A może ja bym się tak częściej przeprowadzała? Bo jak widać jedną z dobrych cech są otrzymywane przeze mnie podarki na nową drogę życia, czyli na nowe mieszkanie. Tak, tak, to jest właśnie moja całkiem inna droga życia, w pojedynkę, ale….jest wspaniale, nikogo bym w moim mieszkanku nie chciała mieć za współlokatora. I nie można powiedzieć, że doskwiera mi samotność, mam okno na świat w postaci telewizora, internetu, telefonu, już nie mówiąc o pięknych widokach z okna. Na Smoleńsk miałam tylko naprzeciw kamienicę i bruk, tu mam widok na cudowną zieleń, a zimą….zobaczymy…..może te puste drzewa, przykryte białą pierzynką wprowadzą mnie w zachwyt, a może i w melancholię…..
Na tej mojej nowej drodze życia „dorobiłam się” od Magdy i Jacka lustra i matę na podłogę pod fotel na kółkach, a wczoraj byli u mnie Maciek z Elą i z Darką i oczywiście z sunią Sisi, otrzymałam od nich wspaniały prezent – melakser Brauna . Teraz będę sobie robiła w nich same pyszności. Co prawda jeszcze go nie rozpakowała, pewno zrobię to dzisiaj, gdy będę miała trochę więcej czasu, wczoraj jeszcze z Maćkiem, Elą i Darią coś tam zmienialiśmy, poprawialiśmy, montowaliśmy….. jak to w nowym mieszkaniu. Chociaż pewno nie jedno trzeba będzie jeszcze poprawiać, chociażby to, że okazało się, że przy włączeniu ogrzewania elektrycznego siadają bezpieczniki i nie mam prądu w mieszkaniu. Ale to już niestety sprawa dla elektryka, sama z tym nie dam sobie rady.
Mam już pozakładane nowe abażury w łazience i w kuchni, Maciek zamontował mi wczoraj moja ulubioną deskę klozetową w muszelki, przywiezioną ze Smoleńsk, a którą kiedyś, całkiem niedawno też dostałam od niego w prezencie, coraz bardziej moje mieszkanie upodabnia się do tego starego. Szczegóły, a cieszą, jest przecież prawie tak samo, jak kiedyś.
Maćkowi i Eli bardzo podobało się moje mieszkanie, z tym, że mieli dwa zastrzeżenia, jedno to w kuchni stary, nieco zniszczony zlewozmywak, no i oczywiście źle zagospodarowana łazienka. Właściwie nadaje się ona do całkowitego remontu, bo w tak małej łazieneczce olbrzymi brodzik z prysznicem wyraźnie ją zagraca. No, ale skąd teraz wysupłać około 10 tysięcy złotych, żeby doprowadzić łazienkę do normalnego wyglądu? Musiałabym zmieniać kafelki na ścianach, usunąć część kafelków na podłodze, żeby zrobić spad dla wody, no i zamontować drzwi do kabiny. Wtedy na pewno byłoby nieco więcej w łazience miejsca. Koszty….koszty….koszty…..
Widać łazienka, to jakieś fatum, które nade mną wisi, z poprzednią też miałam kłopoty, szczególnie po wymianie rur.
Może jednak wygram w tego lotka, Magda twierdzi, że gdy się o czymś marzy, wtedy się to spełnia.
Marzyłam o małym, własnym, bez lokatorów mieszkanki i to mam, teraz muszę zacząć marzyć, by go urządzić po swojemu, bo do tej pory nie miałam takiej okazji, bo tak o prawdzie, to nie miałam wpływ na to, jak ono będzie urządzone, musiałam przyjąć to, co mi przygotowano. Ale znów narzekać za bardzo nie mogę, wielkich wymagań to znów nie mam, ale gdyby udało mi się coś zmienić….. byłoby pewnie i lepiej. Jest takie powiedzenie : Gdy się nie ma co się lubi, to się lubi to co się ma – więc tej zasady będę się trzymała, a czas pokaże, co i jak w przyszłości zmienić będę mogła.
Dzisiaj niedziela, dzień świąteczny, ale goście już się zapowiedzieli : Magda, Jacek i Jasiek też chcą zobaczyć nowe mieszkanie. To znaczy Magda już tu nie raz była, od pierwszego zresztą dnia mojego pobytu czyli od przeprowadzki. Tak, już minęło ponad tydzień od tej ważnej dla mnie chwili, a jutro będę mogła powiedzieć : no już tydzień tu mieszkam i jestem z tego powodu bardzo zadowolona.
Miałaś rację Ulu, że tak będzie, ale zawsze niepewność jest dla człowieka bardzo trudnym momentem życia. Ale na szczęście to już jest za mną, teraz może być tylko lepiej.
Życzę wszystkim przyjemnej niedzieli. Ja właściwie cały czas przez ten widok na Park mam wakacje.I tak już będzie zawsze.
Trzymajcie się cieplutko, bo znów przepiękny dzień dzisiaj nam się zapowiada 🙂
