Dzień Niepodległości Polski

Nie damy  odebrać sobie  tego święta żadnej partii, żadnemu stronnictwu politycznemu.
Dzień Niepodległości jest świętem nas Wszystkich Polaków, bez względu na polityczne poglądy, bez podziału na wierzących, czy nie wierzących,, „lewaków|”, czy „nie lewaków”, bez względu na podział na tak zwanych Polaków lepszego, czy gorszego sortu.
Dzisiaj Wszyscy jesteśmy równi i dzisiaj Ojczyzna Nas Wszystkich  dzisiaj wzywa do świętowania.
I wielkim, delikatnie mówiąc, nietaktem jest wyróżnianie siebie i swoich poglądów w tym dniu, haniebnym jest dodawanie sobie ponadnormalnych praw w naszym państwie, równocześnie dyskryminując przeciwników.
Nie ma ludzi gorszych, czy lepszych, WSZYSCY JESTEŚMY POLAKAMI, szczególnie w tym pięknym i jakże dla nas ważnym dniu.
Dlatego cieszmy się, że odzyskaliśmy wolność, że możemy żyć w wolnym i szczęśliwym kraju, chociażby ktoś na siłę tę Polskę chciał nam zmieniać.
Dzisiaj szczególnie nie zgadzamy się na hucpę i polityczną antydemokratyczną postawę obecnie rządzących. Oni nie  są wcale, jak im się to wydaje, panami Polski, oni są  tylko i wyłącznie wykonawcami woli ludzi, ale  nie ich poddanym, tylko tymi, którzy ich wybrali do reprezentowania naszych praw.
I musimy rządzącym stale to przypominać, aby nie dopuszczać do następnych prób zawłaszczania Polski.
I nie możemy w tym dniu się smucić, przeżywać raz jeszcze wszelkie tragedie dziejowe, jakby chciała tego partia PIS, mamy się cieszyć, radować, bo w tych tak bardzo niebezpiecznych czasach, własny dom jest bardzo ważnym dla nas miejscem i nie możemy pozwolić na to, by błędną polityką doprowadzić do jego upadku.
Polska będzie taka jak dotychczas – będzie DOMEM WSZYSTKICH POLAKÓW. I  tak niech to pozostanie.

Wczoraj w pracy miałam bardzo przykrą sytuację, która wywarła na mnie duże wrażenie. Otóż miałam pacjenta, młodego Algierczyka, który trzy lata temu uległ poważnemu wypadkowi samochodowymi i na jego skutek, doznał trwałego urazu mózgu. Przykro było patrzeć na tego chłopaka, z którym nie można było  nawiązać żadnego kontaktu, przecież przed nim jeszcze pewnie pozostaje długie życie, które on spędzi jako roślinka, przywiązany do łóżka.
Badanie u tego chłopca było bardzo utrudnione, ale daliśmy sobie radę, tylko pozostał we mnie ten żal na nieszczęśliwy los kogoś, po którym rodzice i rodzina na pewno pokładali wielkie nadzieje, który mógł mieć normalne życie, rodzinę, dzieci, a tymczasem pozostaje mu tylko życie w wegetacji, bez możliwości normalnej egzystencji. Patrząc na takie nieszczęście, a przecież nie jest to odosobniony taki przypadek, należy Bogu codziennie dziękować, że  mogliśmy rano wstać, uśmiechnąć się do najbliższych, możemy pracować i odpoczywać, a każdy ból, który nam nieraz doskwiera, jest niczym w porównaniu z cierpieniem innych biednych, naprawdę chorych ludzi.

Ciekawy komentarz dostałam wczoraj w moim blogu, otóż Ktoś napisał, że podoba mu się mój blog, bo napisany jest ciekawie i z pełnym zaangażowaniem i w związku z tym zostałam zaproszona do blogowej społeczności Najlepsze Blogi.
Oczywiście skorzystałam z zaproszenia i zarejestrowałam swój blog w tej społeczności i…zobaczymy co dalej. Mam nadzieję, że zwiększy się liczba moich Czytelników, ale trochę się obawiam, czy podołam takiemu wyzwaniu. A może jest to troszkę i kokieteria z mojej strony?

Znalazłam wczoraj na necie fajny mem:

Rzeczywiście, sama uległam wczoraj pokusom zakupów „jak na wojnę”, a przecież dzisiaj jest normalny dzień, no prawie normalny.
Ale obojętnie, czy to dzień świąteczny, czy nie, trzeba śniadanie, obiad i kolację zjeść, więc coś tam w lodówce musi wylądować.
A swoją drogą, gdyby ktoś nieopatrznie zasiał taką paniczną wiadomość, że wojna tuż, tuż, ludziska w tych wszystkich marketach pewne by się zatuptali na śmierć.  I znów pozostały by puste półki w sklepach, pewnie ani musztardy, ani octu na nich też nie znaleźlibyśmy.
Życzę więc raz jeszcze pokoju i spokoju, bez żadnych hiobowych wieści o wojnach, czy innych zagrażających nam kataklizmach.
Dzisiaj po prostu odpoczywamy!!!!  🙂  🙂 🙂

Pisowskie święto


Dzisiaj jest ważny dzień świąteczny dla ludzi Lepszego Sortu. Dzisiaj wszystkie pisiory obchodzą Dzień Niepodległości.
Czemu akurat dzisiaj? Oczywiście wiadomo, dzisiaj jest 10 – ty dzień miesiąca , czyli dzień następnej smoleńskiej miesiączki.
No to Pis wymyślił sobie, że skoro oni są lepszego Sortu  to jakoś muszą się od tej reszty  plebsu czymś odróżnić i przy okazji dzisiaj obchodzą  także i Dzień Niepodległości.
Dwa w jednym,, czyli podwójnie ważny dzień, ale się będzie działo dzisiaj w Warszawie, pisiory będą górą!!!!!!
To nic, że prawdziwe. Święto Niepodległości jest zazwyczaj 11 listopada, ten pozostawili dla ludzi Gorszego Sortu, niech się gawiedź wtedy cieszy.
Nie dziwi mnie to wcale, bo przecież w zwyczaju jest przywłaszczanie przez tę partię wszystkich Świąt, więc na przykład 1 maja będą pewnie  obchodzić np 10 maja, a Święta Bożego Narodzenia pewnie 10 stycznia, a może 10 grudnia, kto wie?
Tylko czy św Mikołaj w tych zamianach się połapie? Oj tam, oj tam, już oni nawet Świętego Mikołaja  na pisowską modłę przerobią.

Ale co mi tam, niech sobie obchodzą co chcą i kiedy chcą, wcale mnie to nie wzrusza, bo przecież głupota może tylko ci najwyżej porażać, ale pomału zdążyliśmy się do takich wariactw przyzwyczajać.

Dzisiaj mamy już czwartek, a więc przed najbliższym weekendem trzeba zrobić zakupy, żeby niczego nam nie zabrakło do jedzonka. Zresztą w sobotę chyba sklepy będą normalnie otwarte, w niedzielę jeszcze póki co też, bo jeszcze PIS nie przeprowadził, jak zamierzał, zakazu sprzedaży w niedzielę, więc będzie czas na uzupełnienie  ewentualnych braków.

