Przecież to jest dzień szczególny, dzień spotkania na blogu z Uleczką.
Nie tylko Ona czeka na każdą środę, ja także czekam, aby kolejny raz Jej powiedzieć, jak bardzo jest dla mnie Ważną Osobą.
I wiem, że Ula to wie, czuje.
Witaj zatem Ulu w nasz dzień. Jak zwykle posyłam Ci całe mnóstwo słonecznych całusków z Krakowa i oczywiście dwie piękne, wręcz cukierkowe różyczki.
No i kolejny raz Ci już powtarzam: Kraków, a dokładnie ja w nim na Ciebie czekamy !!!
Co prawda nie mamy pysznych Marcińskich rogali, których jak do tej pory nie udało mi się skosztować, mimo, że w zeszłym roku zamawiałam je przez internet, tylko tyle, że do mnie one nie dotarły – po prostu nie sumienny był cukiernik, ale mamy za to wspaniałe i niepowtarzalne w całej Polsce obwarzanki, czyli precle, teraz do wyboru są z makiem, ze solą , ze serem i z sezamem, do wyboru, do koloru, na pewno będą Ci smakował!y!!!
Na dobrą sprawę, taki obwarzanek może zastąpić całe śniadanie, zjesz jeden i już jesteś syta!!!!
Już jeden specjalnie dla Ciebie Ulu kupiłam, proszę poczęstuj się :
No to jak Ulu, jesteśmy już umówione????
Aha! Koło mnie jest fajny park, gdzie można pobiegać sobie z kijkami, a potem usiąść na ławeczce i chwilkę odpocząć, można też nakarmić kaczuszki w stawie koło fontanny, mówię Ci, bardzo fajna okolica mojego domu, tak zielono i wesoło…..
Czekam na Ciebie cierpliwie, wiem, że się kiedyś doczekam
Wczoraj po pracy miałam miłe odwiedziny naszej Poli. Kupiłyśmy w pobliskiej budce zapiekanki, te podobno najlepsze w całym Krakowie, przyniosłyśmy do domu i zjadły ze smakiem, chwilkę posiedziała ze mną, wypiłyśmy kawkę i niestety Pola poszła sobie do domu, żeby się pouczyć troszkę, nie zatrzymywałam jej, wiadomo, nauka, to ważna sprawa.
Te zapiekanki są rzeczywiście bardzo pyszne i syte, ale niestety okazuje się, że mój brzusio nie za bardzo je toleruje, czego dał wieczorem świadectwo, nagle zaczęło mi się kręcić w głowie i coś tam kiszeczki się buntowały, ale zdrzemnęłam się kapeczkę i wszystko na szczęście powróciło do normy.
A czy mówiłam Wam już, że jestem bardzo szczęśliwa w tym moim nowym gniazdku? Może czasami i brak tego gwaru, który rozlegał się na Smoleńsk, może czasem był on i dla mnie uciążliwy, ale przecież taki swojski. Ale mam telewizor i radio, które też się „odzywają” do mnie, nie mówiąc o komputerze, który stoi w pokoju i o laptopie, który używam, gdy jestem w kuchni. No i oczywiście mam aż dwa telefony, jeden miejski na który przeważnie dzwonią z jakimiś promocjami, więc go nawet nie odbieram i drugi komórkowy, do wszelakich innych rozmów. Właściwie tego miejskiego wcale bym nie potrzebowała, bo internet mogłabym ciągnąć z innego źródła i byłoby nawet o połowę taniej, ale skoro podpisałam z Orange taką umowę, nie mogę jej teraz zerwać, inaczej zapłaciłabym karę. Muszę przeczekać ten czas umowy, a potem się zobaczy. Zresztą komórkę też mam na promocji z Orangu, w dodatku spłacam tam moje raty za Iphona i tej umowy też zerwać nie mogłabym, ale zresztą i po co? Inne sieci nie są wcale lepsze, też sporo obiecują, a potem nie do końca z tych obietnic się wywiązują.
Wstał kolejny bardzo ciepły dzień, nie wiem tylko jak to długo będzie trwać, bo już zapowiadają, że nadciąga jakiś niż. Póki jest ciepło i słonecznie zawsze można posiedzieć na parkowej ławeczce, no i spacer przez niego z i do domu jest bardzo przyjemny. Teraz, gdy liście zaczną zmieniać swoje kolory, będzie jeszcze bardziej malowniczo, byleby tylko deszcz nie padał, bo smutny jest widok na deszczowy park i opuszczone, zalane wodą ławki.
A i moknące w deszczu kaczuszki nie będą tak wesoło skrzeczały……
Ale pocieszam się, że jesień też potrafi być piękna i bardzo kolorowa, wiadomo polska, złota jesień. Niedługo już drzewa owinięte będą przeźroczystymi nićmi Babiego Lata”, znów będzie pięknie i romantycznie.
Na razie zamieszczam kolorowe zdjęcia jesiennych owoców, które zrobiłam na zewnątrz kwiaciarni na Żabińcu
Życzę wszystkim bardzo przyjemnej i słonecznej środy


