a co u mnie słychać?

 

No żyję sobie na tym nowym mieszkaniu i z każdym dniem, ba, nawet z każdą godziną coraz bardziej mi się tu podoba.
Wczoraj była u mnie Magda, dostałam od niej w prezencie na nowe mieszkanie przepiękne, stojące lustro. Mogę się w nim przeglądać od stóp do głów i od głów do stóp i jeszcze, jeszcze, Fajnie, bo przynajmniej przed wyjściem z domu będę mogła sobie sprawdzić, czy nie będę swoim wyglądem na ulicy ludzi straszyć, no i coś nie ubrałam na lewą stronę, co mi się niekiedy zdarza.
Ale bez żartów, takie lustro na pewno mi się przyda.
Dzisiaj, albo jutro ktoś musi mi pozawieszać moje obrazy na ścianach i wtedy to moje mieszkanie stanie się jeszcze bardziej przytulne.
Magda kupiła mi też fajną podkładkę pod fotel, na którym siedzę przy komputerze, fajna sprawa, jest on przeźroczysty, wiec prawie nie widoczny, a przynajmniej te kółka od fotela nie rysują świeżo wycyklinowanej podłogi. Teraz już nie lakieruje się podłóg, tylko się ją impregnuje farbą olejną, jest to o tyle lepsze, że przy najmniejszej rysie można ponownie ją pokryć tą farbą i już wszystko wraca do normy, nie widać usterki i nie odróżnia się ta zamalowana rysa od reszty podłogi.
Z moim komputerem mam nadal kłopot, dzisiaj aż dwa razy musiałam cofać system Windows, czekam z niecierpliwością na wizytę pana Józia, już on sobie da radę z tym moim niesfornym komputerem.
A wiecie jak fajnie jest mieć park koło swojego domu? Przejdę tylko malutki kawałeczek ulicy, skręcam i już jestem w parku. Przez niego zresztą idę do przystanku autobusowego, do sklepów w pobliżu.
Wczoraj zwiedziłam inne sklepy, na sąsiedniej ulicy, niestety są tam te nieznośne schody bez poręczy, co wyraźnie mnie ogranicza.
Oj przydałaby się tu taka Marta z Jastarni, już ona by wytłumaczyła władzom miasta, do czego służą poręcze dla osób nie całkiem pełnosprawnych.
Bo nic na to nie poradzę, że schody, to dla mnie prawdziwe schody, prawdziwa męka, gdy nie mam podparcia od razu w głowie mi się kręci…
Wczoraj o mało co nie spadam z tych schodów, takiego kręciołka dostałam w głowie, całe szczęście, że udało mi się to jakoś opanować i czegoś tam chwycić.
No cóż, zanim zrobią te poręcze (w co wątpię) będę musiała poszukać innego, dogodnego dla mnie sklepu.
Ludzie młodzi nie rozumieją problemów osób starszych, też taka byłam, teraz, gdy te ruchowe ograniczenia i mnie dopadły widzę, jak bardzo potrafią one zatruć wydawałoby się najbardziej proste codzienne problemy.
Dobra, przestaję już narzekać, wszystko jest O.K., no prawie O.K.
U mnie w mieszkaniu nie czuć wcale gorąca, jest nawet całkiem chłodno, zwłaszcza, gdy mam uchylone okno w pokoju i otwarte drzwi na balkon w kuchni. Dlatego wczoraj zdziwiłam się bardzo, jak jest gorąco na polu ( na dworze?). I znów ławeczki w parku były pozajmowane, dzieci swawolnie dokazywały wokoło fontanny pełnej malutkich, ślicznych kaczuszek, starsi grzali kości do słonka, siedząc na parkowych ławkach, młodzież też chętnie przeglądała jakieś książki ktoś tam (prócz oczywiście mnie) grał w Pokemony……
Oj całkiem przyjemny teraz mamy czas,  podobno jeszcze przez dłuższy czas ma być pięknie.
Telewizor na szczęście działa bez zarzutu, więc mogę go sobie oglądać do woli, ponieważ działa u mnie  Cyfrowy Polsat, więc mam programów : „skolko ugodno”, teraz oglądam sobie na przykład TVP Seriale, gdzie leci nieśmiertelny Czterdziestolatek. Fajnie ten serial sobie nawet po raz setny oglądnąć, jest to taki kultowy przecież serial. Żal mi tylko, że ten wspaniały odtwórca głównej roli Czterdziestolatka, Andrzej Kopiczyński jest tak poważnie chory, cierpi na chorobę Alzheimera i niestety nie bardzo zdaje sobie sprawę z rzeczywistością, która go otacza, pewnie nawet nie dociera do niego wiadomość, że jego ukochana żona  właśnie niedawno zmarła. Straszna jest taka choroba, chociaż może czasami jest lepiej nie z wszystkich faktów tak do końca sobie zdawać sprawę. No i oczywiście z  wielką przyjemnością  ogląda się znów wspaniałą, nieżyjącą już Irenę Kwiatkowską jako Kobietę pracującą, to była dopiero wyborna postać, niestety niezastąpiona, chociaż teraz kobiety też są pracujące, ale pewnie nie mają tyle wdzięku, który miała pani Irena.
Dzisiaj też będzie wesoło, bo zapowiedział się z wizytą u mnie Maciek z Rodzinką, pewnie dopiero przyjdą dopiero późnym popołudniem. Nie wiem tylko, czy Darka też przyjdzie, czy jest w Krakowie, czy w Zabrzu. Ale na pewno przyjdzie Ela i pewnie i Wiktoria, zobaczymy.
Ale nie mniej zapowiada mi się całkiem miła sobota, czego też i wszystkim życzę, tym bardziej, że jak już pisałam pogoda dzisiaj też dopisze.