Minęła smutna dla mnie sobota. Zapaliłam świeczkę mojej Mamusi i …wspominałam.
Wtedy, 19 Listopada 1960 roku też była sobota.
Tatuś siedział przy Mamy łóżku całe popołudnie, bo Mama straciła przytomność około 14-stej, trzymał Ją za rękę i śpiewał Jej piosenkę : Trawka zielona, raz, dwa, trzy, On i Ona, raz, dwa, trzy, rozweseleni, raz,dwa, trzy, rozanieleni, raz, dwa, trzy.
Wyobrażałam sobie, jak bardzo smutno było Tacie w tych godzinach, doskonale wiedział, że to już koniec.
Tata przyprowadził mnie do łóżka Mamusi, gdy Ta jeszcze oddychała, już bardzo wolno, już z wielkim trudem, ale pamiętam ostatnie Jej tchnienie, ostatni oddech. Nie rozumiałam do końca tego, co właśnie się stało, ale instynktownie wiedziałam, że nastąpiła jakaś niewyobrażalna tragedia, widziałam zapłakanego Tatę, Babcię i Rodzeństwo, widziałam smutnych sąsiadów, którzy przychodzili Ją zobaczyć.
A Mama leżała pięknie ubrana w swojej balowej sukni, którą sobie przywiozła z Paryża, szyję otulaną miała etolą z futerka, Jej długie włosy były rozpuszczone, lekko same się falowały, minę miała już spokojną, lekko uśmiechniętą, widać, że już nie cierpiała. A koło Niej było mnóstwo pięknych kwiatów, które przynosili znajomi i Rodzina, Przy głowie Mamusi leżały wszystkie moje lalki i moje misie, które Jej przyniosłam i pięknie koło Niej poukładałam……
Bardzo smutne to wszystko było.
Mamusia pośród tych kwiatów wyglądała jak prawdziwa Królowa, leżała w domu 4 dni, w zimnym pokoju, w którym zakręcono kaloryfery, spędziłam z Nią wtedy sporo godzin, wciąż jednak nie rozumiejąc, czemu nie chce się ze mną bawić tymi lalkami i misiami.
Wczoraj siedziałam wieczorem w nieoświetlonej kuchni, na kanapie i tak jak wtedy Tatuś, śpiewałam sobie „trawka zielona raz dwa trzy”i płakałam.
Wspomnienia zawsze są bolesne, ale także i wzruszające.
Tej nocy nie za bardzo dobrze spałam, może to ten wczorajszy dzień tak bardzo mnie wzruszył????
Swoją drogą, znów kostki bardzo mi w nocy dokuczały, koniecznie muszę łyknąć sobie następną porcję Nimesilu, tym bardziej, że dzisiaj mam gościa na obiedzie i muszę być sprawna, by wszystko smacznie przygotować.
Kończę więc już ten blog, bo czas ucieka, trzeba zabrać się za robotę.
Życzę przyjemnej niedzieli
