Za smutek mój, a pani wdzięk ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii.
A Pani cóż, nie chce Pani tych róż…..
Tak śpiewał ongiś Marek Grechuta. Ale na pewno nie miał na myśli mojej Ulki, bo ona chętnie róże ode mnie przyjmuje.
Ciekawe, czy od pana Marka Grechuty (gdyby żył) też by je przyjęła?
Ale nie będę się w takich rozmyśleniach zagłębiała, tylko jak co środę mam dla Ulki róże, tym razem pięknie pachnący cały ich bukiet.
Uleczko Kochana!! zasługujesz na taki piękny bukiet, chociażby za wspieranie mnie w moich niełatwych ostatnich sprawach. Pewnie, że wspierało mnie mnóstwo Przyjaciół, ale ja czekałam także na Twoje zdanie, chociaż wiedziałam, jak ono brzmieć będzie. W takich sytuacjach liczy się każdy głos, a Twój liczył się podwójnie. Czułam się, jakbyś stała koło mnie i mówiła do mnie „nie bój się Ewa tego wyzwania, dasz radę, będzie dobrze”.
No i było, inaczej przecież mój los przy takim poparciu nie mógł się inaczej potoczyć.
I dzisiaj szczególnie za to Ci Uleczko dziękuję, za Twoją cierpliwość dla mnie. Bo może ktoś mógł pomyśleć, że to były takie moje fanaberie, przecież gros przeprowadzki spadło na ramiona Magdy, Tomka, Moniki i Renaty (nie licząc oczywiście panów z firmy przeprowadzającej), ale co tu kryć, największy koszt, co prawda nie materialny, ale psychiczny, to właśnie ja poniosłam. Jeszcze raz podkreślam, że to było dla mnie bardzo wielkie wyzwanie, olbrzymie przeżycie, bo nie łatwo po takim długim czasie, właściwie całym moim dotychczasowym życiu, tylko otrząsnąć się, powiedzieć, właściwie nic się nie stało i odejść bez żadnego żalu, jak gdyby nigdy nic. Coś tam pozostawiłam jednak, moje serce, moje wspomnienia, moje marzenia….
I wiem, że Ty mnie doskonale zrozumiałaś, bo w wielu sprawach myślimy i czujemy podobnie – to takie nasze porozumienie dusz.
Jeszcze raz więc Ci Uleczko dziękuję, oczywiście zapraszając Cie do Krakowa na „parapetówkę” – wreszcie może to będzie wystarczającym powodem do odwiedzenia mnie w Krakowie Posyłam Ci słodkie buziaki i gorącą prośbę : PRZYJEZDZAJ!!!! I to tak szybko, byśmy jeszcze zdążyły wypić piwo z sokiem cynamonowym w ogródku naszej kawiarenki – pamiętasz chyba, jest taka milutka Kawiarenka na Rynku w Krakowie!!!
Dzisiaj czeka mnie ciąg dalszy porządków, ale też i wymiana rury w łazience, bo praktycznie nie da się jej używać, stale wypływa spod brodzika woda.
No i ma się dzisiaj wyjaśnić sprawa mojego dostępu do TV, a może i do internetu.
Jak na razie „przegapiłam” dwa odcinki Klanu i dwa odcinki M jak miłość, ale to jest do odrobienia, na szczęście można oglądać stare odcinki Na VOD-zie. Niestety TVP1 zerwało umowę z Iolą i tam te odcinki nie są już dostępne, a szkoda.
DOBREGO DNIA
