a tu….niedziela

I słoneczko od rana nam znów świeci – jaki to będzie przyjemny dzionek.
Szczególnie, że jak to w niedzielę bywa, znów będę miała gościa na obiadku.
Wstępnie wszystko już jest przygotowane, za jakąś godzinkę zabieram się do pieczenia i gotowania.
Na razie jem sobie pyszne śniadanko, potem wypiję jeszcze kawkę i….. rozpocznę niedzielne świętowanie.
Wczoraj też miałam niespodziewanych gości, przyszedł Maciek, a potem jeszcze Wiktoria.
Przy kawusi i przy szarlotce rozmawialiśmy o absurdalnych zmianach, które czekają w najbliższym czasie Służbę Zdrowia.
Oj, cosik mi się widzi, że ta reorganizacja na dobre nam nie wyjdzie, skoro finansowanie Służby Zdrowia zależeć będzie od Budżetówki.
Co prawda Maciek tłumaczył mi, że wszystko zależy od tego, który z ministrów będzie silniejszy, ale znając obecne polityczne spojrzenie rządzącej partii na rzeczywistość, jednak będzie o wiele więcej potrzebniejszych wydatków, niż zdrowie Polaków. Gdy na przykład pan Macierewicz będzie chciał zakupić następne drogie auta dla jego formacji, albo na przykład nowy helikopter, a może i prywatny samolot, a tak może być, skoro tamte są już rozbitymi wrakami, albo Jarosław zechce, aby budowano mu następne pomniki i na przykład  będzie miał oskomę na na wytworzenie bomby atomowej, o której po nocach mu się na razie tylko śni, nie będzie silnych, wezmą pieniądze z Budżetu i już, nie patrząc, że za te pieniądze  jakaś babcia, czy dziadek miałby wszczepioną endoprotezę na przykład.
Ale kto by tam się przejmował losem ludzi gorszego sortu, niech sobie poleżą aż do śmierci w barłogu, w końcu to ich wina, że tak długo żyją.
No chyba, że przemienią swoją ideologię i  ubiorą się w moherowe czapki, czcząc co miesiąc pod pałacem Wielkiego Wodza i jego Wielkiego Brata i oczywiście wcześniej wysyłając co najmniej pół emerytury do Torunia, wtedy może jakiś ochłap raz na jakiś czas im spłynie z jarusiowego stołu.
Byle tylko nie dać się zwariować i pod wpływy wywrotowców, tych komunistów,  tych ubeckich śmieci,  nie sprzeniewierzać się dobrej zmianie, wtedy babcia i dziadek będzie mógł się jeszcze przez te  kilka lat „wolnością” cieszyć.
Bo wiadomo, wszystko co złe od lewaków pochodzi.
Nawet ostatnio sam pan minister Błaszczak powiedział, że wszystkie te wypadki, które ostatnio się zdarzyły pisowi, a więc samolotowa, Antkowa i ostatnia, samochodowa,  pani premier to wina….kogo???….oczywiście, że Tuska, nie może być inaczej. No i oczywiście to robota lewackich wywrotowców, siłą od koryta odciągniętych. Ale i tak za wszystkim oczywiście Tusk stoi, a Michnik mu pomaga.
To po co mam coś więcej na ten temat pisać? I tak już wszystko wiadomo.

No to idę piec te kurze udka (wcześniej odpowiednio przygotowane i od wczoraj macerujące się w przyprawach w lodówce) i nie przejmuje się pier…łami.
Podobno nawet najdłuższa żmija kiedyś przemija.

Życzę wszystkim przemiłej i słonecznej niedzieli i…żeby to kolanko przestało wreszcie mnie narywać 🙂