…zapomniała, że dzisiaj jest środa??
Okropna wpadka by była, ale na szczęście pamiętałam, jeszcze pamiętałam. Czyli jeszcze ze mną tak źle nie jest, nawiązując do wczorajszego wpisu, jeszcze mój umysł działa prawidłowo.
Uleczko moja Kochana! Dzisiaj dedykuję Ci te dwie piękne, delikatne róże. Są takie wspaniałe, jak i wspaniała jest Przyjaźń pomiędzy Tobą i mną, zawsze wspomagana pamięcią właśnie w ten środkowy dzień tygodnia.
Pozdrawiam więc Ciebie serdecznie i całusy oraz uśmiechy do Poznania ślę, z nadzieją, że dzisiaj tu będziesz i odbierzesz je wszystkie ode mnie.
Wykopki już rozpoczęte. Teraz usilnie będą szukali śladów trotylu tam, gdzie go nie ma i nigdy nie było.
Ale dla Pisiorów wszystko jest możliwe, wszak ogłosili cały zeszły rok jako pasmo sukcesów, po prostu sukces gonił sukces, a pani premier Szydło jest bardzo z siebie zadowolona, no przynajmniej tak fama niesie….. A Fama jest zawsze propagandą sukcesu, więc mamy PRL w powtórce, teraz tylko zobaczymy za niecały miesiąc Beatkę w górniczym stroju, z kilofem w ręku, jak będzie wyrabiała 250 procent normy. Przecież musi być lepiej, niż za czasów komuny, która tak usilnie teraz zwalczają (??? – a gdzie byli wtedy, gdy inni naprawdę z komuną walczyli??)), za rządów komuny górnicy wyrabiali tylko 130 procent normy, PIS musi być lepszy.
A tak przy okazji, chyba niektórym znudził się już ten sam od 6 lat widok sarkofagu, więc przy okazji wykopek uszkodzili boczną ścianę grobowca, która nijak naprawić się nie da, więc jest okazja, by zafundować prezydenckiej parze nowszy, jeszcze bardziej okazały nagrobek, przecież od czego są podatki?, od czego jest to wielkie poparcie dla partii PIS? niech teraz wyjmują ludziska pieniądze ze skarpetek i niech fundują jeszcze ładniejszy niż dotąd sarkofag, wszak spoczywają oni na Wawelu, a to miejsce obliguje do królewskiego grobowca, prawda? Ma taki Chrobry, czy Zygmunt Stary piękny sarkofag, niech Największy z Największych Prezydentów ma również wspaniały grób, może tym razem na przykład cały będzie złotem powlekany?
Ech, dokąd my biedni Polacy będziemy dawać się tak robić w konia? Przecież PIS nawet nie kryje się wcale z tym, że można wyciągnąć pieniądze od ludzi do nieskończonej wielkości. Rodzina tych, którzy zginęli w katastrofie, no i oczywiście należeli do PISU (wszak to lepszy sort, w porównaniu z innymi, którzy tam też przecież zginęli) co chwile wysuwa żądania nowych odszkodowań. Teraz już nie tylko mężowie , żony i ich dzieci mają o takie odszkodowania pretensje, teraz upominają się o nie nawet wnuczęta, a także i rodzeństwo. Jest okazja, można zarobić wcale nie aż takie parę groszy.
A żona generała Błasika, która optowała za przeprowadzeniem ekshumacji, teraz żąda poszkodowania za straty psychiczne, które poniosła wskutek ….właśnie ekshumacji. Czy to już nie zakrawa na drwinę z Polaków??? Czy hieny cmentarne wreszcie kiedyś nasycą swoją nieogarniętą żądzę żebrania od biednych ludzi pieniędzy na zaspokojenie pisiej chuci i pisiej kieszeni????
Sorry, ale szlag mnie już trafia, kiedyś wszyscy (a najgłośniej i najbardziej zajadle oczywiście pisowcy) krytykowali PO za ich butę, arogancję i kolesiostwo. Ale PIS wyraźnie ich w tej dziedzinie prześcignęło , a osławione ośmiorniczki, którymi raczyli się w Restauracji u Sowy byli peowscy dygnitarze były niczym, w porównaniu z z kwotami, jakie wydaje w każdej możliwej dziedzinie pisowski rząd, czyli w rzeczywistości my, podatnicy.