A święty Marcin na białym koniu jedzie, więc jutro może sypnąć śniegiem, wcale nie jest to wykluczone, bo temperatury oscylują gdzieś około 0-2 stopni, więc białe płatki z nieba mogą się  jutro nam posypać.
Co prawda już od kilku dni gdzieś tam deszcz ze śniegiem się już w Polsce pokazywał, nawet słyszałam, że  i w Stolicy śnieg padał, na szczęście jeszcze Kraków omijał, ale…. kto wie, kto wie.
Ciekawa jestem, jak „mój park” w zimowej szacie będzie wyglądał, natychmiast to sfotografuję i w moim blogu udokumentuję, ale oby nie było tak to szybciutko, bo ślizgawicy i mokrego śniegu nienawidzę.
I znów Uleczku nie zjem jutro święto – Marcińskiego rogala :-(. A tak się w zeszłym roku zapewniałam, że już  za rok na pewno…. i nic z tego znów nie wyszło.
Może na następny rok doznam tego szczęścia??
Podobno gdzieś w Krakowie jest cukiernia, gdzie te Święto- Marcińskie rogale wypiekają, ale po pierwsze nie wiem dokładnie gdzie, a poza tym, czy one na pewno będą prawdziwe, nie podrabiane? Bo Poznań ma chyba patent na te wyroby, ale jeżeli się ktoś postara i prawdziwego cukiernika rodem z Poznania zatrudni w innym miejscu Polski, możliwe, że te wypieki nabiorą ogólnopolskiego zwyczaju tego szczególnego dnia roku.
Póki co, muszę obejść się ze smakiem. Pomna kłopotów, jakie sobie sprawiłam zeszłego roku, gdy chciałam odebrać w Krakowie przesyłkę z takim rogalem, wysłaną przez nieuczciwego, jak się okazało poznańskiego cukiernika, w tym roku zaniechałam takich nierozsądnych  pomysłów.
Mogę tylko sobie wyobrazić ich wspaniały smak i zapach i…….. na tym pozostanę.

Życzę całkiem przyjemnego czwartku, chłodnego raczej, na szczęście jeszcze wciąż bez śnieżnych opadów.

wyborcza róża

 

Ta róża z serduszkami jest dla……..  nie, nie dla nowego prezydenta USA Donalda Trumpa, ale oczywiście dla mojej Kochanej Uleczki,  w dniu naszego środowego spotkania.
Miliony serduszek posyłam Ci z Krakowa Uleczku, a każdy z nich zawiera milion całusków dla Ciebie.
No i słoneczka na najbliższe dni Ci życzę, bo znając Ciebie, pewnie znów gdzieś na te wolne dni powędrujesz……..
Trzymaj się cieplutko i pomyśl czasami także i ciepło o mnie. 🙂 🙂 🙂

USA jest w szoku, wygrał populistyczny Trump. Od razu naobiecywał wiele, czy z tego się wywiąże?
Te wybory były trochę wyborem między dżumą i cholerą, żadna z tych opcji nie była rewelacyjna.
Sercem byłam po stronie pani sekretarz Clinton, może dlatego, że obawiam się nieco porywczego i „zwariowanego” Trumpa. Z jednej strony mamy niezrównoważonego prezydenta USA, z drugiej zaś również niezrównoważonego prezydenta Rosji…… co z takiej wybuchowej mieszanki może się narodzić?
Strach pomyśleć, gdy człowiek do głowy przybiera sobie najczarniejsze scenariusze, może jednak do jakiejś strasznej katastrofy nie dojdzie…..
Zdumienie i obawy ogarniają cały świat, Kraje Europy nie znają teraz przyszłości porozumienia między nimi, a Stanami, ale..
Właśnie ale……. Co innego mówi się podczas  kampanii wyborczej, co innego  wykonuje się, pełniąc już stanowisko, jakże przecież ważne dla całego świata, bo co tu mówić, to USA w sumie rozdaje karty tego światy i wszyscy jednak z takim głosem się liczą.
Ano, przeżyjemy, zobaczymy. Już po wyborach słowa Trumpa nie były już tak bardzo kontrowersyjne, jego głos brzmiał spokojnie i obiecująco.
Ale my już wiemy z własnego podwórka, jak obietnice przekładają się potem na samo rządzenie.

Z własnego, mojego prywatnego podwórka:
Wczoraj był znów przepiękny i ciepły dzionek, aż zaskakująco piękny, tym bardziej, że wczesny poranek wcale tego nie obiecywał.
Był nawet taki moment, że po powrocie z pracy, przysiadłam chwileczkę na ławeczce w parku.
Pewnie, że ławeczki były puste, nie ten sam widok , co jeszcze miesiąc temu, ale…
Kilka osób też jednak dał się skusić, aby chwilkę odpocząć.
Zamówiłam sobie kilka dni temu przez internet filtry do mojego czajnika Britta. Kiedyś usiłowałam kupić taki w Tesco, ale okazało się, że one pasują tylko do dzbanków Britta, a nie do czajników. Na szczęście Darka pomogła mi znaleźć odpowiednią stronę i….przysłali mi aż 6 takich wkładów, będę miała przynajmniej pół roku bez zmartwień o dobrą wodę, bo jeden filtr wystarcza na mniej więcej jeden miesiąc. Zresztą na dzbanku jest odpowiednia skala, pokazująca, jaki procent zużycia filtru już nastąpił, więc pokaże mi też moment, gdy przyjdzie czas na ponowna jego wymianę.
Co prawda miałam przesyłkę mieć dostarczoną do domu, ale widocznie nie było mnie w momencie, gdy przyniósł ją kurier, więc pozostawili mi w drzwiach awizo do najbliżej położoną  ode mnie poczty, na ul Królewskiej.
Trochę się dziwię, że umieli powiadomić mnie sms-em o tym, że pozostawiono mi awizo, a nie potrafił się kurier ze mną skontaktować kiedy będę w domu, by odebrać przesyłkę. No, ale……
Pojechałam więc z pracy prosto na pocztę, na szczęście przesyłka nie była ani duża, ani ciężka i jakoś ją do domu przytargałam.
Ale tak tym wszystkim byłam zaaferowana, że….zapomniałam nadać Lotka. Trudno, odłożę wygraną miliona na następne losowanie :-).
Oczywiście poczta była  „unowocześniona”, to znaczy nie stoi się beznadziejnie w kolejce, pobiera się tylko swój numerek i grzecznie czeka się na stołeczku kiedy do odpowiedniej kasy będziesz zawołany. Myślę, że to doskonały pomysł, już coraz więcej urzędów pocztowych w ten sposób obsługuje klientów. Bo nie ma nic gorszego, niż przeskakiwanie z nóżki na nóżkę, stojąc w miejscu, w kolejce.
Czeka mnie jeszcze jedna wizyta w urzędzie, niestety ważność mojego dowodu osobistego  dobiega końca, muszę go więc wymienić na nowy, bo bez niego nic w innych urzędach nie załatwię.
Na całe szczęście byłam niedawno u fryzjera, więc śmiało mogę sobie zrobić fotkę, na której będę podobna do ludzi.
Chociaż wczoraj koleżanka śmiała się, że na tych nowych dowodach osobistych każdy na zdjęciu wygląda tak, jakby był na umieszczony na liście gończym.
Trudno, wyjdę na zdjęciu, jak wyjdę i tak muszę sobie tę sprawę załatwić i już.

