
Nie mam nic przeciwko wierze katolickiej, zresztą sama jestem osobą wierząca, ale takie nachalne kupczenie wiarą i narzucanie jej wszystkim Polakom, jest po prostu niesmaczne.
Wcale się nie zdziwię, gdy okaże się, że wiele osób właśnie z tego powodu odejdzie od Kościoła.
W sanktuarium w krakowskich Łagiewnikach dzisiaj, 19 listopada, Chrystusa zostanie uznany „Królem i Panem”. Według biskupów intronizacja będzie oznaczała „uznanie Jego panowania nad całym światem i poddania się Jego prawu”. Obecność w świątyni zapowiedział już prezydent Andrzej Duda.
No, tym razem pan prezydent to już chyba nie będzie klęczał, tylko krzyżem leżał.
Czy Pisi Kościół pozwoli mi jednak wierzyć w Boga tak, jak ja tego chcę, tak jak mnie wychowywali w wierze katolickiej, a nie z konieczności, nachalnie mi narzucanej???
Dekalog bowiem mówi : Jest jeden Bóg, Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.
Ale nigdzie nie mówi, że mamy obowiązek wiary, to właśnie Bóg pozostawił nam dla rozpatrzenia we własnym sumieniu. Jedni wierzą w „naszego” Boga, drudzy nazywają Go innym imieniem, ale to ciągle jest ten sam Wielki i Sprawiedliwy Sędzia naszych sumień i nie nam jest dane ten problem rozwiązywać, po prostu jesteśmy na to za mali i nie jesteśmy bezbłędni, przyjdzie Ten, który nas osądzi i wymierzy nam sprawiedliwość.
Pewnie, że księża z założenia są tymi, którzy mają nas pouczać, tylko……. niestety nasi katoliccy księża (no, może nie wszyscy, ale większość) co innego głosi, a całkiem co innego robi, tym bardziej siejąc zgorszenie pośród ludzi wierzących.
Więc jakim może być taki ksiądz dla mnie wzorcem, skoro widzę, że żyje w wielkiej sprzeczności ze słowami głoszonego przez Jezusa Chrystusa, na które to słowa dzisiaj, z okazji tego święta właśnie się powołuje?
A inna sprawa to właśnie słowa zawarte w Dekalogu, takie po prostu ludzkie, nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż……. Czy oznacza to, że ludzie, którzy teraz twierdzą, że są niewierzący, jednak żyją zgodnie z zawartymi w Katalogu prawami będą kiedyś potępieni? Czym są oni gorsi od tych, którzy mówią „wierzę”, a na co dzień nie przestrzegają nakazanych im Dekalogiem obowiązków?.
A niestety taki jest rozpasany ostatnio Kościół, żyjący dostatnio, często w grzechu, nie skłaniający się do pomocy tych, którym ma służyć.
Tak samo zakłamana jest partia, która w swojej nazwie posiada słowa prawo i sprawiedliwość, ale głosząc na co dzień wielkie słowa Bóg, Honor, Ojczyzna bardzo daleka jest od wprowadzania swoich słów w czyny.
Dlatego dzisiaj jestem bardzo zniesmaczona tym świętem w Krakowskich Łagiewnikach, uważam, że jest to wielkie nadużycie Bożych Praw, tylko dla poklasku i fety, a nie wiedzione są prawdziwymi zasadami wiary.
Pokaz, tłum ludzi, wypasieni biskupi, pięknie i bogato wystrojeni, z tej okazji będą wielkie słowa głosić, a chwilę potem już zapomną, do czego naprawdę zostali powołani, wrócą swoimi wypasionymi furami do swoich wypasionych domów i do codziennych…. nie, nie obowiązków, tylko przyjemności, którymi się na ogół otaczają.
Wszystko to jest o d..ę rozbić. Naprawdę można przestać być człowiekiem wierzącym.
Takie właśnie dylematy w dniu dzisiejszym mnie dopadły, bo zastanawiam się, czy moje słowa nie mogą przez kogoś za bluźnierstwo być uznane, ale mam nadzieję, że Ten Najwyższy odpowiednio moje słowa zrozumie i za nie mnie nie potępi.
Chociaż sama nie jestem osobą bezgrzeszną, więc zgodnie ze słowami Jezusa „kto jest bez grzechu niech pierwszy kamieniem rzuci” nie powinnam innych potępiać, robią to, co uznają za stosowne, ale wcale nie podoba mi się to, że sami błądząc, śmią innych pouczać.
Zresztą wykorzystywanie swojej wiary do celów, jak najbardziej komercyjnych, jest tym bardziej podłe i małostkowe, z prawdziwą wiarą, która niektórzy głoszą, nie współgra.
Na pewno wiecie, kogo mam na myśli i to mnie właśnie przeraża, że wiarę do takich nizin skierowują.
Przeczytałam ostatnio wspaniałą myśl wielkiego pisarza Marka Twaina:

Mam tylko jedno pytanie: a co będzie, gdy takim politykiem będzie pani poseł Pielucha????? 🙂 🙂 🙂
Wczorajszy dzień przeminął mi na niewielkim spacerku, albowiem znów była naprawdę piękna. słoneczna pogoda, nawet można było sobie można chwileczkę na ławeczce przysiąść.
Potem miałam krótką wizytę VIP-a, no i zaraz zrobiła się ciemna noc.
Zwiodła mnie ta czerń za oknem, bo zamiast o 22-giej, gdy jest już tańszy prąd, włączyć pralkę, zrobiłam to o godzinę wcześniej, po prostu źle na zegarek spojrzałam, trudno, będę miała nieco droższe pranie 🙂
Spałam nawet całkiem dobrze (fakt, wczoraj rano znów napoiłam się moim Nimesilem, który jest zbawieniem dla moich kostek), ale obudził mnie już niestety mglisto – ponury dzień, niestety z mżawką. Dobrze, że tylko dzisiaj muszę zrobić malutkie zakupy niedaleko domu, zresztą….z cukru przecież nie jestem, nie rozpłynę się.
No to co? spokojnej soboty życzę, dużo dobrego humorku przy takiej pogodzie na pewno każdemu się przyda.