Bo kawa rano zdecydowanie jest potrzebna, zwłaszcza, gdy ta szarość ciągle za oknem króluje.
A jak tam moje kolanko???/ A dziękuję, boli sobie nadal. Będę musiała znów iść do apteki, żeby sobie tę maść Ketonal kupić, bo ju prawie całą jedną tubkę wsmarowałam w moją nóżkę, na chwilę troszeczkę pomaga, ale tylko troszeczkę.
Zapomniałam, że Ulka pisała, że jej w środę nie będzie, znów ją jakieś Licho w Polskę porwało, ciągła podróżniczka. Ale to dobrze, przynajmniej się nie nudzi i ma swoją pasję. Nie ma też pewnie czasu pewnie rozważać , czy ją coś boli, czy nie.
Staram się być daleko od polityki, ale gdy przeczytałam, że Merkel słuchała tylko tego, co jej powiedział Jarek i się z tym zgadza, a Schetyna i Kamysz są zdrajcami, bo za ciastka znów napluli Merkel do ucha, przepraszam, ale jasny, sążnisty szlag mnie trafił. Was nie???????
Między wierszami Merkel dokładnie Jarusiowi powiedziała, co myśli o sposobie prowadzonej przez niego polityce, pewnie jeszcze od ucha do mózgu Jarusia ta wiadomość nie dotarła, zbyt dużo labiryntów musiałaby pokonać, chociaż, nie, Jarek to szczwany ludzik, on tam świetnie wie, tylko teraz ciągle brnie w te zaułki absurdu, bo wie, że z nich nie ma już odwrotu. Może kiedyś całkowicie się zapętli???? A może jednak Jarek coś zrozumiał, ale tak daleko już zabrnął, że trudno mu sie teraz wycofać ze swojej super polityki? Marzy mu się na przykład nie tylko wyprodukowanie bomby atomowej w Polsce, ale przerobienie całej Unii Europejskiej na jego maniakalne wizje, wątpię, żeby mu się to udało. Może rzeczywiście kiedyś Polska będzie wielka i silna i sięgała (zgodnie z przepowiednią) od morza, do morza, ale raczej nie będzie to możliwe za jego rządów.
A co poza tym?
Mróz nadal trzyma, taki nawet całkiem znośny, „tylko” minus dwa stopnie, da się jakoś przetrzymać.
Teraz na Ipli przypominam sobie stare odcinki serialu „Szpilki na Giewoncie”, całkiem przyjemnie je się ogląda, zwłaszcza te przepiękne widoki zimowych Tatr.
Tak, zima na filmie jest całkiem przyjemna, gorzej, gdy w nią trzeba brnąć, zwłaszcza w mieście.
I to by było chyba tyle na dzisiaj.
Zabieram się za porządki, muszę te moje biedne poduszone kwiatki doprowadzić do porządku, szczególnie paprotki, które wcale mojej cieplutkiej temperatury w domu (w przeciwieństwie do mnie) nie znoszą i lekko podsychają.
Życzę miłego czwartku, a mojej koleżance Uli miłych wojaży.
