty: Magda pięknie pielęgnuje swoje kwiaty, Jacek troskliwie zajmuje się trawnikiem i otoczeniem domu, co wcale takie łatwe nie jest, gdy pracuje się praktycznie od rana do wieczora. Ale takie czasy, kto nie pracuje, niczego się nie dorobi w życiu.
Już nie mówiąc, że i w samym domu jest sporo pracy, która wydaje się nie mieć nigdy końca.
I tak leci ich pracowite, codzienne życie, które mogę obserwować i podziwiać w trakcie ostatnio moich dosyć licznych pobytów w Modlnicy.
Jeszcze dzisiejszy dzień i dzisiejszą noc spędzę w Modlnicy, jutro rano już będę rozpakowywać się w moim nowym mieszkanku i tam też spędzę swoją pierwszą noc. Muszę zapamiętać, co mi się przyśni, bo podobne takie sny zawsze się spełniają.
Życzę wszystkim przyjemnej i słonecznej niedzieli i dobrego odpoczynku przed nadchodzącym nowym tygodniem