Życzę wszystkim bardzo przyjemnej i spokojnej środy I nie martwcie się za bardzo : BĘDZIE DOBRZE !!!!

a propos……..

 

Zalecam przeczytanie tego felietonu.

http://kobieta.wp.pl/chore-i-porzucone-te-dzieci-umieraja-bez-rodzicow-6055660017165441a

Niedawno czytaliśmy o wyrodnych matkach, które odbierały z Domu Dziecka porzucone wcześniej przez nie dzieci tylko po to, by otrzymać 500 zł na takie dziecko, było wreszcie za co pić, a dziecko? Cóż, ono było mało ważne przecież dla tych matek, grunt, że mamona była.
Teraz będzie w pewnym sensie „powtórka z rozrywki”, matki – alkoholiczki, bo w dużej mierze to one właśnie rodzą te nieszczęśliwe, chore  dzieciaczki, dla 4000 zł urodzą „potworka”, którego i tak potem porzucą, bo nie o to chodzi, by się nim opiekować, ważne, że forsa do kieszeni wpadnie i znów będzie następna balanga. A ile takich dzieci można urodzić? no co rok to prorok, przecież i tak wychowywanie ich spadnie na ramiona nas, podatników.
Straszne to, wydaje się, że niemożliwe, a jednak…….
Zresztą resztę dowiecie się z tego artykułu.

No i jeszcze jeden „pisowski kwiatuszek”, wydaje się niemożliwe, żeby ktoś tak myślał, a jednak….

Dotąd obowiązywał kanon: „Myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia, ani godziny”, a tu masz, okazuje się, że dbając o higienę….. grzeszysz.
Nie wiem tylko, czy płakać, czy się śmiać na takie dictum, bo to aż nie możliwe, żeby ktoś tak myślał.
No i tu mam pytanie do mojej wiernej pisowni Czytelniczki, czy też się nie myje, żeby nie grzeszyć???
No to tylko należy współczuć otoczeniu, w którym przebywa……
A tak swoją drogą, czy ktoś w pisie wymyślił konkurs pod tytułem największy idiota roku??  Bo to tak co najmniej wygląda, co kto tam nowego wymyśli w coraz większą paranoję wpada!!!!!!
Teraz już rozumiem, czemu pisowcy zalecają kobietom nosić tylko szerokie majty, a nie figi, czy nie daj Boże stringi. Oni uważają (jak widać powyżej), że to się wietrzy a nie myje!!!!!

Jednym słowem PIS – Partia Idiotycznych Szaleńców, bo tylko tacy mogą mieć takie „świetne pomysły”
Oj Kryśka P!!! wymyślaj szybko następny nonsens, bo wyraźnie ktoś w Pisie dybie na twoją palmę pierwszeństwa w   dyscyplinie  „królowa idiotów”.

Następny pisi nonsens? proszę bardzo, oto on

http://kobieta.wp.pl/polkom-grozi-zakaz-antykoncepcji-projekt-trafil-wlasnie-do-sejmu-6042676916302465a

Kobiety, które idą do łózka z mężczyzna powinni wiedzieć, że za 9 miesięcy może pojawić się dziecko, więc należy stosować seksualną wstrzemięźliwość, więc w związku z tym  sejm chce wprowadzać zakaz używania środków antykoncepcyjnych pod karą więzienia!!!!!!!
Tylko „po Bożemu” i tylko w celu prokreacji…… świetny pomysł, ciekawe tylko dlaczego niektórzy posłowie Pisu rozwodzą się dla kochanek, albo wynajmują prostytutki, które ich potem szantażują.
No tak, Wielki Wódz nie rozumie co to znaczy zdrada, bo nigdy żadnej kobiety nie miał, więc takie absurdalne pomysły może w życie wprowadzać.
A plemniki?……… można przecież używać samemu do woli, bo plemnik to jeszcze (chyba) nie dziecko, chociaz kto wie, do jakiego następnego „genialnego” pomysłu jeszcze pisowcy dojdą? W każdym razie, rozwód według na przykład pana Kurskiego nie jest powodem, aby przyjąć Komunię świętą. Cóż, są równi i równiejsi, tylko czy Pan Bóg, w którego oni tak „gorliwie” wierzą  też jest takiego samego zdania?????
Średniowiecze? chyba jeszcze gorzej…..
Ludzie, trzymajcie mnie, albo…obudźcie, przecież to wszystko tylko mi się śni…….
Czy też macie podobne sny jak ja????

A poza tym, czy na pewno wszyscy dobrze się czujemy??????????????
Raczej tak, to tylko niektórym woda sodowa do głowy uderza!!!!
A ja tylko będę takie kwiatki udostępniała, (czy się to komuś podoba, czy nie), może akurat komuś klepki wskoczą na odpowiednie miejsce i otworzą szeroko oczy???? Przecież ten cały katolicyzm uprawiany przez pisowców to istna farsa!!!!!!

A dzisiaj mamy już wtorek. Ten tydzień będzie krótszy, bo w piątek jest Święto Niepodległości.
Oczywiście PIS wymyślił sobie, że przeniesie to święto  o jeden dzień wcześniej, czyli będziemy mieli aż dwa Dni Niepodległości, rządowe –  10 listopada, obchodzone szumnie wraz z miesięcznicą smoleńską i takie jak należny, normalne, czyli dla Polaków  Gorszego Sortu, obchodzone 11 listopada.
A co, nie możemy sobie zdublować święta? Francja obchodzi jeden Dzień Niepodległości, USA też, a my będziemy lepsi i aż dwa dni będziemy świętować.
Tylko niestety, skoro rząd  chce obchodzić  Dzień Niepodległości wcześniej, dlaczego nie zrobił go też dniem wolnym od pracy??????