Kiedyś śpiewano:” pij, pij, pij bracie pij, na starość torba i kij” teraz trzeba raczej zaśpiewać, „pić i jeść bracie nie trzeba i tak przez PIS zabraknie ci forsy na kawałek chleba”
Taka jest nasza pisia rzeczywistość.
A poza tym wszystkie Pisiory mają się świetnie, uważają się za niezniszczalnych i niepokonanych, więc używają do woli, mam nadzieję, że do czasu.
Ta pisia fanfaronada kiedyś musi w końcu dobiec mety, tylko, że Polska wtedy niestety będzie bardzo okaleczona i bardzo ciężko będzie podnieść się z tego stanu całkowitej upadłości i upodlenia.
Gdy patrzę przez okno na te suche, sterczące badyle, które jeszcze nie tak dawno pokryte były zielonymi, a potem rudawo – złotymi liśćmi jakoś smutno na duszy mi się robi.
Szczególnie widać to od strony mojego podwórka, które wychodzi na ogród okalający kilka sąsiednich budynków. Puste, smutne drzewa teraz zaglądają do mojej kuchni, tylko ta zielona wciąż winna roślinka powiewa nad moim balkonem powiędniętymi listkami. Bo te drzewa w Parku jeszcze pozostałości tych listków posiadają, chociaz i tak bardzo się i one przerzedziły. Dawniej nie widać było wcale z moich okien alei Trzech Wieszczy, teraz już wydaje się, że przybliżyły się one bardzo, bo tylko widać dachy przemierzających po nich aut. A i w parku alejki i trawniki pokryte teraz są wydatnym dywanem zażółconych, mokrych liści. Smutny to obraz jesieni, takiej właśnie wcale już nie lubię. Dopóki złociły się listki na drzewie i dopóki ostatnie promienie słoneczne pieściły ich powierzchnie, było jeszcze w miarę przyjemnie. Teraz te suche badyle wprost mnie przerażają, przypominają o przemijaniu.
Tylko one na wiosnę znów się obudzą, niestety Ci którzy od nas odeszli już nie powrócą nigdy więcej, a najgorsze, że i nas to kiedyś czeka.
Brrr, jakoś ponuro zrobiło się na moim blogu, więc kończę już ten temat, po co się dodatkowo stresować?
Wczoraj znów miałam miłych gości : Maćka z żoną i z Wiktorią. Tym razem Maciek założył mi już porządnego, grubego węża do mojego prysznica, mam nadzieję, że już nie będzie sprawiał mi kłopotów w postaci dodatkowych, niekontrolowanych rozprysków wody.
Dzisiaj mam remont aparatu rtg, więc wykorzystam ten czas na odwiedziny Urzędu Miasta i na złożenia wniosku o nowy dowód osobisty, gdyż ważność tego obecnego niestety już się kończy.
I tu mała dygresja : będę miała dodatkowy spacer, bo nikt z MPK nie wymyślił, żeby pod Urzędem zrobić przystanek tramwajowy, lub autobusowy. Najbliższy oddalony jest ponad pół kilometra od urzędu, trzeba iść więc piechotą. Przecież nie każdy posiada samochód, żeby wygodnie iść pozałatwiać swoje sprawy, a skoro Urząd Miasta, obsługujący przecież mieszkańców Krakowa przeniósł tam swoją siedzibę, powinien też zadbać o komfortowy dojazd do urzędu, szczególnie, że takie sprawy muszą też załatwiać i osoby nie całkiem sprawne, dla których takie spacery to istna mordęga. No cóż, nie wszystkim jednak się wydaje, że tak być powinno, niech gawiedź sobie troszkę wiec pospaceruje, skoro już musi ich odwiedzić.
Ech, szkoda nawet o tym pisać, to co wydaje się być normalne okazuje się w Polsce a wykonalne.
Kończę dzisiejszy wpis tradycyjnymi życzeniami miłego i spokojnego, acz niezbyt ciepłego i całkiem niepogodnego dnia.
Wszystkiego dobrego na całą środę.
.

