obowiązek, czyli polskie przysłowia

 

Moim obowiązkiem jest napisanie bloga, nawet wtedy, kiedy specjalnie nic specjalnego do pisania nie mam.
Obowiązek? Tak, sama narzuciłam sobie takie rozporządzenie, bo wiem, że kilka osób zawsze jednak czeka na moje słowa.

No to zaczynamy od najbardziej popularnego przysłowia : idzie luty – podkuj buty.
Mimo, że pierwotnie zapowiadano ocieplenie, jednakowoż okazało się, że wyż znad Rosji tak mocno zawirował, że przyniesie nam w najbliższych dniach mroźną zimę. Gdzie nie gdzie temperatura może wynieść nawet do minus 20 stopni. Mam nadzieję, że tak nie będzie w naszym pięknym Krakowie, ale jednak pogoda i dzisiaj nie jest szczególna, a temperatura wynosi  tylko około  1 – 2 stopnie. Będzie gorzej???  To zależy, jakie wiatry do nas powieją.
Fakt, w domku mam teraz wyjątkowo cieplutko, nawet śpię już tylko  w koszuli nocnej, a nie, jak jeszcze niedawno, w 2 swetrach i getrach. Czemu wcześniej nie podniosłam tego licznika  do trzeciego stopnia – nie wiem. Ale jak to miło, gdy rano wstajesz, a tu tak miło, tak cieplutko……..
Zobaczymy tylko, jak to się przeniesie na rachunek za prąd (przecież mam ogrzewanie elektryczne), pewnie się ździebko zdziwię?
Ale z tego powodu nie mam wcale ochoty czuć się we własnym domku jak Eskimos w igloo, co to, to nie, dosyć domarzania.
No i potem nie dziwota, że wszystkie kostki mnie bolą, skoro byłam wiecznie zmarznięta na lód.
Co prawda miałam już przestawić licznik na mniejsze wartości, ale jeszcze przeczekam ten następny atak mrozu, wtedy dopiero zadecyduję, jakie ogrzewanie mam włączyć. Cóż, człowiek się przecież stale czegoś uczy. Do tej pory, to znaczy na starym mieszkaniu, miałam do czynienia tylko z ogrzewaniem płynącym z kaloryferów i nic w związku z tym nie musiałam kombinować, najwyżej co, mogłam nieco przekręcić zawór na ciut mniejsze wartości, ale i tak opłata była stała, nie zależało to wcale od stopnia ogrzewania. Teraz jest inaczej, ale już zaczynam „łapać” o co z tym ogrzewaniem chodzi. Najważniejsze jednak, żeby nie marznąć.

No i jeszcze jedno przysłowie nasuwa mi się dzisiaj na myśl: Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.
Właściwie to nie wilka, a Misia, któremu nareszcie dali radę i jego buta została, mam nadzieję, że bezpowrotnie, zniszczona. Odwołali wreszcie Misiewicza z „zaszczytnej ” funkcji wiceministra, nikt go nie bronił, nawet jego kolesie z paki pod tytułem PIS.
No cóż, skoro gówniarzowi całkowicie poprzekręcało się we łbie i wydawało mu się, że jest już co najmniej Bogiem, skoro upokarzał innych, teraz przyszła pora, aby i jego upokorzyć, stracił lukratywne stanowisko w MON-ie no i został brutalnie oderwany od koryta. Nawet Antoś nie był w stanie go wybronić, pewnie miał takie zakusy, ale nawet i sam „Wódz” powiedział DOSYĆ!!! Co prawda niewiele to pomoże na rozjaśnieniu wizerunku Pisu, bo jeszcze sporo butnych idiotów siedzi tam na prominentnych stanowiskach i plecie trzy po trzy androny, niektórzy nawet, czego przykładem jest Sosin, są tak siebie pewni i przy tym bezczelni, że oficjalnie twierdza, a co ludzie mają do gadania o decyzjach wierchuszki???? A podobno PIS miał słuchać ludu??? Tylko jakoś w praktyce tego nie widać. Aktyw Pisu, na czele z panią, pełniącą obowiązki premiera i z panem, pełniącym obowiązki prezydenta, słuchają tylko jednej osoby – całkiem zwyczajnego, przeciętnego posła, któremu się wydaje, że jest Naczelnikiem Państwa.
Ale fakt, jemu tylko się wydaje i tak będzie, ale tylko do pewnego czasu, kiedyś to się zmieni.

A teraz czekam na  wypełnienie się trzeciego polskiego przysłowia: Każdy kij ma dwa końce. Mam nadzieję, że jeden z nich uderzy w tego, który kijem wywija, oskarżając przeciwników o zdrady, różne malwersacje, o działanie na szkodę państwa, który po prostu nienawidzi Polaków,  ale za to kocha….kota. A równocześnie chce zmienić historię tak, by po upokorzeniu prawdziwego bohatera, jakim był Wałęsa, wynieść na to miejsce swojego braciszka, polityczną miernotę, najgorszego prezydenta, jakim polska została kiedykolwiek obdarzona. Chociaż PAD mógłby doskonale w szranki   do walki o tytuł najgorszego prezydenta stawać. Nie wiem, który z nich by wygrał????
Ale  historia jest cierpliwa i wreszcie prawdę objawi, ja też jestem cierpliwa i czekam, aż ta ciemna strona polskiej polityki zacznie się rozjaśniać.

Pomimo, że poniedziałek jest też całkiem mglisty i ponury, życzę wiele radości na ten dzień, bo jaki poniedziałek, taki i cały tydzień.