Wstał właśnie przepięknie zapowiadający się wtorek. Słoneczko od samego rana wesoło przyświeca, napawa optymizmem, że jednak może nie będzie aż tak źle???
Dobrego dnia Kochani

wszystko co miłe, szybko się kończy

 

 

Niestety, to już koniec weekendu, koniec laby, zaczynamy nowy tydzień.
Tylko jakoś jesieni ciągle nie jest dosyć, po sobotniej, pięknej pogodzie wczoraj lało, było zimno i paskudnie.
Mimo to, w moim Parku Krakowskim znów urzędowali rycerze, dzielnie staczali boje, szczekając głośno mieczami, uderzającymi o zbroje.
No cóż, młodzi, mieli w sobie tyle werwy, pogoda nie straszna im była, jak na prawdziwych wojaków przystało.
No, ale przynajmniej coś ciekawego w Parku się działo, bo jakoś sennie i ponuro jest tam ostatnio.
Oczywiście nie było tych tracków z jedzonkiem, to nie ta pora, trzeba z tym do lata poczekać, ale kilku gapiów przystawało i przyglądało się tej „zajadłej walce”, tylko któremuś ze spacerujących piesków taka walka się nie spodobała, zaatakował wojaków, dopiero właściciel musiał pieska na bok odciągnąć i chyba mu wytłumaczyć, że ta walka to tylko na niby.
Bardzo cieszyłam się wczoraj, że nie muszę nosa z domu wyściubiać, nawet zdjęcia wojaków robiłam przez okno, bo walka trwała akurat na przeciwko mojej kamienicy.
Jak pisałam, było zimno i wcale nie chciało mi się nigdzie wędrować, zresztą nie miałam na to zbytnio czasu, bo miałam przecież gościa na obiadku.
Ugotowałam rzeczywiście przepyszny rosół, który podałam z kostką grysikową. Od razu przypomniały mi się dziecinne lata, bo właśnie bardzo często rosół z taką kostką u nas w domu podawano. A sprawa jest bardzo łatwa do zrobienia, trzeba tylko zagotować szklankę wody z odrobiną soli i wymieszać z drugą szklanką wody z rozpuszczonym nim grysikiem (około pół szklanki), pogotować 10-15 minut, aż grysik nabierze odpowiedniej konsystencji, dodać do tego łyżeczkę masła i pokrojoną drobno natkę zielonej pietruszki i wszystko to wylać na głęboki talerz, przepłukany zimną wodą i pozostawić aż do zastygnięcia. Gdy grysik jest już twardy, kroi się go w kosteczkę, wykłada na talerz i zalewa gorącym rosołem. Mówię Wam, pycha!!!  Ma troszkę jednak inny smak, niż typowy rosół z makaronem.
Mięso z rosołu (pręgę)  pokroiłam w plastry, położyłam na talerzu obok malutkich ziemniaczków , posypanych koperkiem (takie ziemniaczki można kupić w Tesco, smakują jak nowe ziemniaki), dodałam mini marchewkę ugotowaną na parze i polaną odrobiną masełka  no i oczywiście mięsko polałam sosem chrzanowym. Jedzenie iście królewskie. Pyszne i dietetyczne, zdrowe.
Gdy nasze brzuszki nieco odpoczęły, zrobiłam  nam po filiżance  kawy z mlekiem i podałam do tego szarlotkę, tym razem już, nie na gorąco z lodami, jak kiedyś, bo i pora roku na lody jakoś nie kusiła.
Co prawda jeszcze przed południem miałam jedno całkiem niepodziewanego „gościa”, który jednak nie doznał zaszczytu odwiedzenia  progu mojego mieszkania. Jakiś młody mężczyzna, co prawda przedstawił mi się przez domofon nazwiskiem i imieniem, chciał mnie nawracać na jakąś inna wiarę i chciał mi tłumaczyć sprawy, które są trudne podobno do zrozumienia. O, nie ze mną takie numery panie X, ja już jestem na tyle słusznego wieku, że wiele rzeczy już zrozumiałam i nikt mi w głowie zawracać nie będzie. A poza tym nikt obcy nie będzie się mi po moim mieszkanku kręcił, nie ma takiej możliwości!!!! Moje mieszkanie dostępne jest tylko dla osób, które znam i lubię, w dodatku nie boję się, że mi mieszkanie opędzlują.

Ale oczywiście VIP jest zawsze bardzo miło u mnie widziany i dlatego popołudnie minęło nam szybciutko i bardzo milutko, mam nadzieję, że VIP jest podobnego zdania?

Niestety, niedziela doszła już swojego kresu  i trzeba było iść spać. Jedno co jest pewne, że śpię w moim nowym mieszkaniu jak suseł, w dodatku chodzę o wiele wcześniej spać, niż dawniej, na starym mieszkaniu i dłużej śpię. Może jest to zasługa braku żył wodnych w mieszkaniu (w starym niestety wiem, że w moim pokoju jednak były), może też i cisza za oknem (rzadko przejeżdża tędy auto), ale śpi się znakomicie. Co prawda zdarza się, ze w nocy czasami się przebudzę, ale prawie natychmiast zasypiam z powrotem, nie ma żadnego nocnego łażenia po mieszkaniu, a przecie  nawet wtedy przynajmniej nikomu bym nie przeszkadzała.
Dzisiaj wstał nieco ponury poniedziałek. O słonku raczej nie ma co marzyć, grunt, że deszcz nie siąpi.
Czy doczekamy się jeszcze tej jesieni takiego pięknego i słonecznego dnia, jaki był w sobotę?
Wątpię, bo to  sobotnie ciepełko związane było z Halnym, który sobie przez kilka dni wiał, a ten wiatr zawsze ocieplenie przynosi.
Trzeba przygotowywać się teraz  na chłodne dni, tym bardziej, że prognozy na rychłą, bardzo mroźną zimę są niepokojące.
Ale nie martwmy się już na zapas.
Miłego poniedziałku i wspaniałego całego tygodnia życzę

wczoraj była cudowna sobota

Wielką niespodziankę zrobiła nam wczoraj Pani Jesień, było tak pięknie, a przede wszystkim słonecznie i bardzo cieplutko.
Taka jesień bardzo lubię, od razu humor się mi polepszył.
Co prawda rano tych stopni Celsjusza była niewiele, ale około 11 – stej wyraźnie się ociepliło, i to nawet diametralnie temperatura się zmieniła na korzyść.

 

