A w naszych pamięciach są Oni wszyscy, nasi Ukochani, Najbliżsi.
Odeszli, ale nadal są z nami, w naszych codziennych myślach, wspomnieniach, w naszych radościach i w smutkach.
Bo to właśnie do Nich zwracamy się my wszyscy, gdy potrzebujemy pomocy, czy niemej rady.
A Oni wciąż są, stoją na swoich posterunkach, zawsze gotowi przyjść nam z pomocą, może niewidoczną fizycznie, ale jakże mimo to odczuwalną.
To nieprawda, że myślimy o Nich tylko dzisiaj, że tylko dzisiaj odwiedzamy Ich na cmentarzach, tylko dzisiaj składamy Im kwiaty i zapalamy znicze.
Myślimy o Nich w każdy dzień, bo jakże smutny to byłby czas, gdybyśmy nie mogli Ich wspominać i Ich przez te wspomnienia czuć.
Dzisiaj mamy święto Wszystkich Świętych, a więc tych, którzy dzisiaj wesoło w niebie balują, aż złoty sypie się kurz.
Tak bym chciał Cię spotkać raz, w ten jedyny dzień
Lub o tydzień cofnąć czas, ale nie da się,
Chociaż samotności smak aż do bólu znam,
Kiedy innych niedziel brak, trudno, co mi tam…
Ja właśnie wczoraj „spotkałam się” z moimi Kochanymi Nieobecnymi na Cmentarzu Rakowickim i na Cmentarzu w Modlnicy.
Byłam z wizytą u moich Kochanych Rodziców, Dziadków, u mego Rodzeństwa, Pradziadków…
Szkoda tylko, że tak bardzo byli niemi, nie mogłam z Nimi sobie porozmawiać. Tylko monolog z moich ust dowodził mojej tam obecności.
Ale wiem, że Oni mnie widzieli, słyszeli, może i nawet starali mi się coś przekazać, ale ja niestety pozostawałam głucha na te Ich głosy, nie rozumiałam ich. Ale wiem, że byli obecni tak samo, jak i ja byłam tam obecna, tylko staliśmy po drugiej stronie świata, tylko ja tkwiłam w tym świecie materialnym, wyczuwalnym wszystkimi zmysłami, Oni byli w świecie, gdzie nie ma już materii, jest tylko Duch, którym starali się mnie ogarnąć, ale bez żadnej zaborczości, bez narzucania swojej woli, ale z pełną zrozumienia miłością.
Tak to właśnie odczuwałam, stojąc przy miejscu wiecznego już spoczynku, który przecież i dla mnie kiedyś będzie wiekuistym mieszkaniem.
Ale mam nadzieję, że jeszcze nie za prędko
I wyrażałam Im wszystkim nie tylko moją miłość, ale i wdzięczność, że kiedyś byli razem ze mną i tyle miłości mi ofiarowali, miłości, która nadal jeszcze we mnie się pali. Więc to nie było sztuczne, udawane, to była prawdziwa miłość, do której nie raz tęsknię, gdy czuję jej niedosyt, jej brak, przez Ich nieobecność. Ale jednak, mimo, że ta Ich miłość ma całkiem inny już wymiar, nie do końca przeze mnie zrozumiały, ale nadal jest.
Nie pójdę dzisiaj na Cmentarz, bo zbyt duży tam będzie tłok, jak dla mnie, ale myślami będę z Nimi, zapalę Im wszystkim świeczkę, pomodlę się za Ich dusze.
Wspominam dzisiaj zmarłych tych nie tylko najbliższych memu sercu, Osoby z mojej Rodziny, ale również i Przyjaciół dla których zapaliłam wspólny znicz pod Pomnikiem Wszystkich Świętych na Rakowicach.
Myślę o mojej Przyjaciółce Majce, której też nie ma już kilka lat, a czasami brak mi tego, że nie mogę z Nią sobie tak po prostu porozmawiać, myślę o moich Przyjaciołach z Czatów: o Halince, Krysi, o Joli i o Panu Kawusi, a także o Marku, z którymi ongiś tworzyliśmy specyficzną czatowską Rodzinę na Polchacie.
Wiele Osób z kręgu moich znajomych już przeszło na tę drugą stronę tęczy, Ich wszystkich dzisiaj też ogarniam moimi myślami i moimi wspomnieniami.
Pamiętam też o twórcach wspaniałych postaci filmowych, o mojej ulubionej Gabrieli Kownackiej, nie zastąpionej Anki z Rodziny Zastępczej, o Kobiecie pracującej – pani Irenie Kwiatkowskiej, o pani Hannie Bielickiej i pani Annie Przybylskiej, a także o ulubionych aktorach, o Bogumile z Nocy i dni – panu Jerzym Bińczyckim, o niezapomnianym wspaniałym Gustawie Holoubku, Andrzeju Łapickim, a także o Agencie J-23- Stanisławie Mikulskim, czy o ostatnio zmarłym Czterdziestolatku – Andrzeju Kopiczyńskim.
Trudno tu przytoczyć same znane nazwiska aktorów, którzy kształtowali moje życie w przeciągu wielu, wielu lat Ich owocnej pracy, którzy dawali mi swoimi rolami wzorce życia od mojej młodości, przez lata dojrzałe i późniejsze, zresztą nie tylko w rolach teatralnych, czy filmowych, ale także i w pozostałych dziedzinach naszej Kultury.
Każde życie kiedyś się zaczyna i kiedyś kończy, ale wielu z Nich odeszło stanowczo za wcześnie, niestety, mogli tyle jeszcze dla nas dobrego zrobić…….
Możemy tylko żyć nadzieją, że przyjdzie czas, gdy z Nimi wszystkimi spotkamy się kiedyś w Niebie i razem będziemy balować w Dniu Wszystkich Świętych. I znów posypie się złoty pył, w którym i my będziemy mieć swój udział.
