Dzisiejszy, piątkowy dzień rozpoczął się u mnie bardzo wcześnie, bo zaraz po czwartej rano. Na szczęście nikomu nie przeszkadzałam, nikogo nie budziłam…
Boże, jak ja kocham to swoje nowe mieszkanko i tę wolność, której w nim doznaję.
Wolno Tomku w własnym domku, prawda? Chcę spać – śpię, chce łazić, czy oglądać TV, albo urzędować na komputerze, robię to w dowolnie wybranym przeze mnie czasie i nic i nikt mnie nie ogranicza.
Ciągle jest to dla mnie nowością, bo do tej pory zawsze musiałam się z kimś w mieszkaniu liczyć, teraz już nie muszę, pełna swoboda. Ale staram się ją pozytywnie spożytkować, więc sama sobie wyznaczam „zadania” na dzień dzisiejszy.
Zawsze zaczynam dzień od ścielenia łóżka, bo rozmamłane łoże okropnie mnie denerwuje, zaraz wydaje się, że jest bałagan, potem biorę miotłę i zamiatam pyłki z pokoju, przedpokoju i z kuchni, gdy robi się to kilka razy dziennie, nawet choćby raz dziennie, nie ma w domu bałaganu. Tak samo zaraz myję naczynia, które używałam i po wyschnięciu je chowam do szafek, bo suszarka pełna czystych naczyń też nie wygląda wcale elegancko.
Dopiero potem, już oczywiście umyta, mogę usiąść do porannej kawusi.
Nawet swój brodzik już troszkę polubiłam, jest bardzo szeroki, duży, szkoda tylko, że ma tak wysoki próg. Ale wchodzenie do brodzika opanowałam już prawie do perfekcji, dobrze, że mam ten schodek do niego, łatwiej wtedy jest i wejść i wyjść z niego, ale i tak bardzo muszę uważać, bo można się na stołeczku poślizgnąć, a gdy ręce są mokre, niestety mogą nie utrzymać się ścianki brodzika, wtedy runęłabym jak długa do tyłu i głowa uderzyła o ubikację. Dopiero by było, znikąd wtedy ratunku. Muszę jednak zacząć chodzić do łazienki z komórką, są podobno takie specjalne, nieprzemakalne torebki do telefonów, z którymi można nawet się kąpać. Tylko na co mi to? kto do mnie się dostanie, gdy mam zamknięte drzwi wejściowe do mieszkania?
No właśnie, muszę jeszcze wezwać ślusarza, który założy mi nowy zamek, bo na razie mam tylko jeden zatrzaskowy, czyli zasadniczo prawie żadne zabezpieczenie domu, chociaż na szczęście jest domofon i łatwo do kamienicy wejść się nie da, trzeba znać szyfr. Wtedy dorobię klucze, dam Magdzie i niech mnie ratuje na wypadek, gdyby coś złego ze mną się będzie działo.
Tylko na zakup i założenie zamka muszę poczeka do przyszłego miesiąca, teraz już nieco nadwątliłam swój budżet, jak zwykle, trzeba coś kupić nowego do domu, a jeszcze czeka mnie zapłata za naprawione krzesła i fotel.Nareszcie będzie u mnie można usiąść przy stole.
Co prawda już dawniej próbowałam te stołki ponaprawiać, ale wtedy stolarz zaczął wydziwiać, że trzeba zdejmować tapicerkę, by powkręcać śruby do nóg, co wiązało się z wymianą całej tapicerki w całym komplecie, a więc z wielkimi wydatkami. Na szczęście pan Krzysiu, brat Renatki, podjął się naprawy tych krzeseł i teraz czekam już tylko na ich dowiezienie. Oczywiście stołki są antyczne, nie takie toporne, jak teraz robią, trzeba na nich siedzieć delikatnie i Broń Boże nie można na nich suwać się po podłodze, bo znów te nogi się wyłamią i znów będę miała co prawda nie stół, ale krzesła z powyłamywanymi nogami. Zresztą podłoga też jest w doskonałym stanie, wycyklinowana i szkoda byłoby ją porysować.
Mam nadzieję, że moi goście będą wyrozumiali i dla stołków i dla podłogi i będą je szanować.
Dzisiaj wstał przepiękny, słoneczny i w miarę ciepły dzionek. Nawet ptaszki wesoło sobie na balkonie kwilą.
Lubię swoją kuchnię, bo mogę otworzyć drzwi na balkon, usiąść na kanapie obok drzwi, wypalić papieroska, popijając kawusią.
Wtedy i papieros i kawusia specjalnie smakują.
Zapowiada wiec nam się całkiem przyjemny weekend, może uda mi się chociaż troszkę posiedzieć w parku na ławeczce i znów podziwiać pływające w stawie kaczuszki. No i oczywiście łapać Pokemony, przy takiej pogodzie na pewno ktoś z młodzieży puści pokemonowe wabiki i będą one wtedy przychodziły jak szalone.
Wczoraj oglądałam sobie na necie specjalny filmik dotyczący walki na pokemonowych arenach. Jeszcze ciągle tak do końca nie rozumiem, o co tu chodzi, ale jeszcze poczytam coś na ten temat i nareszcie odważę się powalczyć, chociaz tu w parku areny obsadzone są bardzo silnymi Pokemonami, mam jeszcze trochę za mało XP, czyli specjalnych punktów, by je pokonać.
Tym bardziej, gdy na takiej arenie osadzone są przeważnie 3-4 bardzo silne Pokemony i z każdym z nich trzeba stoczyć bitwy.
Na przykład są 3 pokemony posadzone na takiej wieży, więc, żeby zbić jednego chociaż z nich, trzeba stoczyć zwycięską walkę z wszystkimi trzema Pokemonami, gdy jeden z nich padnie, zostaje dwóch, z którymi trzeba stoczyć dwie walki i jeżeli pokonam tego drugiego pokemona, trzeba stoczyć jeszcze jedną zwycięską walkę, by go pokonać i wejść potem na pustą arenę. Więc aby pokonać 3 pokemonów z takiej areny muszę stoczyć aż 6 bitew , czyli trzeba mieć sporo bardzo silnych i walecznych Pokemonów, które pokonają wroga. Wtedy dopiero posadzić swojego pokemona na wieży i można wejść do sklepu i zdobyć pokemonowe pieniążki, za które można kupić pokemonowe rozmaitości potrzebne do tej gry.
Wszystko to bardzo jest skomplikowane, więc póki co, będą sobie tak tylko dla zabawy pukała” w mój telefon, zbierała Pokemony i je w miarę możliwości ewaluować (podwyższać jego wartość) , aby potem mieć spore XP, potrzebne do walki z przeciwnikami.
Ale i tak (jak na mój wiek) sporo już w tej grze pojęłam i troszkę umiem grać, ale na pewno do mistrzostwa bardzo mi daleko, zresztą pewnie i tak nigdy go nie osiągnę.
Życzę wszystkim bardzo przyjemnego piątku, jako zapowiedzi wspaniałego weekendu, który na nas czeka.