Oczywiście ja, niewierny Tomasz, nie dowierzając już pogodzie, która ostatnio nas bardzo zwodziła, ubrałam się za grubo, po drodze musiałam ściągać z siebie i szalik i czapkę ,  swetra się nie dało zdjąć, no przecież nie mogłam robić sensacyjnego striptizu na środku ulicy 🙂
Zrobiłam sobie malutki spacer wspominkowy, szłam wzdłuż ulicy Lea, obok mojego liceum, do którego kiedyś uczęszczałam, ale nie powiem, żebym miałam jakieś w związku z tym wzruszające momenty, niezbyt dobrze akurat tę szkołę wspominam, zresztą chodziłam tam tylko od ósmej, do dziesiątej klasy, jedenastą klasę i maturę ukończyłam już w całkiem innym liceum, po prostu zostałam zmuszona do przejścia do innej szkoły, co wyszło mi tylko na korzyść. W nowej szkole nie miałam żadnych kłopotów z nauką i całkiem dobrze maturę zdałam. Ale to już była bardzo, bardzo dawno temu, nie warto więc nawet o tym wspominać.
 Właściwie to w planie miałam wizytę w Lewiatanie na ul. Królewską (jakoś bardzo ostatnio tę sieć polubiłam, może przez te dobrze zapalające się zapalniczki?), ale w sumie okazało się, że jest on akuratnie w remoncie. Więc spokojnym, powolnym kroczkiem, poszłam sobie na plac przy ulicy Lea, na którym ongiś, pracując jeszcze w niedaleko oddalonym od  niego Szpitalu Kolejowym, robiłam często zakupy. Czyli znów odwiedziłam takie stare, wspominkowe kąty.
A potem, w ramach odpoczynku, poszłam sobie do piekarni – cukierni Buczka, gdzie kupiłam chleb i usiadłam przy stoliku przy bardzo pysznej kawusi.
Po kawusiowym relaksie, obciążona już zakupami, poczłapałam wolniutko do domu. Już nieraz myślałam, że powinnam sobie kupić taką torbę na kółkach na zakupy, przynajmniej nie musiałabym wtedy dźwigać, tylko ciągnąć za sobą wózek z wiktuałami.
A ponieważ mam dzisiaj na obiedzie gościa – V.I.P -a, więc już wczoraj ugotowałam sobie rosołek, a na drugie podam sztuka -mięs (lubię to słowo) z sosem chrzanowym i do tego gotowaną marchewkę. Śmiało dzisiaj mogę podać menu, bo V.I.P już jest wcześniej poinformowany o tym, co kuchnia Ewusi dzisiaj poleca. Gotowane mięsko, mniam, pycha, mam nadzieję, że i moje brzusio też go polubi. A sos chrzanowy? Troszkę ostrości od czasu do czasu kiszeczkom nie zawadzi. W sumie można rzecz, że obiad będzie dietetyczny!.
Za to wieczorem oglądnęłam sobie wreszcie do końca ten film na Iptaku „Bez mojej zgody” W jakim wielkim byłam błędzie, zaczynając oglądać ten film. Okazało się bowiem, że dziewczynka podjęła taką decyzję, bo……. o nie, nie napiszę dlaczego tak, a nie inaczej postępowała, bo naprawdę ten film jest zaskakujący i godny oglądnięcia.
Film, mówiący nie tylko o miłości, ale o przyjaźni, lojalności, o naprawdę ciężkich sytuacjach rodzinnych, w których czasami wbrew sobie i wbrew logice trudno podejmować jest kluczowe decyzje, jest naprawdę bardzo poruszający i zmuszający do refleksji.
A wieczorem zaczęłam na Iptaku oglądać też bardzo interesujący film „Oszukana Changeling” – niestety, przyznam się bez bicia, przysypałam. Może dzisiaj uda mi się dokończyć ten film oglądać. Jest to historia opisana na faktach autentycznych, dziejąca się w Los Angeles  u schyłku  lat dwudziestych ubiegłego stulecia.
Samotnie wychowującej matce nieletniego syna porywają dziecko. Chłopak odnajduje się po kilku miesiącach, ale mimo, że wszyscy, łącznie z dzieckiem wmawiają jej, że jest to jej syn, ona doskonale zdaje sobie sprawę, że jest oszukiwana, że jest to całkiem obce dziecko, tylko nie może znaleźć nikogo, kto pomógłby wyjaśnić jej tę dziwną zamianę. Byłam bardzo zainteresowana przebiegiem akcji tego filmu, niestety godzina była zbyt późna i sen mnie zmorzył i nie znam  całego przebiegu akcji, więc tym bardziej, z wielką przyjemnością ten film muszę sobie dokończyć. Może tym razem uda mi się dojść do jego końca??

Dzień niepodobny do dnia….dzisiejszy jest już smutny, deszczowy, paskudny.
Na szczęście dzisiaj nie muszę nigdzie z domu wychodzić, zresztą i tak bym nie zdążyła, bo zaraz zabieram się za przygotowywanie obiadku.
Gdy mój gość przyjdzie około godziny 14-tej, wszystko musi już być gotowe, gorące i …….smaczne.
Właściwie to bardzo dobrze, że będę miała gościa na obiadku, dla siebie samej gotuje się z mniejszym entuzjazmem.

A więc dzisiaj znów nie będę pisała o polityce, szczególnie, że jedna z moich Czytelniczek wyraźnie się złości na moje wpisy, czy mam więc jej na złość w takim razie zrobić?
Nie, to nie jest wcale wpisywane na złość, po prostu takie jest moje zdanie na temat obecnej polityki i z tego co wiem, większości moich Czytelników też, a zresztą raz jeszcze podkreślam, to jest mój blog i wpisuję w niego to, co uważam za słuszne, zawsze przecież można przestać go czytać, skoro się komuś on nie podoba, prawda?
A dopóki jest w Polsce tak, jak jest, będę to krytykowała i  B A S T A !!!!!

Życzę przyjemnej niedzieli, może deszcz  dzisiaj potem przestanie jednak chlupać??

niepolityczna sobota

 

 

 

 

Nie będzie dzisiaj nic o polityce.
Może tylko jedno, jedyne zdjęcie, nawet bez mojego komentarza przekonana tych nieprzekonanych, że dobrze nie jest?

Ale każdy uważa to, co uważa, nawet może uznać, że czarne jest białe.
Pozwalam mu, a raczej w tym przypadku jej wierzyć, tylko bardzo proszę, niech przy okazji nie krytykuje moich poglądów, też mam do nich prawo.

Wczorajszy dzień przeleciał mi nieco sennie. To znaczy wtuliłam się pod kocyk, aby pooglądać sobie jakiś serial i….starym zwyczajem zasnęłam.
Miałam co prawda wczoraj nawet gości, przyszła najpierw Olcia, potem Pola z koleżanką, ale co tu długo można ze starą ciotką rozmawiać.
Postukały chwilkę w telefony, akurat temu się nie dziwię, bo sama to robię, gdy gram w Pokemony, z tym, że one zajęte były głownie esmsami i…sobie poszły.
Wcale przez to krzywda mi się nie działa, nawet już przyzwyczaiłam się do tej mojej samotności. Przecież już pisałam, że ja sama ze sobą się nie nudzę, w najgorszym przypadku troszkę się zdrzemnę.
Fakt, pora roku jakoś sennie na mnie wpływa, w ciągu roku nigdy tyle nie śpię w dzień, ale przecież tak strasznie szybko ciemno za oknem się robi, sama myśl wtedy się narzuca, ciemno – no to trzeba iść spać.
Dzisiaj wstała (o dziwo) słoneczna sobota. Trzeba więc się ciepło ubrać, upałów wszak już nie ma, teraz jest temperatura około 4 stopni Celsjusza, ale w południe może nieco „skoczyć” w górę, no i trzeba się troszkę przewietrzyć, a przy okazji jakieś niewielkie zakupy porobić.
A nuż ktoś jutro na obiadek wpadnie??? 🙂
A co potem będę porabiała? Pewnie troszkę pooglądam TV, trochę pobuszuje po internecie, najwyżej chwilkę się zdrzemnę……. coś tam na jutrzejszy obiadek przygotuję i znów sobota mi jakoś zleci.
Nie lubię tych jesiennych popołudni, są senne i beznadziejne. O godzinie 17 – tej jest już całkiem ciemno……
Nie będę się dzisiaj rozpisywała, zresztą specjalnego tematu nie mam.
Zaczęłam wczoraj oglądać jakiś film na Iptaku, nawet ciekawy, ale troszkę smutny, „Bez mojej zgody” Opowiada on o przeciętnej, amerykańskiej rodzinie, dotkniętej wielkim nieszczęściem, śmiertelną chorobą córki. Rodzice decydują się na następną córkę, która ma być de facto dawcą dla swojej starszej siostry.
Tylko gdy dziewczynka osiągnęła wiek 13 lat zaczęła się buntować, że cały jej  sens istnienia w tej rodzinie  sprowadza się do bolesnych dla niej medycznych zabiegów, z których korzystać ma jej siostra. Czuje się więc przez rodzinę wykorzystywana, więc wynajmuje  sobie adwokata, który ma ją w sądzie reprezentować w obronie przeciwko przemocy wobec jej zdrowia.
Z jednej strony w dziewczynie wyrasta bunt, z drugiej zaś uczucia rodzinne, jednak i miłość do swojej siostry, do swoich rodziców, zawiedzionych jej postawa, szczególnie matka nie może zrozumieć jej postawy, nazywając ją egoistką.
Dzisiaj koniecznie muszę dokończyć oglądanie tego filmu, ciekawa jestem, które uczucie w dziewczynce zwycięży.Jednak sytuacja, w której się znajduje nie jest dla niej łatwa, musi walczyć z dylematami, które ją codziennie dopadają.
Kto z nas nie musi z różnymi przeciwnościami się zmagać, ale gdy się ma zaledwie 13 lat i praktycznie całą rodzinę przeciwko sobie, na pewno jest to bardzo trudne zadanie.

