W 85 miesięcznicę katastrofy samolotowej znów dokonano zamachu przy pomocy Fiata Seicento, tym razem na naszą panią premier pseudo Broszka.
Heca, malutki fiacik zaatakował skutecznie olbrzymi rządowy samochód, co prawda nie uzbrojony, bo BOR jakoś nie dopilnował, żeby panią premier zabezpieczyć odpowiednio przed nieodpowiednim elementem ludzi gorszego sortu, reprezentowanych przez byłych Esbeków i komunistów, no i stało się, co się stało. Auto zrobiło stuk – puk i Pani Broszka wylądowała w szpitalu, ale oświęcimski szpital to stanowczo za mało dla tak zaszczytnej osoby, więc rządowym helikopterem przewieźli ją do samej stolicy, gdzie najpotężniejsi medyczni mędrcy łamią sobie teraz głowę, jak wyleczyć z zadrapań panią premier.
Pewnie, gdyby to był zwyczajny, przeciętny człowiek, rany zostały by przemyte, odpowiedni środek przeciwbólowy zaordynowany i nikt by się jakimiś zadrapaniami tak nie przejmował, no ale to jest polski V.I.P. z najbliższej świty Jarosława, więc trzeba przy okazji przebadać ją od stóp do głowy i od głowy do stóp.
Może to i jest ironia z mojej strony, bo jako człowiekowi współczuję, że ucierpiała ona podczas wypadku, każdy, nawet najmniejszy ból, już nie mówiąc stress związany z wypadkiem, jest nie miły, ale tu stanowczo przesadzili, jak zresztą PIS ma to w zwyczaju.
Mam nadzieję, że nie wprowadzą specjalnie dla tego „zamachowca” kary śmierci, chociaż obawiam się, że prawo jazdy na pewno mu odbiorą i to bezpowrotnie, a chłopak ma tylko 21 lat i taka kara będzie dla niego na pewno bardzo dotkliwa, bo co jest warte życie dla młodego człowieka bez możności poruszania się samochodem? Żadnej intratnej posady nie dostanie bez takiego dokumentu.
Zostawmy już ten temat, wszak to nie my musimy się martwić o niebezpieczeństwa, które na każdym kroku czekają na członków najlepszego rządu na świecie „dobrej zmiany”
Fama niosła, że dzisiaj miał być podobno siarczysty mróz, a tutaj na termometrze tylko zero stopni Celsjusza, a w dodatku od samego ranka pięknie świeci słoneczko.
I znów w moim parku zrobi się wielkie bajoro.
A właśnie, a propos Parku Krakowskiego. Na wiosnę przewidują wielki remont tego pięknego krakowskiego ogrodu i to globalny remont, łącznie z zamykaniem go dla ludzi co najmniej na rok, a znając życie, pewnie i na dłużej, bo bez „poślizgu” pewnie się nie obejdzie.
Nie wiem, co oni tam będą w nim robić, skoro ma to tak długo trwać. Bo przecież wymiany pokrycia alejek można dokonać stopniowo, zamykając kolejne fragmenty parku, a nie cały teren wyłączyć z ruchu dla mieszkańców. Śmiech mnie ogarnął, gdy przeczytałam, że zakupiono już 13 koszy na śmieci, które też będą montować w miejsce tych starych.
Dziwne, na powierzchni około 5 hektarów wystarczy tylko 13 koszów na śmieci. No, ale potem się uspokoiłam się, gdy przeczytałam, że ogłoszono przetarg na zakup następnych koszy, nie wiem, czy one są tak rzeczywiście drogie, że do ich zakupu aż sponsora potrzebują????
No i gdzie te wszystkie babcie i dziadki (w tym i ja) będą się ochładzały w ciepłe, letnie dni?
Głupota totalna, jak można tak bezmyślnie wszystko zamykać, niechby chociaz kawałek parku udostępniali i stopniowo w całym remont przeprowadzić.
A gdzie zamieszkają kaczuszki, gdy na wiosnę powrócą już do swojego stawu w parku, stawu, którego tez pewnie nie będzie. Pewnie się obrażą i wyniosą się z Parku już na zawsze.
Oj marudzę, ale przyznam, że taka wiadomość wyraźnie mnie przeraziła, zdążyłam się już przyzwyczaić do takich udogodnień, a tu masz, ponad rok będę musiała czekać, aż znów będzie tam można wypoczywać.
No i gdzie teraz będę łapała te moje Pokemony, chociaż ostatnio coś ta gra się zacina, co chwilę pokazuje Error.
Wczoraj byłam zła, bo w fontannie, obok mojego domu, siedział sobie Pikachu, ten „najważniejszy” z Pokemonów i… nijak nie można go było złapać, bo co chwilę włączał mi się Error, mimo, że już go prawie że złapałam. I to wcale nie łapałam go w domu, a w Parku. To znaczy można ewentualnie złapać jednego Pokemona na godzinę, czasami się to nawet udaje, ale potem znów ten Error się pokazuje.
Wyraźnie firma Niantic ma w nosie swoich klientów. Postanowiłam, że też będę miała w nosie firmę Niantic, chociaż czasami , tak z przyzwyczajenia, jeszcze sprawdzam, czy czasami coś się nie zmieniło na lepsze. Niestety, ciągle jestem zawiedziona……..
No to życzę pięknego i słonecznego dzionka, dla naszych małopolskich uczniów ostatni weekend w te zimowe ferie, niech jeszcze sobie powywijają troszkę na tych nartach, tym bardziej, że w górach podobno śniegu pod dostatek. Zresztą właśnie rozpoczynają się (chyba) jeszcze ferie dla innych województw, niech też sobie na tych zimowiskach poużywają.
DOBREGO DNIA

