Dzisiaj jest ważny dzień świąteczny dla ludzi Lepszego Sortu. Dzisiaj wszystkie pisiory obchodzą Dzień Niepodległości.
Czemu akurat dzisiaj? Oczywiście wiadomo, dzisiaj jest 10 – ty dzień miesiąca , czyli dzień następnej smoleńskiej miesiączki.
No to Pis wymyślił sobie, że skoro oni są lepszego Sortu to jakoś muszą się od tej reszty plebsu czymś odróżnić i przy okazji dzisiaj obchodzą także i Dzień Niepodległości.
Dwa w jednym,, czyli podwójnie ważny dzień, ale się będzie działo dzisiaj w Warszawie, pisiory będą górą!!!!!!
To nic, że prawdziwe. Święto Niepodległości jest zazwyczaj 11 listopada, ten pozostawili dla ludzi Gorszego Sortu, niech się gawiedź wtedy cieszy.
Nie dziwi mnie to wcale, bo przecież w zwyczaju jest przywłaszczanie przez tę partię wszystkich Świąt, więc na przykład 1 maja będą pewnie obchodzić np 10 maja, a Święta Bożego Narodzenia pewnie 10 stycznia, a może 10 grudnia, kto wie?
Tylko czy św Mikołaj w tych zamianach się połapie? Oj tam, oj tam, już oni nawet Świętego Mikołaja na pisowską modłę przerobią.
Ale co mi tam, niech sobie obchodzą co chcą i kiedy chcą, wcale mnie to nie wzrusza, bo przecież głupota może tylko ci najwyżej porażać, ale pomału zdążyliśmy się do takich wariactw przyzwyczajać.
Dzisiaj mamy już czwartek, a więc przed najbliższym weekendem trzeba zrobić zakupy, żeby niczego nam nie zabrakło do jedzonka. Zresztą w sobotę chyba sklepy będą normalnie otwarte, w niedzielę jeszcze póki co też, bo jeszcze PIS nie przeprowadził, jak zamierzał, zakazu sprzedaży w niedzielę, więc będzie czas na uzupełnienie ewentualnych braków.
A święty Marcin na białym koniu jedzie, więc jutro może sypnąć śniegiem, wcale nie jest to wykluczone, bo temperatury oscylują gdzieś około 0-2 stopni, więc białe płatki z nieba mogą się jutro nam posypać.
Co prawda już od kilku dni gdzieś tam deszcz ze śniegiem się już w Polsce pokazywał, nawet słyszałam, że i w Stolicy śnieg padał, na szczęście jeszcze Kraków omijał, ale…. kto wie, kto wie.
Ciekawa jestem, jak „mój park” w zimowej szacie będzie wyglądał, natychmiast to sfotografuję i w moim blogu udokumentuję, ale oby nie było tak to szybciutko, bo ślizgawicy i mokrego śniegu nienawidzę.
I znów Uleczku nie zjem jutro święto – Marcińskiego rogala :-(. A tak się w zeszłym roku zapewniałam, że już za rok na pewno…. i nic z tego znów nie wyszło.
Może na następny rok doznam tego szczęścia??
Podobno gdzieś w Krakowie jest cukiernia, gdzie te Święto- Marcińskie rogale wypiekają, ale po pierwsze nie wiem dokładnie gdzie, a poza tym, czy one na pewno będą prawdziwe, nie podrabiane? Bo Poznań ma chyba patent na te wyroby, ale jeżeli się ktoś postara i prawdziwego cukiernika rodem z Poznania zatrudni w innym miejscu Polski, możliwe, że te wypieki nabiorą ogólnopolskiego zwyczaju tego szczególnego dnia roku.
Póki co, muszę obejść się ze smakiem. Pomna kłopotów, jakie sobie sprawiłam zeszłego roku, gdy chciałam odebrać w Krakowie przesyłkę z takim rogalem, wysłaną przez nieuczciwego, jak się okazało poznańskiego cukiernika, w tym roku zaniechałam takich nierozsądnych pomysłów.
Mogę tylko sobie wyobrazić ich wspaniały smak i zapach i…….. na tym pozostanę.
Życzę całkiem przyjemnego czwartku, chłodnego raczej, na szczęście jeszcze wciąż bez śnieżnych opadów.