Życzę przyjemnej i spokojnej, a przede wszystkim słonecznej soboty.

przeczytałam

 

Ciekawe, czy Beata Sz przeczyta ten artykuł i …chwilę pomyśli, chociaz wątpię, bo PIS ma tylko Boga na ustach, a nie w sercu, w ich sercach króluje Jarosław

Przeczytałam dzisiaj na Face booku przejmującą historię małej Nikoli Polecam, bo ten artykuł pokazuje, jak bardzo zadrwił sobie Pis pomysłem darowizny dzieciom z trwałym kalectwem  4 tysiące jako rekompensatę za….no właśnie za co?

http://natemat.pl/193757,mama-nikoli-w-szczerej-rozmowie-wyznaje-ile-kosztuje-opieka-nad-jej-corka-poslowie-pis-powinniscie-sie-wstydzic

Ten artykuł będzie swoistym  zastępstwem za mój dzisiejszy wpis, bo życie zawsze pisze nam najlepsze scenariusze, trudne, ale prawdziwe i łatwe dla innych do zrozumienia, że czcze obietnice nie mogą wynagrodzić ogromu nieszczęścia, które   dosięgła tę, a pewno i jeszcze nie jedną w podobnej sytuacji rodzinę. Dlatego proszę, przeczytajcie go bardzo uważnie, bo naprawdę łza w oku się kręci, gdy dochodzi do nas świadomość nieuchronnej krzywdy, jaką to dziecko doznaje w każdy dzień i złość zarazem człowieka dosięga, gdy widzi, jak łatwo można kogoś drwiną skrzywdzić.
Tak, tak, drwina, bo słowa „dam cztery tysiące i mam problem z głowy” tylko tak można określić.
Przytoczę tylko ostatnie słowa z tego felietonu, które jakże bardzo są wyraziste w swoim kształcie, pokazują uczucia naprawdę cierpiącej psychiczne męki matki. Bo która matka nie chciałaby, żeby jej dziecko było zdrowe, radosne, mądre i przede wszystkim samodzielne, aby mogło kiedyś ułożyć swoje własne życie?

„Mówi, że każdego dnia cieszy się córką. – Myślę o przyjęciu. Za rok córka pójdzie do komunii. No i o pieniądzach, jakie musimy zbierać, walczymy o każdą złotówkę – dodaje. – Bardziej martwi mnie myśl, nie co będzie, gdy odejdzie córka. Tylko co z nią będzie, gdy nas zabraknie”. 

No właśnie, a czasami nieszczęście jest tak blisko, jakaś śmiertelna choroba rodziców, co zawsze może przecież się zdarzyć, czy  nieszczęśliwy wypadek, też często, nawet zbyt często występujących i……….. właśnie, co wtedy stanie się z tą małą Nikolą? kto zapewni jej chociaż minimalne warunki życia?
Państwo? ono umywa ręce przecież, są co prawda hospicja, są odpowiednie ośrodki, ale niestety są one też bardzo kosztowne………
Taka osoba jak Nikola skazane są wiec w takim przypadku na wegetację, określenie jej życia w tzw. „godnych warunkach” niestety daleko od prawdy odbiegają. Można mieć tylko nadzieję, że rodzice przeżyją jednak długie swoje życie skupione już całkowicie tylko na opiece nad Nikolą i będą mogli zabezpieczyć jej….”przyszłość”, jeżeli  w ogóle można o jakiejkolwiek przyszłości mówić.

Niech więc rząd nie obiecuje złotych gór, nie mogąc z tych obowiązków się odpowiedzialnie wywiązać.
A może dobrze by było, tak dla ochłody rozpalonego, ale  pustego łba dać pani premier, albo pani minister Rodziny takie dziecko do opieki na chociażby  pól roku, z całym „dobrobytem” zasiłku  na  niepełnoprawne dziecko w wysokości 1200 zł miesięcznie plus dodatek rodzinny 153 złote , a za to jako „premię” dostaną listę wydatków na takie dziecko w postaci wizyt lekarskich, pampersów, dojazdów na zabiegi rehabilitacyjne, oczywiście o ile na takie akurat znajdzie się dla nich miejsce.
Niestety, prawdą jest, że syty nigdy z głodnym nie dojdzie do konsensusu, ci piersi są po prostu nieczuli, chociaż tak łatwo słowami dobroć, odpowiedzialność, Bóg na co dzień szafują….
Przepraszam Cię Panie Boże za nich, bo chociaż sama nie jestem doskonała, ale nigdy nie odważyłabym się wykorzystywać Twojej dobroci, Twojego  imienia  dla własnych, partykularnych interesów.

Nadszedł już dzisiaj piątek, na szczęście uśmiechnięty, kolorowy, słoneczny, Tylko gdy dzisiaj przez balkon popatrzy łam na te ogołocone już gdzie nie-gdzie drzewa, znów mi się jakoś smutno zrobiło….
Spokojnego weekendu Kochani, dobrego odpoczynku.

wiadomości z Kaczolandii

 

 

Szykuj się Krakowie na wielką fetę – ponowny pogrzeb Marii i Lecha Kaczyńskich, tuż po ich ekshumacji.
Pogrzeb zaplanowany jest z wielką pompą, o wiele większa, niż był ten pierwszy. Wreszcie będzie na nim obecny prawdziwy Prezydent, a nie tam jakiś Komoruski!!
I już wszystko wiadomo!!! o to właśnie ta pisia histeria z  ekshumacją chodziła, będziemy raz jeszcze czcić Wielkiego Lecha, a Jaruś będzie nareszcie  w swoim żywiole!!!!!. Spełniony!!!!!!
Tylko każdy z nas, Ty i ja, także ta moja koleżanka – wielbicielka Pisu poniesiemy  finansowe koszty ponownego pochówku.
Nóż w kieszeni się otwiera, co ten Pis wyprawia??????
SKANDAL za SKANDALEM  i teraz jeszcze na koniec  ekshumacyjna i pogrzebowa  HUCPA!!!!!
W dodatku pani premier zapowiedziała jednorazową,  czterotysięczną rekompensatę, za urodzenie  kalekiego, nie nadającego się do samodzielnego życia,  z widoczną cechą upośledzenia dziecka,   dla matki, która nie podda się z powodu wadliwej ciąży  aborcji.
Oczywiście znów rząd sięgnie po nasze podatki, a jakże inaczej, bo skąd indziej może wziąć? Jest to oczywiste następne przekupstwo, podobne do reformy 500+ na drugie i następne dziecko, czy podobna obietnica –  mieszkania plus. Pis populistycznymi zagraniami nadal kupuje głosy poparcia u ciemnego luda, nie rozumiejącego, że na takie obietnice rząd nie ma po prostu pokrycia finansowego i prędzej, lub później, ta cała machina pisich kombinacji runie, a my niestety razem z nią. Niestety jest to nieuniknione następstwo hojnego rozdawnictwa nie swoich pieniędzy.
A co na to matki dzieci, które już się urodziły z wadami okołoporodowymi i są niepełnosprawne? Dla nich oczywiście pieniążków nie będzie!!!!
One przeznaczone są tylko na te dzieci, które mają się chore urodzić, aby….potem je ochrzcić i godnie pochować.
A zresztą na ile takie 4 tysiące tej biednej matce starczy, bo ta „wspaniała” wypłata ma być dokonana tylko jednorazowo. Na jak długo ta kwota zabezpieczy takie biedne dziecko, jeżeli jakimś cudem jednak przeżyje poród i będzie się jeszcze kilka miesięcy, kilka, lat męczyło???? i czemu 4 tysiące, a nie na przykład 6, czy 7 tysięcy?
Podoba Wam się to??? bo mnie zdecydowanie nie!!
Tak samo, jak nie podoba mi się, że rząd broni ONR-owców, którzy na Face Booku zamieszczali posty pełne nienawiści i odwetu i za to  Face Book zablokował im konta. Rząd twierdzi, że Face Book tym łamie prawa wolnego słowa. Hola, Hola, jeżeli nawołuję się, zabij tych, czy tamtych, to czy jest to przejaw demokracji, czy raczej przejaw nienawiści. Czy to są rzeczywiście prawdziwi patrioci? Pamiętam podobne sytuacje, gdy całkiem nie tak dawno jeszcze,  w bardzo podobnej sytuacji Pis występował broniąc bandziorów – kiboli, walących na oślep kijami bejsbolowymi. Wtedy właśnie  Pis nazwał ich dorodną młodzieżą, prawdziwym patriotami.
No  to czekam, kiedy ci „prawdziwi patrioci” czując się całkowicie bezkarnymi, wystąpią również przeciwko Pis, a prędzej, czy później to na pewno nastąpi!  Jak wtedy Pis zareaguje? nadal będzie ich bronił???
Z przerażeniem obserwuję, jak odnawia się faszyzm pod płaszczykiem fałszywych, patriotycznych haseł i to u nas, na polskich ziemiach.
Na razie do tej pory płonęła „tylko” kukła żyda, a kiedy zaczną płonąć budynki i zaczną ginąć ludzie???
Kto ich wtedy powstrzyma ? –  ta „wspaniała młodzież” czuje, jak buzuje im krew w żyłach i na pewno takie rządowe przyzwolenie wykorzystają, a potem będą już tylko mieli otwartą drogę….. będą nie do okiełzania.
Przypomnijcie sobie, jak rodził się w latach trzydziestych poprzedniego stulecia faszyzm w Niemczech, tam też młodzież tworzyła zastępy Hitler- Jun gen i pod kuratelą Wielkiego Wodza zabijali ludzi z uśmiechem na twarzy.
Czy to ma się powtórzyć u nas w Polsce? Nasi „młodzi waleczni”już wprowadzają faszystowskie symbole, już zieją nienawiścią, jeszcze chwilka iiiii…..
Miałam już o polityce nie wspominać, ale nie da się milczeć, trzeba jasno opowiedzieć się za mądrością, a nie tym, co obecnie w Polsce się dzieje.
Każde nasze przyzwolenie, milczenie, spowoduje to, że Korea Północna nie będzie już naszym niedościgniętym wzorcem!!!!!! Zdecydowanie ich przegonimy!!!!
A kiedyś, jeszcze nie tak dawno temu nie wierzyliśmy, że jest to w ogóle możliwe……

Wczoraj w Krakowie był okropnie wietrzny dzień, można śmiało było przytoczyć niezbyt piękne powiedzenie „Pi..dzi jak na dworcu w Kielcach”
Co prawda nie wiem, czemu na dworcu i czemu akurat w Kielcach, ale wiatr był bardzo dokuczliwy i wdzierał się w każdy zakątek ubrania.
Gdy tylko doszłam do pracy, a potem z pracy do domu, od razu wprost rzucałam się na gorąca herbatę, aby troszkę się rozgrzać.
Bardzo marzłam wczoraj i nie wyobrażam sobie w takim razie, co będę na siebie ubierała, gdy temperatura spadnie poniżej zera.
Jak można być takim wielkim zmarzluchem????? Co prawda świeciło od czasu do czasu słonko, ale było ono prawie nie odczuwalne, a i przeplatane też i było od czasu do czasu deszczem. Ot, taka jesienna pogodowa plątanina, ale nie ma się co dziwić, wszak mamy już listopad.
Dzisiaj wiatr nieco się zmniejszył, ale jest i ponuro i deszczowo…..chyba padał w nocy, bo chodniki są całkiem mokre, a na termometrze  niecałe 5 stopni ciepła. I jak tu w taką zimnicę wyruszać w świat….
A niestety, od czasu, gdy zgubiłam gdzieś tam moje kilogramy, moja odczuwalność zimna jest o wiele większa, co jest dla mnie olbrzymim dyskomfortem, nie lubię się po prostu trząść z zimna. Nawet w ogrzewanym, jakby nie było, mieszkaniu siedzę w spodniach, bluzce i w swetrze, już nie mówiąc, że śpię pod kołdrą i pod kocem. Okropny zimorodek ze mnie.
Ale poczekam obie cierpliwie do tej słonecznej wiosny, gdy słonko moje stare kości zacznie wreszcie ogrzewać.
Bo nawet obecna polityczna sytuacja nie pozwala mi się rozgrzać do czerwoności, wręcz przeciwnie, trzęsę się ze złości.
Tak więc mam swoisty „trzęsakowy” duet, raz ze złości, raz z zimna, zawsze jakieś urozmaicenie.
Życzę wszystkim udanego czwartku, bez względu na niekorzystną aurę za oknem, bo najważniejsza jest przecież ta pogoda ducha w nas.
POWODZENIA. 

troszkę inaczej

A dzisiaj jest  troszkę inaczej, moja Uleczko. Zamiast żywej róży – obraz z pięknymi różami we flakonie.
Tak bardzo mi się one spodobały, że nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności, aby właśnie dzisiaj ten obraz wraz z pozdrowieniami i całusami prosto z Krakowa Tobie  ofiarować.
Co prawda nieco się już pogubiłam i nie jestem pewna, czy dzisiaj tutaj będziesz, czy nie, ale i tak ten obraz na Ciebie będzie w moim blogu czekał, mam nadzieję, że umieścisz go tuż obok flakonu z pozostałymi, poprzednimi różami. Bo przecież one na pewno tam stoją, przecież żadna róża ofiarowana Tobie przeze mnie nie mogła umrzeć, są nieśmiertelne i zawsze tak samo piękne, bo ze szczerego  serca Tobie ofiarowane.

A jednak jakiś znak, jakieś przesłanie na dzisiaj od Ulki dostałam 🙂
Wczorajszy dzień był jakby Dniem Imienin nas Wszystkich, bo każdy z nas ma swojego świętego patrona.
Dzisiaj jest Dzień Zaduszny, dzień , w którym czcimy pamięć Naszych Bliskich i modlimy się za Ich wieczne zbawienie.
To nic, że dzisiejszy dzień jest normalnym dniem pracy i tak wiele osób dzisiaj też będzie jeszcze odwiedzało groby swoich Bliskich i będą zapalane na grobach znicze.
Więc dzisiaj, z okazji tego Święta, pragnę zamieścić wiersz pana Kawusi. który napisał 31.10.2016.
Ten wiersz otrzymałam wczoraj w komentarzu, został przesłany mi przez Ulkę, której bardzo serdecznie dziękuję.
I chociaż nie ma z nami już pana Kawusi od ponad trzech lat, jednak Jego duch nadal gości w moim blogu.
Słyszę Jego szeleszczące w liściach kroki, chociaż zupełnie już innymi, niebieskim ścieżkami są one prowadzone.
I dzisiaj też staję w zadumie przy Jego grobie i odmawiam pacierz cmentarny za Jego duszę.
Niech więc ten Jego wiersz będzie częścią mojego pacierza, poświęconego panu Kawusi.

Listopadowe sumienie.
Wiatry przykryły niebo ołowianą chmurą ,
Cmentarz przytłoczony zaduszkowym modleniem ,
Dni te ponure , owiane smutkiem i zadumą ,
są listopadowym cmentarnym widzeniem ……

Idziemy wśród nagrobków i sosen strzelistych ,
Groby jak kurhany swym drugim wcieleniem ,
Ukryte wśród astrów i chryzantem złocistym ,
są listopadowym cmentarnym cieniem.

Liście już spadły , szeleszczą pod naszymi nogami ,
Mącąc miejsca gdzie duchów są schronieniem ,
Serce do tych co nas kochali i modlitwy do nich ,
są listopadowym cmentarnym pacierzem .

Stoimy nad grobami swych przodków w zadumie ,
Nad minionym ich życiem i ich wspomnieniem ,
Wraz z wiatrem niosącym zapach świerku i świecy ,
są  listopadowym cmentarnym sumieniem .

Nie wspomniałam w swoim wczorajszym wpisie o Osobie, która też wywarła bardzo duży wpływ na moją osobowość. Wspomnę więc dzisiaj o niezwykłej, wspaniałej i zupełnie niepowtarzalnej pani Marii Czubaszek, której trzeźwe spojrzenie na świat nie zawsze zyskiwało aprobatę wszystkich osób, przede wszystkim tej tak zwanej „prawicy”, ale trudno jednak było nie godzić się z Jej poglądami, a przede wszystkim z tą Jej niezwykłą pogodą życia, którą wprost emanowała. Bardzo wielki żal, pustkę poczułam po Jej odejściu, podobnie zresztą nie mogłam łatwo pogodzić się ze śmiercią wspaniałej dziennikarki, Janiny Paradowskiej, która nigdy nie ulegała żadnym presjom i zawsze mówiła prostym językiem to, co myślała o bieżących politycznych i nie tylko, sprawach. Naprawdę, wielką stratę ponieśliśmy my, zwyczajni Polacy  (w odróżnieniu od tych „Prawdziwych Polaków”), bo głos obu Pań był niejednokrotnie balsamem na zagubione myśli w plątaninie naszego obecnego życia.
Zresztą brakuje wielu wielkich, mądrych ludzi, których głos mógłby teraz przynieść otrzeźwienie dla tych, którzy nie mogą należycie rozeznać obecnej sytuacji, i dali zagnać się w ciemny kato – pisowski zaułek.
Nie rozumiem tylko, dlaczego Kościół zrobił się ostatnio tak bardzo pazerny i przez tą pazerność traci zdrowy rozsądek, popierając taką partię jak Pis.
Czy nie zdają sobie sprawy z tego, że są po prostu politycznie wykorzystywani, ale przy tym tracą swój prestiż i wiele osób przez to od Kościoła się odwraca? Tracą po prostu sens swojego przesłania, nie są dla Boga, dla ludzi, są tylko  sami dla siebie.
I im wcześniej to zrozumieją, tym szybciej znów będą mogli pełnić swoją posługę według prawdziwych, Bożych przykazań.

Deszczowo niestety rozpoczęła się ta środa. Przynajmniej dobrze, że przez weekend i wczoraj i przedwczoraj nie padał, można było odwiedzić cmentarze i spokojnie można było stanąć przy grobach Najbliższych i Znajomych.
Nie lubię listopada, na szczęście jest to bardzo krótki miesiąc i szybko na pewno zleci, zacznie się czas przygotowań świątecznych.
Dzisiejszy poranek jest „gospodarczy” – przyszła Renia i razem robimy porządki. I całe szczęście, że przyszła, bo kwiatki wyraźnie za nią się stęskniły, ale ona już się nimi odpowiednio zaopiekowała, teraz może przestaną mi ginąć. Musiałyśmy znaleźć inne miejsce dla Yuki, widać przyzwyczajona była do światła i wciśnięta w kąt wyraźnie marniała. Jak widać każdy, nawet kwiatki, lubią mieć swoje stałe , komfortowe miejsce pobytu. Nie jest to dobry czas dla roślin, bo nastąpił okres grzewczy, poza tym moje kwiatki wciąż przyzwyczajają się jeszcze  do nowego miejsca, ale teraz, szczególnie po troskliwej terapii Reni, na pewno wszystkie mi odżyją.
No to koniec laby, trzeba zabierać się za prace domowe, bo czas umyka, ale na szczęście dzisiaj pracuję dopiero popołudniu, więc troszkę tego  czasu jeszcze trochę  mi pozostało.
Życzę wszystkim udanej środy, pomimo, że aura nie jest zbyt korzystna, ale najważniejsze, gdy słoneczko w duszy nam  świeci.